Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żona. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 września 2012

Numer 5 - Ouinto



I mam kolejną niespodziankę . Urlop się już kończył i wypoczęty po kilku dniach w otoczeniu miłych ludzi wracałem do normalnego życia , włączając wszystkie nitki komunikacji ze światem . Telefon był cały czas aktywny ale wirtualne kanały komunikacji w większości wygasiłem bo inaczej nie sposób odpocząć i teraz uruchamiając je kolejno zarzucany byłem masą spływających informacji .
W zasadzie rutyna .. tylko jeden z maili był zadziwiający . Ktoś pyta czy jestem mężem Kfiatuszka .. . Nie znam osoby ale drążę temat bo czegóż może chcieć ode mnie kobieta z tak odległego miasta , której nazwisko nic a nic mi nie mówi ...
"Pana żona rozbiła małżeństwo mojej siostry ... dziewczyna została z dwójką małych dzieci " ....
o tu już się robi interesująco , bo ani miasto ani ta dwójka dzieci nie pasuje mi do żadnego z dotychczasowych amantów Kfiatka , ale  śmierdzi mi to jakąś prowokacją więc proszę o kontakt osobę zainteresowaną bo przez pośredników nie lubię rozmawiać .
Trochę to trwało i w pewnym ale o dziwo dziewczyna się odezwała . Jest na początku drogi , właśnie składa pozew rozwodowy i po trosze z zemsty a po trosze szukając pomocy znalazła kontakt do mnie i odważyła się napisać .
Numer pięć tak chyba roboczo nazwę tego pana :).   Sznurek chyba się przerwał bo nowy Kfiatkojebca  z branży oczywiście zajął już jego miejsce .  Dwójka dzieci , żona ... z tych mądrych , wbijana ostatnimi czasy w poczucie winy a jak nie chciała go przyjąć wbijane je miała pięścią w ostatnim czasie  została właśnie odarta z resztki złudzeń .
Dziewczyna zareagowała prawidłowo .. spuściłą psy ze smyczy i ma piękny materiał  opatrzony  pieczątkami właściwych instytucji który posłuży jej jako dowód w sądzie . Do ustalenia zostaje tylko czas ... jak długo to trwa bo dla mnie to jest ważne ... czy jest to od niedawna czy  Kfiatek znów trzy sroki za ogon ( i tu wyobrażnia podsuwa mi masę obrazów ) trzyma.
Biorąc pod uwagę wiedzę od Krisa i wczorajsze rewelacje dochodzę do wniosku ,że głupi ten Kfiatek jest strasznie ..... przecież jak już się  jest gwiazdą podmiejskich hoteli to warto by sie było trzymać chociaż jednego -  miała by zajebisty rabat ..............
A tak ...na cóż zapowiada się ,że będę świadkiem a sprawie rozwodowej ....hi hi razem z Kfiatkiem ....   może jednym autem pojedziemy :)))))) na sprawę :)) ........

sobota, 18 sierpnia 2012

Jak życie potrafi zaskoczyć lista pytań cz. 4

A wyrzygam sobie już to wszystko do końca .... może weekend będzie spokojniejszy 



17. Jaki jest stosunek Kfiatuszka , co mówiła , do naszej córki XXXXXXX  ?
Katarzyna zawsze twierdzila iz corka jest dla niej najwazniejsza, w co wierzylem jej przez wiekszosc czasu w ktorym ja znalem. Jednak patrzac z dzisiejszego punktu widzenia na to co zaistnialo w moim z nia zwiazku twierdze iz dziecko sluzylo jej jako mechanizm manipulacyjny. Gdy zdecydowalem sie na przyjazd do Polski uzyla dziecka jak I sprawy rozwodowej by mnie powstrzymac.

18. Co mówiła  na temat naszego rozstania i zbliżającej się sprawy o podział majątku ?
Chec rozstania byla ogromna, ale nie za cene winy po jej stronie a z pewnoscia “nie daruje skurwysynowi grosza” co do podzialu majatku. Gdy powiedzialem iz zalezy mi tylko na niej a nie na majatku ktory stwozylo ich malzenstwo, mowila ze “nie odpusci skurwysynowi”.

19. Jak relacjonowała panu proces rozwodowy , jakich słów używała opowiadając o moim stanowisku i sposobie prowadzenia sprawy ?
Okreslala pana jako idiote, debila, wiesniaka ze sloma w butach, ktory nie potrafi nic napisac. To co pan pisal to bzdury bez sensu. Cieszyla sie ze nie da jej pan rady. Obawiala sie pana I czesto musialem ja pocieszac ze nie ma znaczenia czy wina bedzie po jej stronie i by nie martwila sie o pieniadze,ze powinna zajac sie corka, I dogadac sie z panem w sprawie corki tak by miala ona kontakt z obojga rodzicami. Katarzynie jednak to nie wystarczalo.

20 . Co skłoniło pana do zaofiarowania mi swojej pomocy ?
Po tym gdy zakonczylem moj zwiazek z Katarzyna I ostygly moje uczucia do niej udalo mi sie realnie ocenic wydazenia jak I zrozumiec pobudki ktore kierowaly panem I Katarzyna.
Gdy napisal pan list do mojej zony informujacy ja o moim zwiazku z Katarzyna byl to list w ktorym przedstawil pan fakty I proponowal ratowanie obu zwiazkow. Nie byl pan tym potworem ktorego wykreowala Katarzyna I w ktorego uwierzylem. Katarzyna ze swojej strony pokazala mi iz nie potrafi utrzymac zadnego zwiazku emocjonalnego jesli on nie jest juz zdobycza, “Jestem jak Korba z Lejdis”. Nawet jej walka o corke stala sie interesujaca tylko dlatego ze to zdobycz, wygrana.
Ostatecznie, szale przewazylo stwierdzenie iz dla niej byla to tylko zabawa. Pomyslalem iz jesli tak to wyglada ze mna to i z jej rodzina tez tak bylo. Jak taka osoba moze wychowac dziecko?
21.  Jakimi słowami opisał by pan panią Kfiatuszka   jako kobietę, matkę i żonę .
Katarzyna jest bardzo atrakcyjna kobieta, pewna swej urody. Dzis nie zdecydowalbym sie ponownie na zwiazek z ta kobieta poniewaz wiem iz nie byla by ona ani oddana zona, ani kochajaca matka. Jest to kobieta bardzo zimna I wyrachowana, dazaca do celu bezwzglednie, zdolna uzyc swych bliskich do osiagniecia celu.

22. Czy posiada pan jakąś wiedzę na temat pozamałżeńskich  intymnych kontaktów  Kfiatuszka z innymi niż pan mężczyznami ???
Jak stwierdzilem wczesniej, slady fizyczne ktore zaobserwowalem podczas stosunkow intymnych z Katarzyna jak I jej insynuacje. Poznalem Katarzyne podczas naszych wielogodzinnych rozmow telefoniczych na tyle iz wiedzialem kiedy cos sie zmienilo. Widzialem jak oszukiwala jej meza. Nie interesowaly mnie nazwiska.

KxxxxxxxxxxSxxxxxxxxxxxxxx

piątek, 17 sierpnia 2012

Jak życie potrafi zaskoczyć lista pytań cz. 3





11. Czy dochodziło do spotkań intymnych w obecności dziecka ?
Spotkania odbyly sie w nocy na balkonie, gdy dziecko spalo. Zapraszalem Kfiatuszka do siebie jednak bez skutku, mogla przeciez zorganizowac ze znajoma by dziewczynki spedzily wspolnie noc w mieszkaniu kolezanki. Raz z powodu zimna zdecydowala sie na lazienke. Zdziwilo mnie to jeszcze bardziej, tak jak I fakt ze dziewczynka spala bardzo twardym snem.

12. Czy wie pan kto z kim jeszcze spędzała te wczasy pani Kfiatuszek?
Moim celem tego spotkania bylo wyjasnienie i zakonczenie mojego zwiazku z Kfiatuszkiem, jednak ona poprosila bysmy jeszcze raz dali szanse. Po czasie zrozumialem iz jej intencje nie byly tak czyste, zwykle nie byla tam sama, a kolezanka umozliwiala spotkania podczas dnia z innym mezczyzna. Dlatego tez Kfiatuszek nie chciala jej prosic o czas dla mnie. Pozatym stan fizyczny jej ciala swiadczyl o intensywnym zyciu seksualnym, przyznam ze bylem wtedy zaslepiony uczuciem ktorym dazylem Kfiatuszka I staralem sie nie widziec.

13 .Co mówiła moja Kfiatuszek o naszym małżeństwie nawiązując z panem kontakt w 2008 roku ?
Z poczatku nasze rozmowy byly ogolnikowe, bardzo szybko jednak dowiedzialem sie iz jest nie szczesliwa w obecnym zwiazku I chciala by sie z niego wydostac.

14, Jaki był jej stosunek do moich starań ratowania małżeństwa ?
Gdy chodziliscie na spotkania, byly one tylko niezbedna formalnoscia, poniewaz mielismy plan iz po rozwodzie zamieszkamy razem. Malzenstwo to dla niej juz nie istnialo. Bylem tego pewien gdyz gdy zaproponowalem byscie dali sobie szanse chocby ze wzgledu na dziecko Kfiatuszek definitywnie stwierdzila iz to nie jest mozliwe.

15 Jakie było jej podejście do terapii rodzinnej  ?
Mozna bylo wykozystac terapie, dokumentujac agresywnosc i brak szacunku ze strony meza XXXXXXXXX dla Kfiatuszka.

16 , czy wie pan dlaczego  mimo jasnej deklaracji , że chce ode mnie odejść nie zdecydowaliście się na zamieszkanie razem ?
Nie chcielismy zamieszkac razem przed oficjalnym rozwodem, poza tym Kfiatuszek nie chciala stracic mieszkania.

Jak życie potrafi zaskoczyć , lista pytań cz.2



7. Ponieważ napisał pan, że wasze spotkania na wczasach w Dębkach miały charakter intymny czy może pan powiedzieć gdzie się te spotkania odbywały i kto w tym czasie opiekował się naszym dzieckiem ?
Chodzilismy na spacery, jednak spotkania intymne odbywaly sie w moim mieszkaniu w “Bursztynie”, dziecko w tym czasie bylo zawsze pod opieka matki Kfiatuszka. Nie mialem bezposredniego kontaktu z XXXX XXXX jedynie widzialem ja na plazy.

8. Ponieważ  stwierdził pan ,że była to osoba trzecia czy wie pan kto to był czy ewentualnie jak wyglądał ?
9. Pisze pan , że spotkaliście się na początku 2011 r w zajeździe pod XXXXXXXXX , w którym i czy wie pan jak pani Kfiatuszek wytłumaczyła swoją nieobecność w domu .
Spotkalismy sie w hotelu restauracji w Dxxxxxxxxxx, Kfiatuszek wziela wolny dzien z pracy oczywiscie nie mowiac panu o tym.


10 . Wczasy 2011 Dębki , czy mieszkaliście w jednym czy w oddzielnych budynkach , gdzie te spotkania się odbywały i jeżeli pan wie kto w czasie waszych intymnych spotkań opiekował się dzieckiem ?
Mieszkalismy w oddzielnych budynkach, jednak Katarzyna chciala bysmy spotykali sie u niej nie chcac pozostawiac dziecka pod opieka znajomej. Zdziwilo mnie to, jednak ona nalegala.

Odrobina żółci ........

I przestało być zabawnie. atmosfera zrobiła się ciężka. Ale tak właśnie wygląda życie , życie człowieka którego być może spotykacie na ulicy i który codziennie rano wstaje i próbuje się uśmiechać.
Nie zdawałem sobie sprawy z rozmiaru bagna jakie mnie otaczało . W całej naiwności swojej wierzyłem ,że po pierwszej naszej rozmowie wszystko się ustabilizowało .Wyparłem nawet z pamięci kolejne skrzynki na NK    .. " mała czarownica  ", " kleine hexe" ... to miała być zemsta , zemsta na nim bo ją tak omotał . "Teraz ja się z nim zabawię " ... i zabawiała się .        Powiedziałem dość i wszystko zniknęło,  teraz widzę na jak długo a ja durny dawałem w sobie wywołać poczucie winy . Źle robię , nawet zmiana hotelu przez wszystkich postrzegana była jako moja nazwijmy to w najlepszym wypadku "niezręczność " . Tak jakby nie było w tym budynku ponad 500 pokoi i takiego terenu ,że niektórych ludzi można było przez miesiąc nie spotkać .   Płacze na balkonie ... jaka piękna kurwa inscenizacja .... jaka biedna samotna i opuszczona była i mąż jaki cham bez wyczucia ..bydlak jeden ... przecież wiedział ,że ona nie znosi jego znajomych , przecież wiedział ,że ona podejrzewa a i tak zrobił swoje ..
Biedna krucha istotka , która gdyby miała trochę więcej szarych komórek napisała by k-a-s-i-a.blog  i rozumiejących ją i wczuwających się w sytuację było by tysiące.
Jak długo i jak mocno trzeba kogoś nienawidzieć i jaką trzeba być wyrachowaną i zimną suką ,żeby ciągnąć to tyle lat kłamiąc  i oszukując  ? 
Jak dziecko dawałem się robić w konia przez takiego małego psychopatycznego prymitywa. Zły jestem ... na siebie jestem zły wydawało mi się ,że mam odrobinę rozumu a głupi jestem jak but.
Zdawało mi się ,że wiem , że jak już odkryłem to wszystko to widzę co się dzieje a dziś wiem ,że moja wiedza to taka była jakby ktoś da mi powąchać zapakowaną czekoladę . Gorzką czekoladę .
Ilość skrzynek , kont na NK  ..  a przecież to tylko Kris . Pomnożyłem to sobie przez trzy .... chyba przez trzy powinienem ale to CHYBA  ciągle mi miga na czerwono...
Wczoraj MM napisała ,że "straciła resztki szacunku"... jaka silna jest solidarność jajników skoro jeszcze jakieś miała ... 

Jak życie potrafi zaskoczyć lista pytań cz. 1





Witam panie XXXXX I odpowiadam na panski list
Odpowiadam napytania
1. Kiedy jeżeli pan pamięta nawiązaliście kontakt/romans ?
Kontakt nawjazalismy poprzez Nasza Klase we wrzesniu 2008.
2. Czy w  w 2008 roku po rozmowie z panem odbytej w mojej obecności kiedy zerwała waszą znajomość mieliście dalszy kontakt ?
Nasza relacja wznowila sie w okresie wielkanocy 2009, do tego czasu nie utrzymywalismy kontaktu.
3.Czy mieliście kontakt telefoniczny, mailowy bądź osobisty w okresie  IV kwartał 2008 r i 2009 rok od stycznia do lipca ?
Tak, jak wspomnialem nasza znajomosc odnowila sie od Wielkanocy 2009 i przybrala na sile telefonicznie I internetowo.
4. Jeżeli pan pamięta to z jakich adresów mailowych , kont na Naszej Klasie czy też innych  korzystała Kfiatuszek ?
Kont bylo wiele I zmienialy sie one czesto, lub nazwa uzytkownika na Naszej Klasie. Nazwy kont, ktore przychodza mi do glowy to XXXXX XXXX, nastepnie xxxxx xxxxxxxx (Czarny Aniol) – po hebrajsku jak dobrze pamietam. Maile byly na oficjalne konto ktore pan zna I ponoc mial dostep oraz te ponizej.

5. Ponieważ napisał pan ,że w 2009 roku byliście razem na wczasach w Dębkach , kiedy zadecydowaliście się na wspólny pobyt (miesiąc) ?
Byl to Kwiecien lub Maj 2009, zaraz po tym jak ponowilismy kontakt.

6. Czy kontaktowała się z panem w trakcie pobytu na wczasach w Turcji ?
Nie moge sobie przypomniec, ale sadze ze moze jedna rozmowa telefoniczna.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Jak życie potrafi zaskoczyć cz. 6



I znów życie wróciło do starego rytmu . Zdjęcia nie pozostawiały cienia wątpliwości. Spotykali się w datach i miejscach podanych w emailu. Znów prawnik i znów napięcie i terminy.
Uprzedzony o odpowiedzialności karnej  Kfiatuszek bardzo przekonywująco zeznawał, że nigdy się z Krisem nie spotkał, że ostatni raz w podstawówce na obozie harcerskim a to teraz to tylko taka telefoniczno internetowa odskocznia samotnej,zaniedbanej przez męża kobiety,
Nie było na co czekać czas uciekał ....dwa tygodnie od terminu złożenia apelacji kiedy jeszcze mogłem złożyć uzupełnienie kurczyły się w zastraszającym tempie .
Wkurwiony byłem jak nigdy, że tak dawałem się robić w bambuko. Zwisał mi 2010 rok i 2011 chociaż nie mogłem zrozumieć jak można tak gładko kłamać w obecności sądu ale 2009 rok budził wręcz moją wściekłość. Nie dość, że żyłem jeszcze wtedy w przekonaniu , że wszystko jest dobrze to jeszcze  w taki sprytny sposób na naszych wspólnych wczasach oparła cały proces pokazywania jaki ze mnie nieczuły bydlak .
Niepokoiły mnie jeszcze inne rzeczy.Ale żeby wyjaśnić wszystkie wątpliwości mimo oporów ....zadzwoniłem do Krisa .
Trudna rozmowa .... bardzo trudna , Rozmowa z Kochankiem mojej eks żony o tym kiedy i jak byłem zdradzany. Łatwo się teraz pisze a w tamtym momencie do krwi zagryzałem wargi . W uszach mi dźwięczały mi słowa Krisa " szkoda mi małej, robię to dla niej ". Coś jeszcze się pod tym kryło .
                          Trochę opadły mi już pierwsze emocje i do rozmowy podszedłem dużo spokojniej ale po raz kolejny zostałem zaskoczony. Zaczął od przeprosin : " powinienem pana przeprosić bo wiem co zrobiłem ale niech mi pan wierzy nie  miałem i nie mam żadnych wyrzutów sumienia . Od samego początku od 2008 roku wiedziałem ,że wasze małżeństwo nie istnieje , że to są tylko gruzy i ,że formalności tylko zostały żeby ona mogła się z tego wyplątać " .... i tu przeżyłem pierwszy wstrząs. Wtedy już NIE ISTNIAŁO !      
Zapytałem czy mogę zadać kilka pytań i po raz kolejny zostałem   zaskoczony .... " Niech pan pyta choć wiem ,że pewnie ciężko będzie panu o tym słuchać . Jeśli nie resztki uczuć to jakieś ciepłe wspomnienia pan pewnie jeszcze ma " ....  nie spodziewałem się po nim takiej delikatności . Przecież to ja byłem petentem . Mógł mówić wszystko jak chce ,nie zważając czy boli czy nie a przecież miał powód żeby mi dokopać . Sam też zamieszałem w jego rodzinie listem i paczką przesłaną jego zonie .
Bez względu na to co nim kierowało mógł przecież zrobić to w bardziej lub mniej delikatny sposób .
Opanowując wszystkie emocje przeprowadziliśmy krótką i rzeczową rozmowę. Musiałem te wszystkie cisnące mi się na usta pytania zadać jednocześnie na piśmie bo przecież doświadczenie już miałem ,że nagrania niechętnie a moje zeznania w całości w  zasadzie zostały odrzucone ... więc nurzając się po raz kolejny w szambie sporządziłem listę pytań ................

Jak życie potrafi zaskoczyć -email.




Panie XXXXXXXXX,
z pana byla zona spotkalem sie trzykrotnie, spotkania mialy charakter intymny.

Pierwszym razem tydzien w Debkach nad morzem w Sierpniu 2009 roku.
Drugie spotkanie to tydzien w Lutym 2011.
Trzecie to ponownie Debki, przelom Lipca i Sierpnia 2011.

Zwiazek nasz mial bardzo intensywna komunikacje telefonicza oraz internetowa, szczegolnie przez pierwsze dwa lata.

Niespotykalismy sie zbyt czesto ze zrozumialych wtedy powodow.


Imag 0174 jest ze spotkania w Lutym 2011 w zajezdzie kolo XXXXXXX


DSC05751 Debki 2009
DSC05734 Debki 2009
DSC05718 Debki 2009

Daty w wlasciwosciach zdjec z 2009 roku moga byc nie poprawne poniewaz kamera nie byla ustawiona.

IMAG0010 to spotkanie w Debkach Lipiec/Sierpien 2011.


Zdaje sobie sprawe iz ma pan zamiar wykorzystac powyzsze informacje na sali sadowej na co wyrazam pelna zgode oraz potwierdzam iz w powyzszych zapisach nie ma informacji niezgodnych z prawda.

Stwierdzam tez iz za przekazanie powyzszych informacji nie otrzymalem ani nie oczekuje zadnych korzysci materialnych od zadnej ze stron.

z powazaniem 

YYYYYYYYYYYYYYYYY



Jak życie potrafi zaskoczyć cz. 5


Powoli odzwyczajam się od snu . Miałem już to wszystko jakoś poukładane i w zasadzie podjęte decyzje co do przyszłości a tu taka niespodzianka . Czego jeszcze mogę się dowiedzieć o swojej eks, sobie i całej tej sytuacji ??? Ile rzeczy mnie jeszcze zaskoczy ?  I  o  co w tym wszystkim chodzi !?
Nie dało się zasnąć ..... rozważanie czy nie jest to kolejna intryga ... czy Kfiatuszek  nie wymyślił czegoś ...co może mi odebrać nawet tą nikłą nadzieję na apelację ? o co chodzi z tym adwokatem            i czemu tak wyraźnie podkreślił jej wyrachowanie ?
Poniedziałek był ostatnim dniem , kiedy mogłem podtrzymać bądź wycofać apelację . Decyzję na nie miałem już podjętą i teraz znów świat wywrócił się do góry nogami. Tak czy nie ? Jestem w coś wkręcany o czym nie mam pojęcia czy była to szczera rozmowa  ? 
Kasa w sądzie do 14:30 . Maila nie ma .. , nieodparta chęć ,żeby to wszystko zamknąć i zacząć żyć normalnym życiem  biła się z myślą o szansie jaką dawał mi los na sprawiedliwość . 
To takie ważne dla mnie , dla psychiki bo nawet czytając komentarze wpadam w depresję widząc ,jak B. pisze o swoim żalu do ojca ... bo odszedł.  Moje dziecko też będzie miało w oczach obraz ojca , który odszedł i lata całe miną zanim będę mógł jej to wytłumaczyć . Żal zostanie.........
Decyzja przyszła nagle.  Auto ..przebijam się przez korki, zostawiam złoma na zakazie modląc się żeby jakiś patrol się nie nawinął i o 14:25 uruchamiam całą procedurę     . 
Wyszedłem z budynku sądu z uczuciem wielkiej ulgi ...bo bez względu na wszystko decyzja już została podjęta . Blokady na kole nie było co tym bardziej podniosło moje samopoczucie więc wsiadłem do auta czując jak odpuszczają mi wszystkie emocje i jak zaczyna brakować mi sił . Kiedy odpalałem papierosa zapiszczał telefon .       
" Proszę sprawdzić emaila .  Powodzenia.
Ps. Masz do czynienia z bardzo wyrachowaną osobą która nic nie robi bez bardzo drobiazgowego planu. "
Była 14:27.

Jak życie potrafi zaskoczyć cz. 4



Oszołomienie powoli zaczęło ustępować . Nie mogłem się doczekać kiedy Kfiatek wyjdzie z domu . Z jednej strony ogromna ciekawość jakież to rewelacje usłyszę a z drugiej całe moje wnętrze najeżyło się ostrożnością .
Co tu jest grane ? Czemu teraz i skąd tyle odwagi u tego człowieka , żeby się zdecydować na telefon do mnie ? Czyżby Kfiatuszek aż tak daleko posunął się w swoim intryganctwie ?
Czas mijał a mnie powoli ogarniał spokój i umysł zaczynał pracować  bardziej analitycznie.  Przecież telefon nie jest w stanie mi zaszkodzić . Jaka by to nie była wiedza ,to tylko ode mnie zależy czy i jak ją wykorzystam .
Kfiat w końcu wybył z domu i mogłem spokojnie zadzwonić do Krisa i wyjaśnić wszystkie wątpliwości .
Czekał chyba na telefon , bo odebrał po pierwszym sygnale.
Ciężko się takie rozmowy zaczyna bo sytuacja mało komfortowa ... ale grzecznie i spokojnie przywitałem się i zapytałem w jaki sposób może  mi pomóc .
" Wie pan ,że byłem z pana żoną . Spotykaliśmy się wielokrotnie i spotkania te miały charakter intymny . Jeżeli poda mi pan swój adres mailowy prześlę panu informacje i dowody  "
To ja już wiedziałem i nawet jeśli nie miałem namacalnych twardych dowodów to i analiza rozmów i intuicja podpowiadały mi ,że tak było . Sąd wprawdzie nie dał wiary temu ,że państwo spotykali się a Kfiatuszek bardzo przekonywująco kłamał w czasie sprawy mówiąc o tym , że nigdy go nie spotkał ,że to tylko telefoniczne , internetowe , że ostatni raz to jeszcze w podstawówce na obozie harcerskim a teraz to tylko kolega któremu się mogła wyżalić ale ja i tak wiedziałem .
W zasadzie to fakt zdrady i tak został jej w procesie udowodniony i niewiele mi to dało . W końcu jako starszy powinienem przecież być mądrzejszy i gdybym czegoś tam nie powiedział czy też nie zmienił hotelu wyjeżdżając na wczasy to "być może ten związek jeszcze by trwał bo być może Kfiatuszek nie nawiązał by ponownego kontaktu z tym panem " jak stwierdziła sędzia . 
Dobrze jednak było by wyjaśnić sprawę do końca. 
Ok. proszę ... mój adres mailowy jest taki i jeżeli chce mi pan pomóc proszę o przesłanie wszystkich informacji . Mam tylko jedno pytanie . Co spowodowało ,że zadzwonił pan do mnie bo w nagły przypływ ciepłych uczuć do mojej osoby ciężko mi uwierzyć ? powiedziałem..........
- "Szkoda mi pana dziecka ..., też jestem ojcem a teraz już wiem , że nie jest pan takim bydlakiem jako którego mi pana przestawiano . Nawet w liście do mojej żony .. proponował pan tylko ratowanie obu związków . Dla dobra dzieci .   Szkoda dziecka ... jeżeli będzie z nią to będzie to tylko z krzywdą dla małej. Widziałem ją i jest to świetna dziewczynka ...szkoda jej .  I.... jeszcze jedno ... niech pan zmieni adwokata i niech pan uważa na siebie bo ma pan do czynienia z bardzo wyrachowaną osobą "

I chcieliśmy i musieliśmy przerwać tą rozmowę . Napięcie było ogromne ale  poprosiłem o możliwość kontaktu , gdybym miał jakieś dodatkowe pytania  po otrzymani maila .
-"Nie ma sprawy , proszę dzwonić "
Teraz pozostało tylko czekać  .........................................

wtorek, 14 sierpnia 2012

Jak życie potrafi zaskoczyć cz.1

Przychodzi taki czas kiedy już wszystko zaczyna obojętnieć. Powoli ogarniało mnie uczucie zniechęcenia bo wszak ileż można walczyć z całym światem i udowadniać rzeczy tak oczywiste.
Nie nadaję się chyba do tych wszystkich gierek i manipulacji . Zmęczenie ciągłym napięciem i huśtawki nastrojów zaczynały zostawiać wyraźny ślad na moim codziennym życiu .
Powoli zaczynałem mieć tego wszystkiego dość. Złożyłem tą cholerną apelację bo jak coś robić to do końca a jeśli nawet mam polec to walcząc do końca. Mam wrażenie ,że walczę z całym światem ...z cholernym wymiarem "sprawiedliwości" z otoczeniem ,które nie znając kulisów sprawy szybko zajęło miejsca po drugiej stronie barykady a często z samym sobą i ze wszystkimi swoimi słabościami.  Za długo to wszystko już trwa .
Apelacja przy której nikt nie dawał mi żadnych nadziei. Wszak "kruk krukowi oka nie wydziobie " mówi stare przysłowie i rzadko zdarza się ,że wyrok zostanie zmieniony . Zabezpieczmy się i złóżmy - namawiała mnie pani mecenas i miała rację , bo przecież nie tylko mnie przysługiwało to prawo . Kfiatuszek mógł przecież też apelować, bo choć wygrała to uzasadnienie nie budzi wątpliwości co do jej zdrady . "Referencje " wątpliwej jakości i chęć ich zmiany mogła przeważyć na chęcią jak najszybszego uwolnienia się ode mnie .
Zawór bezpieczeństwa w postaci wniosku o zwolnienie z kosztów , który z zasady był do odrzucenia dawał mi lekką przewagę czasową  i w końcu przyszedł ten czas kiedy należało już podjąć decyzję.
Nie sposób opisać emocji które się czuje. Z jednej strony poczucie krzywdy, niesprawiedliwości  i rozpacz która się pojawiał w każdej chwili kiedy pomyślę o dziecku i o tym ,że już za chwilę nie będę mógł jej codziennie przytulić i powiedzieć dobranoc  z drugiej potworne zmęczenie i chęć normalnego życia .... 
Godziny rozmyślań i parę nie przespanych nocy ...co lepsze ...dla mnie ? dla dziecka ? ... zaczynałem się już chylić ku decyzji o wycofaniu apelacji. Rodzina namawiała mnie mocno do tej decyzji mówiąc "zacznij żyć dla siebie, szkoda czasu" .. przyjaciele słysząc wydawali się pełni zrozumienia. Czas się kurczył w zastraszającym tempie ... jeszcze tylko weekend i  w poniedziałek trzeba podjąć decyzję    ... jaka by ona nie była  ......
W niedzielę obudziłem się z poczuciem zadziwiającego spokoju. Leniwie , powoli  docierała do mnie świadomość ,że wewnętrznie......już podjąłem decyzję....  
Zrobiłem sobie śniadanie i rozkoszując się wszystkimi smakami lata zastanawiałem się jak będzie wyglądało moje życie od poniedziałku . Tyle przecież spraw jeszcze zostanie do załatwienia , mieszkanie , podział majątku , przeprowadzka ... bo ciężko przecież dziecku odbierać tą ostatnią enklawę stabilność - jej pokój .
Zmiany które miały zaraz nastąpić budziły we mnie niepokój.
Nagle ....z plątaniny myśli wyrwał mnie dzwonek telefonu..............................

niedziela, 12 sierpnia 2012

wakacje część 8



To   miał być koniec koniec ....  powiedziało się A to trzeba powiedzieć i B .Jak mawiał pewien klasyk;) mężczyznę poznaje się po tym jak kończy .    Życie jest jednak pełne niespodzianek które potrafią zaskoczyć nawet fantastów ................




Niewątpliwie związek pozwanej z KXXXXXXXX SXXXXXX charakteryzował się istnieniem pomiędzy zainteresowanymi więzi erotyczno–emocjonalnej. Zatem uznać należy, iż w realiach niniejszej sprawy pozwana naruszyła obowiązek wierności ciążący na niej na mocy art. 23 k.r.i o.
Powód nadto nie jest pewien, czy między pozwaną a KXXXX SXXXXXX nie dochodziło to bezpośrednich intymnych kontaktów. Z rozmowy z żoną p. SXXXXX – OXXX XXXXX, powód wie, iż KXXXX SXXXXX bywał w Polsce wielokrotnie. Nadto cytując fragment wiadomości wysłanej przez KXXXXX SXXXXX do pozwanej dnia 18 lutego 2009 r. „Przyglądanie się zdjęciom też nie wystarcza przecież pamiętam, że pachniesz, uwielbiam dotykać Twoje delikatne ciało jego ciepło w moich dłoniach.  (…)” Takie treści zaprzeczają  wyłącznie internetowemu  charakterowi znajomości pozwanej z KXXXXX SXXXXXX.
Zgodnie ze stanowiskiem Sądu Najwyższego wyrażonym w wyroku z dnia 29 czerwca 2000 r. : „(…) gdy wina małżonka w rozkładzie pożycia jest następstwem naruszenia przez niego obowiązków wynikających z przepisów prawa rodzinnego recypujących akceptowane powszechnie zasady moralne (w szczególności art. 23, 24, 27 KRO), to jej uznanie nie wymaga ponadto oceny, że takie jego postępowanie jest naganne moralnie. Sięgnięcia do zasad moralnych wymaga natomiast ocena winy małżonka, gdy u podstaw bezprawności jego zachowania leży sprzeczność z zasadami współżycia społecznego.” <<<Wyrok z 29.6.2000 r., V CKN 323/00, niepubl.>>>
S
           
            W związku z powyższym, wnoszę jak na wstępie.

czwartek, 9 sierpnia 2012

wakacje część 7

Spotkałem się ostatnio z psychiatrą . Nie , nie nie dlatego ,że potrzebowałem leczenia . Rany zadane mi w ostatnim okresie mojego życia , jak i te podczas jeszcze trochę szarpiącego mi nerwy rozwodu w zasadzie zostały już wyleczone . Nie jestem już tym samym człowiekiem co kiedyś ale nie jestem też krwawiącym samcem jak wtedy kiedy wkraczałem na pole bitwy a moja owinięta bandażami czaszka biła rytmicznie w bęben rozczulenia nad sobą . Dziś już opuszczam pole bitwy zwane tak często Ogniskiem Domowym . powoli porządkuję swoje życie i mam nadzieję ,że za chwilę stanie się ono spokojne . i choć ostatnie lata czułem się tak jakbym miał granat pod nogami to nie pukam do drzwi psychiatrów i psychoanalityków .......
Spotkałem się ze znajomą ..
Dziewczyna  ma taki zawód i  czasem bierze udział w pracach sądu . Zadziwiające jest jak szybko wyparowała moja wiara w niezawisłość sądu.  Po przeczytaniu akt i uzasadnienia padło z jej ust tylko jedno stwierdzenie. " Musiała cię pani Sędzia nie polubić" .
Los człowieka i jego dalsze życie , los dziecka czy dzieci zależny jest od pierwszego wrażenia ! Polubi cię ktoś lub nie ..  a mnie widocznie nie polubiła .
No cóż przecież dużo łatwiej jest dostrzec to coś w małej drobnej , kruchej istotce która skarży się całemu światu jak bardzo jest skrzywdzona niż  znaleźć odrobinę wrażliwości w dwumetrowym facecie o posturze i wadze Gołoty. Szczególnie jak się nie chce ... . Musiała mnie pani sędzia bardzo nie polubić skoro uwierzyła w każde słowo Kfiatuszka odrzucając większośc moich zeznań i zupełnie marginalizując zeznania moich świadków . Jakże znamienne jest zdanie " Jeśli się nawet nie przyczynił do rozkładu to przyczynił się do jego utrwalenia " .....
Bardzo mnie pani sędzia nie polubiła ......
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wakacje część 7

 
nie podoba Ci się życie ze mną, to możesz iść do mamy.” Powód nigdy natomiast nie używał wobec pozwanej słów „spakuj swoje walizki i spier… do mamusi” w kontekście jej zaangażowania w sprawy dziecka i domu. Takie twierdzenia pozwanej są nieprawdziwe. Taki wulgarny język charakterystyczny jest dla pozwanej o czym świadczą załączone do sprawy audiogramy z rozmów z matką i współpracownikami .  Nieprawdziwe są także twierdzenia pozwanej, jakoby powód w obecności swoich kolegów wypowiadał się obraźliwie na temat pozwanej słowami „żona to nie rodzina”, „baby trzeba trzymać krótko”, „żonę, żeby była posłuszna trzeba złapać za warkoczyk i rąbnąć o kant stołu”. Z ust powoda mogły kiedyś paść słowa „takie baby trzeba trzymać krótko”, ale nigdy nie były one skierowane do osoby pozwanej. Taka sytuacja mogła mieć miejsce na spotkaniu towarzyskim u sąsiadów, kiedy to sąsiadka wyrażała się pogardliwie o swoim mężu twierdząc, że bije go kapciem i rzuca w niego pilotem od telewizora.

W przedmiotowej sprawie, nie budzi  wątpliwości autorstwo maili wysyłanych do pozwanej przez KXXXXX SXXXXX, z których także wynika charakter relacji łączących pozwaną z tym mężczyzną. Nadto dołączona do pisma procesowego z dnia 4 stycznia 2011 r. wiadomość e–mail wysłana przez KXXXXXX SXXXXXX do pozwanej dnia 1 lutego 2010 r. jest odpowiedzią na mail wysłany przez Kfiatuszka XXXXXl tego samego dnia, i zawiera treść wiadomości skierowanej przez pozwaną do tego mężczyzny: „(…) Kocham Cię. Całuję gorąco i nieprzyzwoicie ….. TZNKfiatuszek” Podobna sytuacja ma miejsce przy wiadomości datowanej na 20 stycznia 2010 r. gdzie wydruk wiadomości zawiera także wiadomość Kfiatyszka XXXXX o treści: „(…) Całuję z języczkiem. Kfiatuszek. Kocham Cię.”
Sama pozwana przyznaje, że korespondencja z KXXXXXX SXXXXXX miała charakter osobisty i wskazywała na związek intymny, erotyczny  pozwanej z tym mężczyzną. Nie ulega wątpliwości, iż taki związek stoi w sprzeczności z dobrem założonej przez pozwaną wraz z powodem rodziny. Zgodnie ze stanowiskiem Sądu Najwyższego zawartym w wyroku z dnia 25 sierpnia 1982 r.: „Zasady współżycia społecznego (art. 5 KC) stawiają zachowaniu małżonków wobec siebie nawzajem i wobec rodziny drugiego małżonka większe wymagania, niż postępowaniu ludzi względem siebie obcych. Dopóki małżeństwo trwa, obowiązuje małżonków wzajemny szacunek i wzajemna pomoc (art. 23 KRO). Zachowanie, które w stosunkach między obcymi ludźmi nie byłoby uznawane za naganne, może być między małżonkami uznane za szkodliwe z punktu widzenia trwałości małżeństwa.” <<<wyrok SN z 1982-08-25 III CRN 182/82 Legalis>>> Zatem zachowanie pozwanej należy rozpatrywać nie tylko przez pryzmat obowiązku wierności określonego w art. 23 k.r.io., ale także przez pryzmat zgodności jej zachowania z zasadami współżycia społecznego. Niewątpliwie należy uznać, iż zachowanie, jakiego dopuściła się pozwana nie mieści się w standardach, jakie obowiązują kochających i szanujących się małżonków.
Nadto nie sposób zgodzić się ze stanowiskiem, iż jedynie zbliżenie fizyczne z innym mężczyzną stanowi zdradę małżeńską, natomiast zachowanie pozwanej, która nie dopuściła się takiego kontaktu nie należy kwalifikować jako zdradę. Jest to pogląd niezgodny z doktryną i orzecznictwem,  znacznie zawężający treść obowiązku wierności określonego w art. 23 k.r.io. Według stanowiska doktryny prawniczej „Zakres obowiązku wierności obejmuje nie tylko powstrzymywanie się od fizycznych stosunków z osobą trzecią, ale także wyklucza inne przejawy więzi erotyczno-emocjonalnej z osobą trzecią. Zawarcie małżeństwa według założeń moralno-obyczajowych wyłącza bowiem wszelkie intymne stosunki o charakterze emocjonalnym z osobami trzecimi. (…) Niewierność pojawia się jednak nie tylko w rezultacie cudzołóstwa, ale może też polegać na silnym związku uczuciowym z osobą trzecią, mimo że nie doszło do zbliżenia fizycznego. Zawarcie małżeństwa oznacza na ogół istnienie związku emocjonalnego między małżonkami, którego, co prawda, żaden sędzia nie "zmierzy", ani nie "zważy", jednak nawiązanie więzi uczuciowej z osobą spoza małżeństwa jest naruszeniem obowiązku wierności, obejmującego sferę emocjonalną i seksualną życia małżonków.” <<<Prawa i obowiązki małżonków, Tadeusz Smyczyński, SPP rok 2007 numer 2>>>

piątek, 20 lipca 2012

wzorce

Irytujące jest to ,  jak łatwo szukamy wytłumaczeń dla cudzych zachowań . Wzorce .... wzorce które ukształtowały naszego partnera on już jako dziecko może obserwować w mediach , otaczającym go społeczeństwie i przede wszystkim w swoim domu rodzinnym .
A jakież wzorce widzimy my czy też nasze dzieci . Widzimy model rodziny z dominującą i usankcjonowaną prawem rolą kobiety .
Jak najdalszy jestem od kwestionowania słusznych i zasadnych żądań kobiet aby za tą samą pracę dostawać takie samo wynagrodzenie ale jeśli chodzi o parytet to już jestem bardzo sceptyczny i nie z powodu samego parytetu ale z powodu jego selektywności .  Przeraża mnie natomiast fakt , że wraz z rosnącą rolą kobiety upada i degraduje się rola mężczyzny. Zniknęły dawne ideały - męstwo , rycerskość ,odwaga , odpowiedzialność .Dzisiejszy mężczyzna w/g mediów,a w zasadzie w/g występujących w niech socjologów i psychologów powinien być kobietą w spodniach choć i kobiety teraz noszą spodnie . Ideałem staje się mężczyzna , który po powrocie z pracy zawiązuje sobie fartuszek ,zmywa naczynia, pomaga przewijać , gotuje obiad i odprowadza dziecko do przedszkola . Dzisiaj nic już nie odróżnia mężczyzny od kobiety . Fryzjer , kosmetyczka , stój  - tłumaczymy to sobie mówiąc zadbani , metroseksualni ale dla mnie jest to kryptotranwestytyzm .
Regułą jest ,że chłopiec dojrzewając zaczyna się identyfikować z osobą silniejszą ,bardziej władczą , dziewczynka zaś z osobą bardziej uległą . Zaburzone zostaje kształtowanie tożsamości młodego człowieka .  Dodatkowy problem pojawia się wtedy gdy dziecko ma w swoim otoczeniu tylko matkę a ojca sporadycznie od czasu do czasu . 
W dzisiejszym modelu rodziny kobieta zaczyna grać rolę pierwszoplanową . Dzieje się tak bo i tak wiele małżeństw się rozpada  ( w/g Gus 25% w stosunku do zawieranych ) a kobieta bierze  lub z mocy prawa otrzymuje prawo i obowiązek wychowywania dzieci  a również dlatego ,że tak wiele zawodów jest sfeminizowanych . 
Kto w domu trzyma kasę i decyduje o tym co kupić i gdzie wyjechać .Najczęściej matka. W sklepie sprzedaje kobieta ,w szkole uczy  kobieta ,książki w bibliotece wypożycza kobieta . Wzorzec - świat jest rządzony przez kobiety i dlatego tak wiele kontrowersji budzi ktoś kto próbuje się temu przeciwstawić .
Jeśli takie dziecko zasiądzie prze telewizorem to  nigdy nie dowie się ,że mężczyzna jest ważny i godzien naśladowania . Stu mężczyzn poleci w kosmos ale media trąbić będą o kobiecie , tysiące mężczyzn dowodzi statkami ale ważna jest - kobieta kapitan i o tym się mówi .  Dzień kobiet , Święto Matki jakąż inną wagę mają niż Dzień Ojca . Wzorce ... wzorce które kształtują  tożsamość .
Efekt jest taki ,że taka dziewczyna nie wie co to znaczy być kobietą a rolę mężczyzny postrzega w sposób jednoznaczny . MA pracować , przynosić do domu zarobki , pomagać w pracach domowych . Do tej roli przygotowani są również mężczyźni i  tylko czasem kiedy nie dają rady , rodzi sie bunt .  
Kiedyś usłyszałem od przyjaciółki ,że ja nie lubię kobiet .Ale czy Świat nie jest przesycony niechęcią do kobiet ? . Również kobiecy świat . Zniknęły gdzieś cudowne wiotkie , powabne i kuszące samiczki a zamiast nich pojawiły się kobiety - wampiry , kobiety -modliszki emanujące żądzą władzy , zaborczością i chciwością . Ładnie Wajda to w "Polowaniu na muchy" pokazał , więc nie dziwcie się ,że w mężczyźnie który jest na granicy wytrzymałości , budzi się pragnienie , aby zacisnąć palce na gardle takowej ... "w obronie własnej" .
To dlatego na salach sądowych pełno jest kobiet które żyły ze swoimi mężczyznami , a kiedy postanowił się z nimi rozstać stał się ich najgorszym wrogiem .  Patologii  jest sporo i po obu stronach wchodząc na salę sądową najczęściej słyszy się z ust mężczyzny słowa o zranionym sercu ,straconych nadziejach , marzeniach ,zawiedzionej miłości  a z ust kobiety najczęściej pada słowo "należy" .Należy mi się  dom ,samochód , konto.. i dotyczy to również małżeństw bezdzietnych.

Romek może nieco pompatycznie ale z Antygoną powtórzę : " Przyszedłeś współkochać a nie współnienawidzieć ". Tak Tosia jak i dzieci są tylko epizodem w Twoim życiu. Niedługo pójdą w świat a TY musisz żyć dalej ............



środa, 11 lipca 2012

Kłamać czy mówić prawdę ?

Sprawa trudna i znów jestem między młotem a kowadłem .
Kfiatuszek wo momentu ogłoszenia wyroku zaczyna nadrabiać :stracony czas " . Kiedyś już pisałem jak zorganizowała dziecku wizytę u koleżanki połączoną z noclegiem.  Wkurzyłem sie wtedy bo po pierwsze dziecko zostało poinformowane o tym ,że nocuje u koleżanki a po drugie ja dowiedziałem się zupełnym przypadkiem , późnym wieczorem kiedy mamusia raczyła dziecku przypomnieć żeby spakowała pidżamę .
Powiedzieć powiedziałem co myślę na ten temat ale to ja rzucanie grochem o ścianę . 
Człowiek w takich momentach aż się rozgląda za kawałkiem metalowej rurki bo chce rozmawiać o naszym dziecku a zdrugiej strony ściana milczenia .
Zadbała o swój wizerunek idealnej mamusi , bo po z pracy wróciła na moment i zniknęła na całą noc .
Teraz ma już kompletny luz bo dziecko u babci więc w zasadzie nie nocuje w domu i tu zaczyna sie rysować problem ......    
wczoraj po południu dzwoni cóka , pogadaiśmy dluższą chwilę po czym prosi ,żebym "dał do tel mamę "
Nie ma mamy - odpowiedziałem zgodnie z prawdą i tu pojawiło sie następne pytanie : "Gdzie jest " . Nie wiem kotku , mama nie mówi mi gdzie jest i nie potrafię Ci tego powiedzieć , musisz do niej zadzwonić .   "A zwierzak nakarmiony ??? " - ma koszatniczkę od niedawna ,   tak mówię dałem jeść i w niedzielę po przyjeździe i wczoraj i dzisiaj ....... . "To mama nie dała ?? " no..... nie mamy nie ma w domu . Przyszła tylko na moment w poniedziałek spakowała torbę z ciuchami i nie ma jej do dziś ... Może śpi u babci .       
Dzieci są dociekliwe i po chwili zastanowienia usłyszałem .."poczekaj , zaraz dzwonię do niej " .
Relacja dziecka z rozmowy z Kfityszkiem .

C- Mamo gdzie jesteś ??
K- na spacerze
C- To na spacerze potrzebna jest ci torba z ciuchami ?
K- kto ci o tym powiedział ??
C- Dzwoniłam do domu i tata powiedział
K- nie musisz wierzyć we wszystko co ci mówi tata
C- Nocujesz u babci ??
K- nie nie nocuję u babci
C - To gdzie nocujesz ??
K -aaaaa nie ... to znaczy , nocuję u babci ..
C- Kiedy będziesz w domu ?
K- nie interesuj się ...

Do 24:00 odbierałem sms -y od dziecka z pytaniami czy na pewno nie wiem gdzie jest mama i z prośbą o informację jak tylko wróci do domu. Wieczór zszedł mi na tłumaczeniu dziecku ,że nic sie w domu nie stało i nie było ,żednej takiej sytuacji po której mama mogła by sie wyprowadzić i , że na 100% będzie w domu , kiedy wrócimy razem w piątek . MAsakra po prostu .... Zaburzone poczucie bezpieczeństwa dziecka  i cały wieczór spędzony na jej uspokajaniu . 
Kretynka ..... na jej refleks nie liczyłem ale przenosząć się na te dno do swojego partnera mogła przewidzieć taki scenariusz ,że dziecko zadzwoni do domu i powie daj mi mamę ..........
Mnie czeka jeszcze trudna romowa z córą bo wiele z pytań pozostało bez odpowiedzi a znam swoje dziecko i wiem ,że będzie chciała je poznać .      
Kłamać ???? przy takim idiotycznym zachowaniu nie sposób bo dziecko wyłapie kłamstwo i stracę jej zaufanie i czemu miałbym ponosić takie ryzyko ?? Dla ratowania wizerunku Kfiatuszka szka jako idealnej mamy ?? kiedy ona dba tylko o własny tyłek ?  Powiedzieć prawdę ? JAK?  Jak to zrobić , żeby nie zrobić dziecku kipiszu w głowie ..  
Rano wróciła ,rzuciła torbę , popatrzyła sobie na mnie spojrzeniem które miało wyrażać chyba pogardę ale z którego wylewała się czysta nienawiść , poprawiła makijaż i pobiegła do pracy ............ Winnego juz znalazła ;) .... a ja myśłę o tym jak to wszystko wytłumaczyć dziecku ..............

agresja milczenia

Pożyczyłem ten tekst i myślę ,że Małgosia się nie obrazi za to,  ale jest cenny i wiele wyjaśnia .........



"Milczenie między ludźmi bywa czasem oznaką głębokich więzi i zrozumienia bez słów. Potrafi być piękne, twórcze i dawać niezwykłe poczucie bezpieczeństwa. Jednak nie zawsze! Bywa, że rani bardziej, niż słowa! Nie każde milczenie jest wynikiem nieśmiałości. Nie każde jest przejawem kultury osobistej, która nakazuje unikania rozmów na tematy zbyt drażliwe.

Jest taki rodzaj milczenia, który możemy nazwać agresywnym, bo celowo dezorientuje kogoś emocjonalnie. Jest ono torturą psychiczną, niezależnie od rodzaju znajomości między ludźmi.
Tę technikę karania i manipulacji człowiekiem, stosują zwykle osoby mające fałszywe mniemania na temat własnych praw i ujawniające brak szacunku dla siebie i drugiego. Dokonują zaocznego osądzenia innej osoby i pozbawiają ją prawa do obrony. Robią to z pełną premedytacją, aby poczuć przewagę. Z rozkoszą obserwują, jak ofiara wije się i stara o wyjaśnienia, wyraźnie dając znaki, że jest gotowa do ustępstw, wyjaśnienia przeszłości i przyszłości, albo usiłuje znieść z godnością niezrozumiałe odtrącenie.

Milczenie łamiące godność
Osoba odtącana milczeniem, nie mogąc się dowiedzieć o co chodzi, czuje się upodlana, bo pozbawiona elementarnego prawa do zrozumienia przyczyn i dalszych zamiarów, jakimi kieruje się milczący? Nie wie do końca, czym zawiniła?
Usiłując nawiązać szczery dialog, staje się z góry przegrana. Im bardziej prosi o informacje, tym bardziej czuje się pozbawiona szacunku, wzgardzona, zdezorientowana. W wyniku tego, łamana jest godność, poczucie wartości i blokowany sens starań. Niszczona jest nadzieja i zaufanie, a nawet wiara w uczciwość oraz sprawiedliwość.
Agresywne milczenie nie jest więc tylko zwykłym znakiem zerwania kontaktu. Można bowiem tego dokonać bez tortur dla drugiej osoby, wyjaśniając powody. Normalny człowiek nie ma problemu z przedstawieniem przyczyn przykrej decyzji. Stać go na szczerą rozmowę i wysłuchanie argumentów drugiej strony. Nie przesądza sprawy bez wyjaśnień i nie zrywa kontaktów dla kaprysu, bo ktoś mu się znudził.

Milczenie za pozorne winy
Niektórzy ludzie czują się winni i niegodni szczęścia, jakiego doświadczają. Nie mają zamiaru karać drugiego swoim milczeniem, ale brakuje im odwagi przyznać się do radości i szczęścia, jakie czują.
Milcząc, czekają niejako na wyrok, który sami na siebie wydali, uznając się za winnych każdej niedoskonałości. Spodziewają się odrzucenia, a milcząc i raniąc chcą przyspieszyć to oczekiwane odtrącenie. Wątpią, aby ich wyobrażona podłość lub niedoskonałość, była wybaczona.
Prawdziwa przyczyna milczenia takich osób tkwi w tym, że sami sobie nie dają żadnych praw i czują winni, gdy spotyka ich coś naprawdę dobrego, przyjemnego, radosnego. Wpadają w panikę, kiedy ktoś obdarza ich miłością, przyjaźnią i zaufaniem. Kiedy stają się szczęśliwi, to zaraz mogą włączyć stary program, który im nakazuje cierpieć i być być odrzuconym. Milkną nie po to, aby ranić, ale zrażać do siebie i móc cierpieć! Milczenie tych osób jest w zasadzie autoagresją.
Przez wyimaginowane winy i wydawane na siebie wyroki, rujnują swoje życie, ale też cudze, bojąc się szczerości i zamykając w milczeniu wyznania uczuć.

Jak odróznić rodzaj milczka?
Obie formy milczącej agresji wyglądają podobnie. Tak samo bolą. Są jednak winy, które można usprawidliwić, ale też takie, których nie wolno tolerować! Ważne są zatem przyczyny dręczenia kogoś milczeniem.
Najprościej rozpoznać prawdziwe motywy milczenia wtedy, gdy ktoś w nim trwa, chociaż wie, jak cenne może być dla drugiej osoby każde dobre słowo lub chociaż wyjaśnienie. Ludzie serca przerywają wtedy swoje milczenie, choćby mieli stracić godność. Bezduszni czekają, a nawet stwarzają odpowiednie sytuacje, aby osoba mająca inne problemy, błagała ich o uczuciowe wsparcie, licząc na to, że rozmowa je przyniesie.

Milczenie mówi wiele o człowieku
Milczenie, podobnie jak słowa, ma wielką moc. Czasem większą. Może być dowodem jedności lub niszczenia więzi między ludźmi.
Niektórzy lepiej się posługują słowami, a inni milczeniem. To praktycznie to samo, choć poziomy odmienne. Ofiary słownej agresji cierpią podobnie do ofiar agresywnego milczenia. Różni je tylko to, że jedni wiedzą o co chodzi, a drudzy gubią się w domysłach. Możemy uznać w związku z tym, że milczenie potrafi być gorsze od agresji słownej, bo dłużej katuje ofiarę, tonącą w domysłach. Dlatego właśnie energia milczenia bardziej rani od krzyku.
Osoby, posługujące się milczeniem w konfrontacjach z drugą osobą, są mniej pewne własnych racji, niż ci który wykrzystują swoje stanowisko. Łatwiej bowiem uniknąć odpowiedzialności za to, czego się z pozoru nie zrobiło, czego nie wypowiedziało. Ofiara takiej agresji nie ma w ręku konkretnych argumentów i nie może postawić oficjalnie zarzutu, że jest krzywdzona.
Nie oznacza to jednak, że nie ma ani racji, ani praw moralnych! Jej krzywdy i cierpienia, nie podlegają ziemskim sądom, ale duchowym. I powiedzmy to sobie jasno - wyjątkowo bezstronnym, sprawiedliwym i tak samo niewidzialnym....jak cierpienia. "

wtorek, 10 lipca 2012

Pytanie do kobiet ...

"
Tak już na koniec...
Sprostowanie. Samochód byłam zmuszona sprzedać, żeby zapłacić prawnikowi za sprawę, która nadal ciągnie się. Do pracy jeżdżę rowerem: -) Mieszkanie: -) wynajmuję od obcych ludzi, przez 1, 5 roku spałam z dziećmi u matki na jednym łóżku w mieszkaniu 35m2.

Miałam tak dobrze, dom, samochód, dostęp do konta, wakacje i "idealnego męża". Muszę przyznać, jestem nienormalna:-) zamieniając na to co mam:-) "


Teraz to  sie wkurzyłem .. a czegóż Ty dziewczyno oczekujesz ?? ZMUSZONA zostałaś do sprzedaży samochodu ??? przez kogo ?  miałaś przecież wybór ...mogłaś wziąć adwokata na którego cię stać a poza tym pracujesz z tego co wiem  . Manipulujesz emocjami ale nie każdy daje się na to nabierać . Jeździsz do pracy rowerem ?? i dobrze ..będziesz miała zgrabniejsze nogi i twardszy tyłek a co za tym idzie większą szansę na rynku bo coś przecież musisz zaproponować . Wynajmujesz mieszkanie ?????  przykład masz blisko podejmij taki wysiłek jak Twój ex i rób karierę , zarabiaj  ... i kup sobie własne i nie zasłaniaj się proszę dziećmi bo co chwila czytam ,że Twój ex z dziką rozkoszą będzie się nimi zajmował .
Do kogo Ty masz pretensje  ?? podjęłaś decyzję o rozpieprzeniu rodziny i ponosisz tego konsekwencje .
Sprawa się jeszcze ciągnie ?? ooo... to następna ciekawostka i to połączę z jeszcze jednym cytatem . Dość rozpaczliwe jest pytanie Twojego ex "Dlaczego tu za mną przyszłaś , czego Ty jeszcze ode mnie chcesz " . I to interesuje mnie bardzo osobiście . 
Tydzień temu zawiozłem córkę do mojej mamy na wakacje . Wieś , rzeka w pobliżu sad pełen owoców i cioteczne rodzeństwo które lubi .. dzieciak jest szczęśliwy .  Od dziecka dowiaduję się ,że mamusia  proponuje jej wcześniejszy powrót i spędzenie następnego tygodnia w mieście bo ciocia z Irlandi przyjeżdża ! . Zaiste wakacje w mieście i przebywanie z ciocią którą widzi raz w roku , prababcią która cały czas siedzi i układa pasjansa i leżącym już w łóżku pradziadkiem jest najlepszym wyjściem na spędzanie wakacji . I dzieje się to za moimi plecami !!!!! Dziecko mądrzejsze od matki nie dało sie namówić ale znów pojawiło się napięcie i muszę spytać bo może ktoś pomoże mi zrozumieć  dlaczego tak się dzieje ...
Kfiatuszek osiągnął to co chciał , chciał odejść i odszedł , rozpieprzył małżeństwo , nawet w sądzie w swoim rozumieniu wygrał . Ma rozwód wina obopólna , dziecko jest przy niej może więc  triumfować i czuć się zwycięzcą . SKĄD bierze się tyle agresji , tyle złośliwości ?? Dlaczego skoro uzyskała to co chciała nie zamknie pewnego etapu życia i nie rozpocznie nowego budując jakieś normalne relacje oparte na komunikacji ??? Mamy dziecko i chociażby dla niej warto było by postarać się odrobinę ,żeby nie miała przeciwstawnych sygnałów i nie musiała dokonywać wyborów .  Wyborów trudnych dla dziecka bo takich sytuacji jest wiele i dziecko jak piłeczka pinpongowa odbija się do matki do ojca nie chcąc nikomu zrobić przykrości . JAk to wygląda z kobiecej strony bo ja chciałbym zrozumieć ..........
Chciałbym i nie potrafię ..... a jak słyszę , nie domnie wypowiedziane ale tak żebym słyszał ...:"Jeżdżę starym samochodem, coraz częściej się psuje " i czytam " Musiałam sprzedać samochód " to robi mi sie niedobrze bo kto jest temu winien ??????? no kto ? 
Odniosę sie jeszcze do poprzedniego posta i po raz kolejny stwierdzę .. i Kfiatuszek i Tosia nie zrobiły NIC ,żebu coś w związku zmienić . To nie pustka i samotność tylko wygodnictwo i głupota  ...............  ale przecież to facet ma się domyśłać o co chodzi i to facet ma o nie zabiegać i się starać .................

czwartek, 5 lipca 2012

Postrzeganie 2

Popełniłem ten poprzedni wpis celowo i     z premedytacją :))) .  Bo po raz kolejny obserwuję jak zmienia się postrzeganie ...........
Sfrustrowany sexistowski samiec zaczyna być postrzegany jako facet którego można polubić :). Odkurzyłem ostatnio "W co grają ludzie " a komentarz który przypomniał mi sytuację kiedy próbowałem łagodzić pewne napięcia i przypomnienie porównania Romka do grubej baby w szlafroku :)) sprowokowały ten wpis .
Mógłbym długo pisać o tym , jak ze skorupy stworka najeżonej kolcami i plującego żółcią na wszystkie strony wychylił się normalny miły człowiek ... , może lekko zakompleksiony , może z lekką tendencją do mitomaństwa choć można to również podciągnąć pod koloryt i fikcję literacką ale  przede wszystkim bardzo zraniony człowiek .   Nie mnie oceniać relacje , bo przecież kulisów nie znam a pisać każdy może wszystko i mówić ...tak ,tak pamiętam jeszcze bardzo dobrze swojego Kfiatuszka jak płakał na terapii rodzinnej , drżąc i mając wszystkie emocje na wierzchu mówił : to jego wina ! ja nikogo nie mam , to on przypomina mi ciągle tą chwilę słabości ale to wszystko jest już dawno skończone !. I wychodziła z terapii  a minutę później relacjonowała kochasiowi jak dzielnie się zachowała i jaką piękną rolę zagrała . Nie  mnie oceniać i nie wam .........
W tym wszystkim ucieka wszystkim sedno  poprzedniego wpisu . Fakt jak ciężko zabliźniają się rany , jak ciężko jest się wyleczyć , jak trudno pozbyć się emocji i  do czego czasem posuwają się ludzie w swoim ukrytym masochiźmie prowokując bo kopania .  Fakt jak łatwo jest ocenić człowieka po pozorach , bo po cóż zadawać sobie trud dotarcia do niego skoro on pozakładał na siebie te wszystkie pancerzyki  .... trudne  ? ..jak widać dla niektórych za trudne .    
Sensacja jest lepsza , harlequin i to jeszcze z wątkiem sensacyjnym .... kurwa mać .......
O dziwo wierzę Romkowi choć wiele rzeczy celowo przejaskrawia . Może dlatego ,że  tyle jest   między nami podobieństw .   Facet , który jak widać dba o dzieci i dobro dziecka jest dobrem najwyższym , cholernie zraniony i nie wyleczony  ale jak już ktoś sobie dotrze i poczyta blog Tosi to niech zwróci uwagę na to co jest drobnym drukiem ...... na komentarze podpisane      z sarkazmem "Ten zły " . Ooooo tam nie ma agresji ,jadu i zółci ...... w bardzo subtelny sposób , żeby tylko swojej księżniczki Tosi nie urazić  odpowiada a najczęściej wkleja cytaty z niej samej pokazując jak i gdzie mija się z prawdą .          Choroba .... i to w tym przypadku niewyleczalna ........ . Zachorował kiedyś na Tosię i nie chce się wyleczyć a ból i frustracje  wyładowuje szlajając się po forach blogach i głosząc kontrowersyjne poglądy szuka sobie tam kogoś do boksowania ......          . I również tu nie robi nikomu krzywdy  ......      
Sorry Tosiu ale ten "emocjonalny wpis "DAJ MI JUŻ SPOKÓJ " nie przemawia do mnie bo przecież to TY przyszłaś tu za Romkiem    .........................
Dwa lata , dwa lata zajęło mi leczenie się i uwalnianie od swojego Kfiatuszka .     Dwa lata pracy nad sobą i pracy nade mną . Terapia , przyjaciele  , rodzina i mój Anioł Stróż który nadstawiał ramię kiedy wyrzygiwałem swoje żale a potem skurwiel kupił sobie glany i zaczął kopać postawili mnie na nogi . Również wy ..goście mojego bloga i wspieraliście mnie i czasem kopniakami podnosiliście z ziemi        .......  było mi łatwiej .
Łatwiej bo nie byłem sam         tak jak mój kuzyn kiedy rok temu założył sobie stryczek na szyję bo za bardzo kochał i nie był w stanie znieść tego , że jego żona odchodzi , tak jak sam jest Romek i choć jest twardzielem to musi gdzieś te swoje frustracje rozładować  i wybrał         miejsce nie raniące nikogo   ..internet...
I nawet kiedy pisze o kasie którą wszak inwestuje w dzieci ,  co i mnie czasem wkurza to przecież widać ,że  to tylko inaczej wypowiedziana prośba żeby go ktoś pochwalił i docenił   i powiedział jesteś fajny mądry chłop , bo nie ma go kto pochwalić a domyślać się tylko mogę ,że jego Tosio-Kfiatuszek przez całe lata tego nie robił .
Może ktoś powie ,że jestem skrzywiony   i patrzę na świat przez pryzmat własnych doświadczeń ale        bardziej do mnie przemawia widok ojca który w domu dba o dzieci kreując swoje życie  niż matki która odreagowuje na karaoke mając ciągłe pretensje ,że życie nie jest takie jak jej się wydawało ......  
Zmieniło mi się postrzeganie :)))                



środa, 4 lipca 2012

z innej beczki ...

Wprawdzie to mój blog i  oisuję moje życie ale staram się też korzystać z doświadczeń innych . Poczytałem sobie wczoraj blog Romka i Blog jego żony . Nasunęło mi się parę refleksji .....
Czytając bloga ex żony mojego wirtualnego kolegi  utwierdzam się w przekonaniu ,że Romek nie jest, jak usiłuje się przedstawiać złym facetem . Żółć która się z niego wylewa czasem jest, jak sądzę wynikiem zranionej bardzo wielkiej  miłości . Prowokacyjny charakter wpisów w których wrzuca do jednego worka wszystkie kobiety to tylko element autokreacji i próby leczenia ran . Może to zbyt daleko posunięte twierdzenie ale ...Romek chyba wciąż kocha swoją żonę .........
Blog ..TOSI ... tak będę ją tu nazywał jest lekko infantylny ....taki Kfiatuszkowaty . Wpradzie mój Anioł Stróż który zaglądając mi przez ramię również zatopił się w lekturze ... w dość bezpośredni i brutalny sposób  zdefiniował różnicę poziomów intelektualnych i  emocjonalnych , ale ja jeszcze się nad tym zastanawiam .........
Tosia relacjonując przez lata rzeczywistość opisuje ją w taki sposób ,że zastanawiam się od wczoraj cóż stało się takiego, że doszło do tak burzliwego rozstania ..... . Nie było jej w tym małżeństwie źle ...... ot tak czasem przypomni sobie ,że jest samicą  i powinna być uciemiężona przez samca na potrzeby czytających ale tylko od czasu do czasu ..
Nie mogę się natomiast pozbyć wrażenia ,że Romek gdyby można było jakimś cudownym pilotem wyłączyć teściową , tłumacząc sobie ,że robi to dla dobra dzieci .... przyjął by Tosię pod swój dach ..i ponownie otoczył opieką :)
Można tu mówić o zranionym ego ,ale mam wrażenie ,że nie o ego tu chodzi a raczej o zawiedzione nadzieje ,o zranioną miłość o żal ,że wkładając w związek tyle serca  coś nie wyszło ............ zawalił się wielki życiowy projekt ........
Znam te uczucia bo sam musiałem się z nimi zmierzyć . Wiedząc przecież wszystko o swoim Kfiatuszku walczyłem o związek ze wszystkich sił mimo uczucia upokorzenia którego nie sposób było uniknąć . Sam mówiłem ,że dla dobra dziecka jestem w stanie wszystko wybaczyć ..... dwa lata ..dwa lata minęły a może i dłużej bo nawet jeszcze na początku sprawy rozwodowej czasami wracały wątpliwości zanim sie wyleczyłem.
Dziś czytając historię nie znanych mi przecież ludzi a jednocześnie tak bardzo podobną zacząłem się zastanawiać czy jest to wyleczalne czy tylko zaleczalne :))))  .
Mam nadzieję ,że , na co wskazują wszystkie symptomy , wyleczyłem się całkowicie :). Ogrom pracy mojej , godziny rozmów z psychologami i przyjaciłmi pozwolił mi na pozbycie się uczucia utracenia a chyba w moim przypadku pomógł mi też Kfiatuszek , bo swoim zachowaniem każdego dnia udowadniał mi ,że rozstając się z nią nie tracę NIC !
Potrzeba mi było Tosiowego bloga i potrzeba mi było Romka ,żeby zrozumieć , że mimo tego kawałka wyboistej drogi jaki mam do przejścia  jestem w naprawdę komfortowej sytuacji :) . Widzę już koniec ,który jest początkiem czegoś nowego ....lepszego fajniejszego , innego ? ....
Romek ...... patrzę na ciebie zupełnie inaczej  ..... zapraszam na piwo :)