Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anonim. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anonim. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 sierpnia 2012

Jak życie potrafi zaskoczyć lista pytań cz. 4

A wyrzygam sobie już to wszystko do końca .... może weekend będzie spokojniejszy 



17. Jaki jest stosunek Kfiatuszka , co mówiła , do naszej córki XXXXXXX  ?
Katarzyna zawsze twierdzila iz corka jest dla niej najwazniejsza, w co wierzylem jej przez wiekszosc czasu w ktorym ja znalem. Jednak patrzac z dzisiejszego punktu widzenia na to co zaistnialo w moim z nia zwiazku twierdze iz dziecko sluzylo jej jako mechanizm manipulacyjny. Gdy zdecydowalem sie na przyjazd do Polski uzyla dziecka jak I sprawy rozwodowej by mnie powstrzymac.

18. Co mówiła  na temat naszego rozstania i zbliżającej się sprawy o podział majątku ?
Chec rozstania byla ogromna, ale nie za cene winy po jej stronie a z pewnoscia “nie daruje skurwysynowi grosza” co do podzialu majatku. Gdy powiedzialem iz zalezy mi tylko na niej a nie na majatku ktory stwozylo ich malzenstwo, mowila ze “nie odpusci skurwysynowi”.

19. Jak relacjonowała panu proces rozwodowy , jakich słów używała opowiadając o moim stanowisku i sposobie prowadzenia sprawy ?
Okreslala pana jako idiote, debila, wiesniaka ze sloma w butach, ktory nie potrafi nic napisac. To co pan pisal to bzdury bez sensu. Cieszyla sie ze nie da jej pan rady. Obawiala sie pana I czesto musialem ja pocieszac ze nie ma znaczenia czy wina bedzie po jej stronie i by nie martwila sie o pieniadze,ze powinna zajac sie corka, I dogadac sie z panem w sprawie corki tak by miala ona kontakt z obojga rodzicami. Katarzynie jednak to nie wystarczalo.

20 . Co skłoniło pana do zaofiarowania mi swojej pomocy ?
Po tym gdy zakonczylem moj zwiazek z Katarzyna I ostygly moje uczucia do niej udalo mi sie realnie ocenic wydazenia jak I zrozumiec pobudki ktore kierowaly panem I Katarzyna.
Gdy napisal pan list do mojej zony informujacy ja o moim zwiazku z Katarzyna byl to list w ktorym przedstawil pan fakty I proponowal ratowanie obu zwiazkow. Nie byl pan tym potworem ktorego wykreowala Katarzyna I w ktorego uwierzylem. Katarzyna ze swojej strony pokazala mi iz nie potrafi utrzymac zadnego zwiazku emocjonalnego jesli on nie jest juz zdobycza, “Jestem jak Korba z Lejdis”. Nawet jej walka o corke stala sie interesujaca tylko dlatego ze to zdobycz, wygrana.
Ostatecznie, szale przewazylo stwierdzenie iz dla niej byla to tylko zabawa. Pomyslalem iz jesli tak to wyglada ze mna to i z jej rodzina tez tak bylo. Jak taka osoba moze wychowac dziecko?
21.  Jakimi słowami opisał by pan panią Kfiatuszka   jako kobietę, matkę i żonę .
Katarzyna jest bardzo atrakcyjna kobieta, pewna swej urody. Dzis nie zdecydowalbym sie ponownie na zwiazek z ta kobieta poniewaz wiem iz nie byla by ona ani oddana zona, ani kochajaca matka. Jest to kobieta bardzo zimna I wyrachowana, dazaca do celu bezwzglednie, zdolna uzyc swych bliskich do osiagniecia celu.

22. Czy posiada pan jakąś wiedzę na temat pozamałżeńskich  intymnych kontaktów  Kfiatuszka z innymi niż pan mężczyznami ???
Jak stwierdzilem wczesniej, slady fizyczne ktore zaobserwowalem podczas stosunkow intymnych z Katarzyna jak I jej insynuacje. Poznalem Katarzyne podczas naszych wielogodzinnych rozmow telefoniczych na tyle iz wiedzialem kiedy cos sie zmienilo. Widzialem jak oszukiwala jej meza. Nie interesowaly mnie nazwiska.

KxxxxxxxxxxSxxxxxxxxxxxxxx

piątek, 17 sierpnia 2012

Jak życie potrafi zaskoczyć , lista pytań cz.2



7. Ponieważ napisał pan, że wasze spotkania na wczasach w Dębkach miały charakter intymny czy może pan powiedzieć gdzie się te spotkania odbywały i kto w tym czasie opiekował się naszym dzieckiem ?
Chodzilismy na spacery, jednak spotkania intymne odbywaly sie w moim mieszkaniu w “Bursztynie”, dziecko w tym czasie bylo zawsze pod opieka matki Kfiatuszka. Nie mialem bezposredniego kontaktu z XXXX XXXX jedynie widzialem ja na plazy.

8. Ponieważ  stwierdził pan ,że była to osoba trzecia czy wie pan kto to był czy ewentualnie jak wyglądał ?
9. Pisze pan , że spotkaliście się na początku 2011 r w zajeździe pod XXXXXXXXX , w którym i czy wie pan jak pani Kfiatuszek wytłumaczyła swoją nieobecność w domu .
Spotkalismy sie w hotelu restauracji w Dxxxxxxxxxx, Kfiatuszek wziela wolny dzien z pracy oczywiscie nie mowiac panu o tym.


10 . Wczasy 2011 Dębki , czy mieszkaliście w jednym czy w oddzielnych budynkach , gdzie te spotkania się odbywały i jeżeli pan wie kto w czasie waszych intymnych spotkań opiekował się dzieckiem ?
Mieszkalismy w oddzielnych budynkach, jednak Katarzyna chciala bysmy spotykali sie u niej nie chcac pozostawiac dziecka pod opieka znajomej. Zdziwilo mnie to, jednak ona nalegala.

Odrobina żółci ........

I przestało być zabawnie. atmosfera zrobiła się ciężka. Ale tak właśnie wygląda życie , życie człowieka którego być może spotykacie na ulicy i który codziennie rano wstaje i próbuje się uśmiechać.
Nie zdawałem sobie sprawy z rozmiaru bagna jakie mnie otaczało . W całej naiwności swojej wierzyłem ,że po pierwszej naszej rozmowie wszystko się ustabilizowało .Wyparłem nawet z pamięci kolejne skrzynki na NK    .. " mała czarownica  ", " kleine hexe" ... to miała być zemsta , zemsta na nim bo ją tak omotał . "Teraz ja się z nim zabawię " ... i zabawiała się .        Powiedziałem dość i wszystko zniknęło,  teraz widzę na jak długo a ja durny dawałem w sobie wywołać poczucie winy . Źle robię , nawet zmiana hotelu przez wszystkich postrzegana była jako moja nazwijmy to w najlepszym wypadku "niezręczność " . Tak jakby nie było w tym budynku ponad 500 pokoi i takiego terenu ,że niektórych ludzi można było przez miesiąc nie spotkać .   Płacze na balkonie ... jaka piękna kurwa inscenizacja .... jaka biedna samotna i opuszczona była i mąż jaki cham bez wyczucia ..bydlak jeden ... przecież wiedział ,że ona nie znosi jego znajomych , przecież wiedział ,że ona podejrzewa a i tak zrobił swoje ..
Biedna krucha istotka , która gdyby miała trochę więcej szarych komórek napisała by k-a-s-i-a.blog  i rozumiejących ją i wczuwających się w sytuację było by tysiące.
Jak długo i jak mocno trzeba kogoś nienawidzieć i jaką trzeba być wyrachowaną i zimną suką ,żeby ciągnąć to tyle lat kłamiąc  i oszukując  ? 
Jak dziecko dawałem się robić w konia przez takiego małego psychopatycznego prymitywa. Zły jestem ... na siebie jestem zły wydawało mi się ,że mam odrobinę rozumu a głupi jestem jak but.
Zdawało mi się ,że wiem , że jak już odkryłem to wszystko to widzę co się dzieje a dziś wiem ,że moja wiedza to taka była jakby ktoś da mi powąchać zapakowaną czekoladę . Gorzką czekoladę .
Ilość skrzynek , kont na NK  ..  a przecież to tylko Kris . Pomnożyłem to sobie przez trzy .... chyba przez trzy powinienem ale to CHYBA  ciągle mi miga na czerwono...
Wczoraj MM napisała ,że "straciła resztki szacunku"... jaka silna jest solidarność jajników skoro jeszcze jakieś miała ... 

Jak życie potrafi zaskoczyć lista pytań cz. 1





Witam panie XXXXX I odpowiadam na panski list
Odpowiadam napytania
1. Kiedy jeżeli pan pamięta nawiązaliście kontakt/romans ?
Kontakt nawjazalismy poprzez Nasza Klase we wrzesniu 2008.
2. Czy w  w 2008 roku po rozmowie z panem odbytej w mojej obecności kiedy zerwała waszą znajomość mieliście dalszy kontakt ?
Nasza relacja wznowila sie w okresie wielkanocy 2009, do tego czasu nie utrzymywalismy kontaktu.
3.Czy mieliście kontakt telefoniczny, mailowy bądź osobisty w okresie  IV kwartał 2008 r i 2009 rok od stycznia do lipca ?
Tak, jak wspomnialem nasza znajomosc odnowila sie od Wielkanocy 2009 i przybrala na sile telefonicznie I internetowo.
4. Jeżeli pan pamięta to z jakich adresów mailowych , kont na Naszej Klasie czy też innych  korzystała Kfiatuszek ?
Kont bylo wiele I zmienialy sie one czesto, lub nazwa uzytkownika na Naszej Klasie. Nazwy kont, ktore przychodza mi do glowy to XXXXX XXXX, nastepnie xxxxx xxxxxxxx (Czarny Aniol) – po hebrajsku jak dobrze pamietam. Maile byly na oficjalne konto ktore pan zna I ponoc mial dostep oraz te ponizej.

5. Ponieważ napisał pan ,że w 2009 roku byliście razem na wczasach w Dębkach , kiedy zadecydowaliście się na wspólny pobyt (miesiąc) ?
Byl to Kwiecien lub Maj 2009, zaraz po tym jak ponowilismy kontakt.

6. Czy kontaktowała się z panem w trakcie pobytu na wczasach w Turcji ?
Nie moge sobie przypomniec, ale sadze ze moze jedna rozmowa telefoniczna.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Jak życie potrafi zaskoczyć cz. 6



I znów życie wróciło do starego rytmu . Zdjęcia nie pozostawiały cienia wątpliwości. Spotykali się w datach i miejscach podanych w emailu. Znów prawnik i znów napięcie i terminy.
Uprzedzony o odpowiedzialności karnej  Kfiatuszek bardzo przekonywująco zeznawał, że nigdy się z Krisem nie spotkał, że ostatni raz w podstawówce na obozie harcerskim a to teraz to tylko taka telefoniczno internetowa odskocznia samotnej,zaniedbanej przez męża kobiety,
Nie było na co czekać czas uciekał ....dwa tygodnie od terminu złożenia apelacji kiedy jeszcze mogłem złożyć uzupełnienie kurczyły się w zastraszającym tempie .
Wkurwiony byłem jak nigdy, że tak dawałem się robić w bambuko. Zwisał mi 2010 rok i 2011 chociaż nie mogłem zrozumieć jak można tak gładko kłamać w obecności sądu ale 2009 rok budził wręcz moją wściekłość. Nie dość, że żyłem jeszcze wtedy w przekonaniu , że wszystko jest dobrze to jeszcze  w taki sprytny sposób na naszych wspólnych wczasach oparła cały proces pokazywania jaki ze mnie nieczuły bydlak .
Niepokoiły mnie jeszcze inne rzeczy.Ale żeby wyjaśnić wszystkie wątpliwości mimo oporów ....zadzwoniłem do Krisa .
Trudna rozmowa .... bardzo trudna , Rozmowa z Kochankiem mojej eks żony o tym kiedy i jak byłem zdradzany. Łatwo się teraz pisze a w tamtym momencie do krwi zagryzałem wargi . W uszach mi dźwięczały mi słowa Krisa " szkoda mi małej, robię to dla niej ". Coś jeszcze się pod tym kryło .
                          Trochę opadły mi już pierwsze emocje i do rozmowy podszedłem dużo spokojniej ale po raz kolejny zostałem zaskoczony. Zaczął od przeprosin : " powinienem pana przeprosić bo wiem co zrobiłem ale niech mi pan wierzy nie  miałem i nie mam żadnych wyrzutów sumienia . Od samego początku od 2008 roku wiedziałem ,że wasze małżeństwo nie istnieje , że to są tylko gruzy i ,że formalności tylko zostały żeby ona mogła się z tego wyplątać " .... i tu przeżyłem pierwszy wstrząs. Wtedy już NIE ISTNIAŁO !      
Zapytałem czy mogę zadać kilka pytań i po raz kolejny zostałem   zaskoczony .... " Niech pan pyta choć wiem ,że pewnie ciężko będzie panu o tym słuchać . Jeśli nie resztki uczuć to jakieś ciepłe wspomnienia pan pewnie jeszcze ma " ....  nie spodziewałem się po nim takiej delikatności . Przecież to ja byłem petentem . Mógł mówić wszystko jak chce ,nie zważając czy boli czy nie a przecież miał powód żeby mi dokopać . Sam też zamieszałem w jego rodzinie listem i paczką przesłaną jego zonie .
Bez względu na to co nim kierowało mógł przecież zrobić to w bardziej lub mniej delikatny sposób .
Opanowując wszystkie emocje przeprowadziliśmy krótką i rzeczową rozmowę. Musiałem te wszystkie cisnące mi się na usta pytania zadać jednocześnie na piśmie bo przecież doświadczenie już miałem ,że nagrania niechętnie a moje zeznania w całości w  zasadzie zostały odrzucone ... więc nurzając się po raz kolejny w szambie sporządziłem listę pytań ................

Jak życie potrafi zaskoczyć -email.




Panie XXXXXXXXX,
z pana byla zona spotkalem sie trzykrotnie, spotkania mialy charakter intymny.

Pierwszym razem tydzien w Debkach nad morzem w Sierpniu 2009 roku.
Drugie spotkanie to tydzien w Lutym 2011.
Trzecie to ponownie Debki, przelom Lipca i Sierpnia 2011.

Zwiazek nasz mial bardzo intensywna komunikacje telefonicza oraz internetowa, szczegolnie przez pierwsze dwa lata.

Niespotykalismy sie zbyt czesto ze zrozumialych wtedy powodow.


Imag 0174 jest ze spotkania w Lutym 2011 w zajezdzie kolo XXXXXXX


DSC05751 Debki 2009
DSC05734 Debki 2009
DSC05718 Debki 2009

Daty w wlasciwosciach zdjec z 2009 roku moga byc nie poprawne poniewaz kamera nie byla ustawiona.

IMAG0010 to spotkanie w Debkach Lipiec/Sierpien 2011.


Zdaje sobie sprawe iz ma pan zamiar wykorzystac powyzsze informacje na sali sadowej na co wyrazam pelna zgode oraz potwierdzam iz w powyzszych zapisach nie ma informacji niezgodnych z prawda.

Stwierdzam tez iz za przekazanie powyzszych informacji nie otrzymalem ani nie oczekuje zadnych korzysci materialnych od zadnej ze stron.

z powazaniem 

YYYYYYYYYYYYYYYYY



Jak życie potrafi zaskoczyć cz. 5


Powoli odzwyczajam się od snu . Miałem już to wszystko jakoś poukładane i w zasadzie podjęte decyzje co do przyszłości a tu taka niespodzianka . Czego jeszcze mogę się dowiedzieć o swojej eks, sobie i całej tej sytuacji ??? Ile rzeczy mnie jeszcze zaskoczy ?  I  o  co w tym wszystkim chodzi !?
Nie dało się zasnąć ..... rozważanie czy nie jest to kolejna intryga ... czy Kfiatuszek  nie wymyślił czegoś ...co może mi odebrać nawet tą nikłą nadzieję na apelację ? o co chodzi z tym adwokatem            i czemu tak wyraźnie podkreślił jej wyrachowanie ?
Poniedziałek był ostatnim dniem , kiedy mogłem podtrzymać bądź wycofać apelację . Decyzję na nie miałem już podjętą i teraz znów świat wywrócił się do góry nogami. Tak czy nie ? Jestem w coś wkręcany o czym nie mam pojęcia czy była to szczera rozmowa  ? 
Kasa w sądzie do 14:30 . Maila nie ma .. , nieodparta chęć ,żeby to wszystko zamknąć i zacząć żyć normalnym życiem  biła się z myślą o szansie jaką dawał mi los na sprawiedliwość . 
To takie ważne dla mnie , dla psychiki bo nawet czytając komentarze wpadam w depresję widząc ,jak B. pisze o swoim żalu do ojca ... bo odszedł.  Moje dziecko też będzie miało w oczach obraz ojca , który odszedł i lata całe miną zanim będę mógł jej to wytłumaczyć . Żal zostanie.........
Decyzja przyszła nagle.  Auto ..przebijam się przez korki, zostawiam złoma na zakazie modląc się żeby jakiś patrol się nie nawinął i o 14:25 uruchamiam całą procedurę     . 
Wyszedłem z budynku sądu z uczuciem wielkiej ulgi ...bo bez względu na wszystko decyzja już została podjęta . Blokady na kole nie było co tym bardziej podniosło moje samopoczucie więc wsiadłem do auta czując jak odpuszczają mi wszystkie emocje i jak zaczyna brakować mi sił . Kiedy odpalałem papierosa zapiszczał telefon .       
" Proszę sprawdzić emaila .  Powodzenia.
Ps. Masz do czynienia z bardzo wyrachowaną osobą która nic nie robi bez bardzo drobiazgowego planu. "
Była 14:27.

Jak życie potrafi zaskoczyć cz. 4



Oszołomienie powoli zaczęło ustępować . Nie mogłem się doczekać kiedy Kfiatek wyjdzie z domu . Z jednej strony ogromna ciekawość jakież to rewelacje usłyszę a z drugiej całe moje wnętrze najeżyło się ostrożnością .
Co tu jest grane ? Czemu teraz i skąd tyle odwagi u tego człowieka , żeby się zdecydować na telefon do mnie ? Czyżby Kfiatuszek aż tak daleko posunął się w swoim intryganctwie ?
Czas mijał a mnie powoli ogarniał spokój i umysł zaczynał pracować  bardziej analitycznie.  Przecież telefon nie jest w stanie mi zaszkodzić . Jaka by to nie była wiedza ,to tylko ode mnie zależy czy i jak ją wykorzystam .
Kfiat w końcu wybył z domu i mogłem spokojnie zadzwonić do Krisa i wyjaśnić wszystkie wątpliwości .
Czekał chyba na telefon , bo odebrał po pierwszym sygnale.
Ciężko się takie rozmowy zaczyna bo sytuacja mało komfortowa ... ale grzecznie i spokojnie przywitałem się i zapytałem w jaki sposób może  mi pomóc .
" Wie pan ,że byłem z pana żoną . Spotykaliśmy się wielokrotnie i spotkania te miały charakter intymny . Jeżeli poda mi pan swój adres mailowy prześlę panu informacje i dowody  "
To ja już wiedziałem i nawet jeśli nie miałem namacalnych twardych dowodów to i analiza rozmów i intuicja podpowiadały mi ,że tak było . Sąd wprawdzie nie dał wiary temu ,że państwo spotykali się a Kfiatuszek bardzo przekonywująco kłamał w czasie sprawy mówiąc o tym , że nigdy go nie spotkał ,że to tylko telefoniczne , internetowe , że ostatni raz to jeszcze w podstawówce na obozie harcerskim a teraz to tylko kolega któremu się mogła wyżalić ale ja i tak wiedziałem .
W zasadzie to fakt zdrady i tak został jej w procesie udowodniony i niewiele mi to dało . W końcu jako starszy powinienem przecież być mądrzejszy i gdybym czegoś tam nie powiedział czy też nie zmienił hotelu wyjeżdżając na wczasy to "być może ten związek jeszcze by trwał bo być może Kfiatuszek nie nawiązał by ponownego kontaktu z tym panem " jak stwierdziła sędzia . 
Dobrze jednak było by wyjaśnić sprawę do końca. 
Ok. proszę ... mój adres mailowy jest taki i jeżeli chce mi pan pomóc proszę o przesłanie wszystkich informacji . Mam tylko jedno pytanie . Co spowodowało ,że zadzwonił pan do mnie bo w nagły przypływ ciepłych uczuć do mojej osoby ciężko mi uwierzyć ? powiedziałem..........
- "Szkoda mi pana dziecka ..., też jestem ojcem a teraz już wiem , że nie jest pan takim bydlakiem jako którego mi pana przestawiano . Nawet w liście do mojej żony .. proponował pan tylko ratowanie obu związków . Dla dobra dzieci .   Szkoda dziecka ... jeżeli będzie z nią to będzie to tylko z krzywdą dla małej. Widziałem ją i jest to świetna dziewczynka ...szkoda jej .  I.... jeszcze jedno ... niech pan zmieni adwokata i niech pan uważa na siebie bo ma pan do czynienia z bardzo wyrachowaną osobą "

I chcieliśmy i musieliśmy przerwać tą rozmowę . Napięcie było ogromne ale  poprosiłem o możliwość kontaktu , gdybym miał jakieś dodatkowe pytania  po otrzymani maila .
-"Nie ma sprawy , proszę dzwonić "
Teraz pozostało tylko czekać  .........................................

wtorek, 14 sierpnia 2012

Jak życie potrafi zaskoczyć cz.1

Przychodzi taki czas kiedy już wszystko zaczyna obojętnieć. Powoli ogarniało mnie uczucie zniechęcenia bo wszak ileż można walczyć z całym światem i udowadniać rzeczy tak oczywiste.
Nie nadaję się chyba do tych wszystkich gierek i manipulacji . Zmęczenie ciągłym napięciem i huśtawki nastrojów zaczynały zostawiać wyraźny ślad na moim codziennym życiu .
Powoli zaczynałem mieć tego wszystkiego dość. Złożyłem tą cholerną apelację bo jak coś robić to do końca a jeśli nawet mam polec to walcząc do końca. Mam wrażenie ,że walczę z całym światem ...z cholernym wymiarem "sprawiedliwości" z otoczeniem ,które nie znając kulisów sprawy szybko zajęło miejsca po drugiej stronie barykady a często z samym sobą i ze wszystkimi swoimi słabościami.  Za długo to wszystko już trwa .
Apelacja przy której nikt nie dawał mi żadnych nadziei. Wszak "kruk krukowi oka nie wydziobie " mówi stare przysłowie i rzadko zdarza się ,że wyrok zostanie zmieniony . Zabezpieczmy się i złóżmy - namawiała mnie pani mecenas i miała rację , bo przecież nie tylko mnie przysługiwało to prawo . Kfiatuszek mógł przecież też apelować, bo choć wygrała to uzasadnienie nie budzi wątpliwości co do jej zdrady . "Referencje " wątpliwej jakości i chęć ich zmiany mogła przeważyć na chęcią jak najszybszego uwolnienia się ode mnie .
Zawór bezpieczeństwa w postaci wniosku o zwolnienie z kosztów , który z zasady był do odrzucenia dawał mi lekką przewagę czasową  i w końcu przyszedł ten czas kiedy należało już podjąć decyzję.
Nie sposób opisać emocji które się czuje. Z jednej strony poczucie krzywdy, niesprawiedliwości  i rozpacz która się pojawiał w każdej chwili kiedy pomyślę o dziecku i o tym ,że już za chwilę nie będę mógł jej codziennie przytulić i powiedzieć dobranoc  z drugiej potworne zmęczenie i chęć normalnego życia .... 
Godziny rozmyślań i parę nie przespanych nocy ...co lepsze ...dla mnie ? dla dziecka ? ... zaczynałem się już chylić ku decyzji o wycofaniu apelacji. Rodzina namawiała mnie mocno do tej decyzji mówiąc "zacznij żyć dla siebie, szkoda czasu" .. przyjaciele słysząc wydawali się pełni zrozumienia. Czas się kurczył w zastraszającym tempie ... jeszcze tylko weekend i  w poniedziałek trzeba podjąć decyzję    ... jaka by ona nie była  ......
W niedzielę obudziłem się z poczuciem zadziwiającego spokoju. Leniwie , powoli  docierała do mnie świadomość ,że wewnętrznie......już podjąłem decyzję....  
Zrobiłem sobie śniadanie i rozkoszując się wszystkimi smakami lata zastanawiałem się jak będzie wyglądało moje życie od poniedziałku . Tyle przecież spraw jeszcze zostanie do załatwienia , mieszkanie , podział majątku , przeprowadzka ... bo ciężko przecież dziecku odbierać tą ostatnią enklawę stabilność - jej pokój .
Zmiany które miały zaraz nastąpić budziły we mnie niepokój.
Nagle ....z plątaniny myśli wyrwał mnie dzwonek telefonu..............................

niedziela, 12 sierpnia 2012

wakacje część 8



To   miał być koniec koniec ....  powiedziało się A to trzeba powiedzieć i B .Jak mawiał pewien klasyk;) mężczyznę poznaje się po tym jak kończy .    Życie jest jednak pełne niespodzianek które potrafią zaskoczyć nawet fantastów ................




Niewątpliwie związek pozwanej z KXXXXXXXX SXXXXXX charakteryzował się istnieniem pomiędzy zainteresowanymi więzi erotyczno–emocjonalnej. Zatem uznać należy, iż w realiach niniejszej sprawy pozwana naruszyła obowiązek wierności ciążący na niej na mocy art. 23 k.r.i o.
Powód nadto nie jest pewien, czy między pozwaną a KXXXX SXXXXXX nie dochodziło to bezpośrednich intymnych kontaktów. Z rozmowy z żoną p. SXXXXX – OXXX XXXXX, powód wie, iż KXXXX SXXXXX bywał w Polsce wielokrotnie. Nadto cytując fragment wiadomości wysłanej przez KXXXXX SXXXXX do pozwanej dnia 18 lutego 2009 r. „Przyglądanie się zdjęciom też nie wystarcza przecież pamiętam, że pachniesz, uwielbiam dotykać Twoje delikatne ciało jego ciepło w moich dłoniach.  (…)” Takie treści zaprzeczają  wyłącznie internetowemu  charakterowi znajomości pozwanej z KXXXXX SXXXXXX.
Zgodnie ze stanowiskiem Sądu Najwyższego wyrażonym w wyroku z dnia 29 czerwca 2000 r. : „(…) gdy wina małżonka w rozkładzie pożycia jest następstwem naruszenia przez niego obowiązków wynikających z przepisów prawa rodzinnego recypujących akceptowane powszechnie zasady moralne (w szczególności art. 23, 24, 27 KRO), to jej uznanie nie wymaga ponadto oceny, że takie jego postępowanie jest naganne moralnie. Sięgnięcia do zasad moralnych wymaga natomiast ocena winy małżonka, gdy u podstaw bezprawności jego zachowania leży sprzeczność z zasadami współżycia społecznego.” <<<Wyrok z 29.6.2000 r., V CKN 323/00, niepubl.>>>
S
           
            W związku z powyższym, wnoszę jak na wstępie.

wtorek, 10 lipca 2012

Pytanie do kobiet ...

"
Tak już na koniec...
Sprostowanie. Samochód byłam zmuszona sprzedać, żeby zapłacić prawnikowi za sprawę, która nadal ciągnie się. Do pracy jeżdżę rowerem: -) Mieszkanie: -) wynajmuję od obcych ludzi, przez 1, 5 roku spałam z dziećmi u matki na jednym łóżku w mieszkaniu 35m2.

Miałam tak dobrze, dom, samochód, dostęp do konta, wakacje i "idealnego męża". Muszę przyznać, jestem nienormalna:-) zamieniając na to co mam:-) "


Teraz to  sie wkurzyłem .. a czegóż Ty dziewczyno oczekujesz ?? ZMUSZONA zostałaś do sprzedaży samochodu ??? przez kogo ?  miałaś przecież wybór ...mogłaś wziąć adwokata na którego cię stać a poza tym pracujesz z tego co wiem  . Manipulujesz emocjami ale nie każdy daje się na to nabierać . Jeździsz do pracy rowerem ?? i dobrze ..będziesz miała zgrabniejsze nogi i twardszy tyłek a co za tym idzie większą szansę na rynku bo coś przecież musisz zaproponować . Wynajmujesz mieszkanie ?????  przykład masz blisko podejmij taki wysiłek jak Twój ex i rób karierę , zarabiaj  ... i kup sobie własne i nie zasłaniaj się proszę dziećmi bo co chwila czytam ,że Twój ex z dziką rozkoszą będzie się nimi zajmował .
Do kogo Ty masz pretensje  ?? podjęłaś decyzję o rozpieprzeniu rodziny i ponosisz tego konsekwencje .
Sprawa się jeszcze ciągnie ?? ooo... to następna ciekawostka i to połączę z jeszcze jednym cytatem . Dość rozpaczliwe jest pytanie Twojego ex "Dlaczego tu za mną przyszłaś , czego Ty jeszcze ode mnie chcesz " . I to interesuje mnie bardzo osobiście . 
Tydzień temu zawiozłem córkę do mojej mamy na wakacje . Wieś , rzeka w pobliżu sad pełen owoców i cioteczne rodzeństwo które lubi .. dzieciak jest szczęśliwy .  Od dziecka dowiaduję się ,że mamusia  proponuje jej wcześniejszy powrót i spędzenie następnego tygodnia w mieście bo ciocia z Irlandi przyjeżdża ! . Zaiste wakacje w mieście i przebywanie z ciocią którą widzi raz w roku , prababcią która cały czas siedzi i układa pasjansa i leżącym już w łóżku pradziadkiem jest najlepszym wyjściem na spędzanie wakacji . I dzieje się to za moimi plecami !!!!! Dziecko mądrzejsze od matki nie dało sie namówić ale znów pojawiło się napięcie i muszę spytać bo może ktoś pomoże mi zrozumieć  dlaczego tak się dzieje ...
Kfiatuszek osiągnął to co chciał , chciał odejść i odszedł , rozpieprzył małżeństwo , nawet w sądzie w swoim rozumieniu wygrał . Ma rozwód wina obopólna , dziecko jest przy niej może więc  triumfować i czuć się zwycięzcą . SKĄD bierze się tyle agresji , tyle złośliwości ?? Dlaczego skoro uzyskała to co chciała nie zamknie pewnego etapu życia i nie rozpocznie nowego budując jakieś normalne relacje oparte na komunikacji ??? Mamy dziecko i chociażby dla niej warto było by postarać się odrobinę ,żeby nie miała przeciwstawnych sygnałów i nie musiała dokonywać wyborów .  Wyborów trudnych dla dziecka bo takich sytuacji jest wiele i dziecko jak piłeczka pinpongowa odbija się do matki do ojca nie chcąc nikomu zrobić przykrości . JAk to wygląda z kobiecej strony bo ja chciałbym zrozumieć ..........
Chciałbym i nie potrafię ..... a jak słyszę , nie domnie wypowiedziane ale tak żebym słyszał ...:"Jeżdżę starym samochodem, coraz częściej się psuje " i czytam " Musiałam sprzedać samochód " to robi mi sie niedobrze bo kto jest temu winien ??????? no kto ? 
Odniosę sie jeszcze do poprzedniego posta i po raz kolejny stwierdzę .. i Kfiatuszek i Tosia nie zrobiły NIC ,żebu coś w związku zmienić . To nie pustka i samotność tylko wygodnictwo i głupota  ...............  ale przecież to facet ma się domyśłać o co chodzi i to facet ma o nie zabiegać i się starać .................

czwartek, 5 lipca 2012

Postrzeganie 2

Popełniłem ten poprzedni wpis celowo i     z premedytacją :))) .  Bo po raz kolejny obserwuję jak zmienia się postrzeganie ...........
Sfrustrowany sexistowski samiec zaczyna być postrzegany jako facet którego można polubić :). Odkurzyłem ostatnio "W co grają ludzie " a komentarz który przypomniał mi sytuację kiedy próbowałem łagodzić pewne napięcia i przypomnienie porównania Romka do grubej baby w szlafroku :)) sprowokowały ten wpis .
Mógłbym długo pisać o tym , jak ze skorupy stworka najeżonej kolcami i plującego żółcią na wszystkie strony wychylił się normalny miły człowiek ... , może lekko zakompleksiony , może z lekką tendencją do mitomaństwa choć można to również podciągnąć pod koloryt i fikcję literacką ale  przede wszystkim bardzo zraniony człowiek .   Nie mnie oceniać relacje , bo przecież kulisów nie znam a pisać każdy może wszystko i mówić ...tak ,tak pamiętam jeszcze bardzo dobrze swojego Kfiatuszka jak płakał na terapii rodzinnej , drżąc i mając wszystkie emocje na wierzchu mówił : to jego wina ! ja nikogo nie mam , to on przypomina mi ciągle tą chwilę słabości ale to wszystko jest już dawno skończone !. I wychodziła z terapii  a minutę później relacjonowała kochasiowi jak dzielnie się zachowała i jaką piękną rolę zagrała . Nie  mnie oceniać i nie wam .........
W tym wszystkim ucieka wszystkim sedno  poprzedniego wpisu . Fakt jak ciężko zabliźniają się rany , jak ciężko jest się wyleczyć , jak trudno pozbyć się emocji i  do czego czasem posuwają się ludzie w swoim ukrytym masochiźmie prowokując bo kopania .  Fakt jak łatwo jest ocenić człowieka po pozorach , bo po cóż zadawać sobie trud dotarcia do niego skoro on pozakładał na siebie te wszystkie pancerzyki  .... trudne  ? ..jak widać dla niektórych za trudne .    
Sensacja jest lepsza , harlequin i to jeszcze z wątkiem sensacyjnym .... kurwa mać .......
O dziwo wierzę Romkowi choć wiele rzeczy celowo przejaskrawia . Może dlatego ,że  tyle jest   między nami podobieństw .   Facet , który jak widać dba o dzieci i dobro dziecka jest dobrem najwyższym , cholernie zraniony i nie wyleczony  ale jak już ktoś sobie dotrze i poczyta blog Tosi to niech zwróci uwagę na to co jest drobnym drukiem ...... na komentarze podpisane      z sarkazmem "Ten zły " . Ooooo tam nie ma agresji ,jadu i zółci ...... w bardzo subtelny sposób , żeby tylko swojej księżniczki Tosi nie urazić  odpowiada a najczęściej wkleja cytaty z niej samej pokazując jak i gdzie mija się z prawdą .          Choroba .... i to w tym przypadku niewyleczalna ........ . Zachorował kiedyś na Tosię i nie chce się wyleczyć a ból i frustracje  wyładowuje szlajając się po forach blogach i głosząc kontrowersyjne poglądy szuka sobie tam kogoś do boksowania ......          . I również tu nie robi nikomu krzywdy  ......      
Sorry Tosiu ale ten "emocjonalny wpis "DAJ MI JUŻ SPOKÓJ " nie przemawia do mnie bo przecież to TY przyszłaś tu za Romkiem    .........................
Dwa lata , dwa lata zajęło mi leczenie się i uwalnianie od swojego Kfiatuszka .     Dwa lata pracy nad sobą i pracy nade mną . Terapia , przyjaciele  , rodzina i mój Anioł Stróż który nadstawiał ramię kiedy wyrzygiwałem swoje żale a potem skurwiel kupił sobie glany i zaczął kopać postawili mnie na nogi . Również wy ..goście mojego bloga i wspieraliście mnie i czasem kopniakami podnosiliście z ziemi        .......  było mi łatwiej .
Łatwiej bo nie byłem sam         tak jak mój kuzyn kiedy rok temu założył sobie stryczek na szyję bo za bardzo kochał i nie był w stanie znieść tego , że jego żona odchodzi , tak jak sam jest Romek i choć jest twardzielem to musi gdzieś te swoje frustracje rozładować  i wybrał         miejsce nie raniące nikogo   ..internet...
I nawet kiedy pisze o kasie którą wszak inwestuje w dzieci ,  co i mnie czasem wkurza to przecież widać ,że  to tylko inaczej wypowiedziana prośba żeby go ktoś pochwalił i docenił   i powiedział jesteś fajny mądry chłop , bo nie ma go kto pochwalić a domyślać się tylko mogę ,że jego Tosio-Kfiatuszek przez całe lata tego nie robił .
Może ktoś powie ,że jestem skrzywiony   i patrzę na świat przez pryzmat własnych doświadczeń ale        bardziej do mnie przemawia widok ojca który w domu dba o dzieci kreując swoje życie  niż matki która odreagowuje na karaoke mając ciągłe pretensje ,że życie nie jest takie jak jej się wydawało ......  
Zmieniło mi się postrzeganie :)))                



środa, 4 lipca 2012

z innej beczki ...

Wprawdzie to mój blog i  oisuję moje życie ale staram się też korzystać z doświadczeń innych . Poczytałem sobie wczoraj blog Romka i Blog jego żony . Nasunęło mi się parę refleksji .....
Czytając bloga ex żony mojego wirtualnego kolegi  utwierdzam się w przekonaniu ,że Romek nie jest, jak usiłuje się przedstawiać złym facetem . Żółć która się z niego wylewa czasem jest, jak sądzę wynikiem zranionej bardzo wielkiej  miłości . Prowokacyjny charakter wpisów w których wrzuca do jednego worka wszystkie kobiety to tylko element autokreacji i próby leczenia ran . Może to zbyt daleko posunięte twierdzenie ale ...Romek chyba wciąż kocha swoją żonę .........
Blog ..TOSI ... tak będę ją tu nazywał jest lekko infantylny ....taki Kfiatuszkowaty . Wpradzie mój Anioł Stróż który zaglądając mi przez ramię również zatopił się w lekturze ... w dość bezpośredni i brutalny sposób  zdefiniował różnicę poziomów intelektualnych i  emocjonalnych , ale ja jeszcze się nad tym zastanawiam .........
Tosia relacjonując przez lata rzeczywistość opisuje ją w taki sposób ,że zastanawiam się od wczoraj cóż stało się takiego, że doszło do tak burzliwego rozstania ..... . Nie było jej w tym małżeństwie źle ...... ot tak czasem przypomni sobie ,że jest samicą  i powinna być uciemiężona przez samca na potrzeby czytających ale tylko od czasu do czasu ..
Nie mogę się natomiast pozbyć wrażenia ,że Romek gdyby można było jakimś cudownym pilotem wyłączyć teściową , tłumacząc sobie ,że robi to dla dobra dzieci .... przyjął by Tosię pod swój dach ..i ponownie otoczył opieką :)
Można tu mówić o zranionym ego ,ale mam wrażenie ,że nie o ego tu chodzi a raczej o zawiedzione nadzieje ,o zranioną miłość o żal ,że wkładając w związek tyle serca  coś nie wyszło ............ zawalił się wielki życiowy projekt ........
Znam te uczucia bo sam musiałem się z nimi zmierzyć . Wiedząc przecież wszystko o swoim Kfiatuszku walczyłem o związek ze wszystkich sił mimo uczucia upokorzenia którego nie sposób było uniknąć . Sam mówiłem ,że dla dobra dziecka jestem w stanie wszystko wybaczyć ..... dwa lata ..dwa lata minęły a może i dłużej bo nawet jeszcze na początku sprawy rozwodowej czasami wracały wątpliwości zanim sie wyleczyłem.
Dziś czytając historię nie znanych mi przecież ludzi a jednocześnie tak bardzo podobną zacząłem się zastanawiać czy jest to wyleczalne czy tylko zaleczalne :))))  .
Mam nadzieję ,że , na co wskazują wszystkie symptomy , wyleczyłem się całkowicie :). Ogrom pracy mojej , godziny rozmów z psychologami i przyjaciłmi pozwolił mi na pozbycie się uczucia utracenia a chyba w moim przypadku pomógł mi też Kfiatuszek , bo swoim zachowaniem każdego dnia udowadniał mi ,że rozstając się z nią nie tracę NIC !
Potrzeba mi było Tosiowego bloga i potrzeba mi było Romka ,żeby zrozumieć , że mimo tego kawałka wyboistej drogi jaki mam do przejścia  jestem w naprawdę komfortowej sytuacji :) . Widzę już koniec ,który jest początkiem czegoś nowego ....lepszego fajniejszego , innego ? ....
Romek ...... patrzę na ciebie zupełnie inaczej  ..... zapraszam na piwo :)

środa, 27 czerwca 2012

Bez tytułu ........................

"Teoretycznie istnieje ryzyko, że pani będzie się spotykać z panem w Twoim domu. Jeżeli jest zameldowana to w normalnych godzinach może przecież przyjmować gości. Nie wiem jak na Ciebie wpłynęłaby obecność innego pana na mojej krwawicy. Pewnie posłałbym go ze schodów a następnie został wyprowadzony w obrączkach przez panów w mundurach ;-)"
  
@Romek , póki  nie zaczniemy mieszkać oddzielnie , nie przewiduję takiej sytuacji . Gości podejmować może ..... a na miejscu gachów ciężko bym się zastanowił :)) . W domu awantur się nie robi ale gospodarz powinien odprowadzić "gości" co niewątpliwie bym uczynił :)) . Wyglądem budzę respekt a  jeśli już komuś uda się mnie wyprowadzić z równowagi  ( ostatnim był gość który rzucił we mnie fotelem klubowym ) to  ciężko jest mnie zatrzymać ....
Kfiatuszek daje sobie doskonale radę. I choć z zadowoleiem stwierdzam , że jej życie seksualne zupełnie mnie nie wzrusza to wkurwiają mnie inne rzeczy . 
Pt ttak zupełnie na świeżo . Od  niedzieli przygotowania jak przed Euro.... pazurki , obróbka racic , golenie futra i usuwanie godzinami pensetą pozostałości , bo  maszynke kiedyś kupiłem ale taką dla ludzi , trzy kąpiele dziennie i takie tam ..... . Śmiałem się , że jak ktoś ma brudne wnętrze to nawet kąpiel co godzina nie pomoże ale widać było ,że przygotowania w pełni ))
W poniedziałek wróciłem do domu i wieczorkiem słyszę jak mówi do dziecka ... i naszykuj sobie piżamkę i ciuszki .   
Pytam się grzecznie co to znaczy naszykuj ......... , ale mała podbiegła i mówi ,że jutro nocuje u koleżanki . No luz ..... przecież dziecku nie będę zabrabraniał bo wiem ,że się lubią i nie widzę w tym nic złego ale jak mała poszła się myć to grzecznie , ciągle grzecznie bo przecież wampir ma uszy nietoperza mówię tłukowi ,że takie rzeczy powinna ze mną uzgadniać a jeśli nie było czasu czy możliwości to przy najmniej mnie informować . I jak bym  mówił do ściany .... tłuk pancerny po prostu udaje ,że nie słyszy.  Poczucie bezkarności ma takie ,że przez moment zagotowało się we mnie i to tak ,że niewiele brakowało ,żebym zrealizował opowiadaną przez siebie dykteryjkę i trzasnął ją o kant zlewu ale... nie dałem się sprowokować . 
Rano w wizę dziecko do szkoły i rozmawiamy z małą o sytuacji , mówię jej ,że jest problem z komunikacją  i , że jeśli chodzi o tą koleżankę to niech wie , że nie mam nic przeciw spotkaniom i nocowaniu u siebie ale muszę o takich rzeczach wiedzieć . I co słyszę ???? 
" Tato ale ja też doiedziałam się przypadkiem . Wracałyśmy ze szkoły i mama powiedziała : JUTRO NOCUJESZ U XXXXXXX" " 
To mi się zagotowało , bo fakt ,że jest ex i g.... mi do tego co robi ze swoim obisłym zadem ale niech nie traktuje dziecka jak psa którego można wpuścić do domu albo wyrzucić na dwór , bo ona ma ochotę na pieoprzenie. 
Rozdarty byłem strasznie bo z jednej strony nie ma powodu ,żeby dziecku robić przykrość kiedy jiż jedzie z torbą spakowaną i planami na wspólną zabawę , a z drugie jak pomyślałem sobie ,że ten cholerny lachociąg teraz sobie tak poczyna ... kiedy jeszcze  mieszkamy razem i kiedy nie ma problemu ,żeby poszła sobie w pizdu bo dziecko tylko się z tego ucieszy i jak zawsze po zamknięciu drzwi przez nią wydaje okrzyk "Hurra wreszcie sami"  uskutecznia pokazówkę , żeby zadbać o swój WIZERUNEK i wkurwić mnie jednocześnie . 
No przecież dziecko nie widziało ,że mamusia wróciła o 6 rano i wizerunek świętej Cecyli został zachowany. 
A tata , jak radzi Stworek i psycholog nie powinien mówić złych rzeczy o matce . Ale ciężko sie powstrzymać . 
Jak sobie przypomnę ile żalu miała do swojej matki , że siedział w pokoju zamknięta kiedy gach przychodził i wpieprzala chleb z pietruszką  a na na kolację dla gacha mamusi była szyneczka ,jajka z groszkiem i Campari bo lubił i pomyślę sobie ,że widzę początki takich samych zachowań to przerażenie i bezsilna wściekłość mnie ogarnia   .. i wiem ,że ta walka nigdy się nie skończy   ........
Ile jeszcze przede mną ?? nie wiem ale wiem , skąd czasem w ludziach jest tyle goryczy   ....
.

środa, 25 kwietnia 2012

takie sobie przemyślenia ........

Niesmak czuję po tym co się zadziało .         Wiem ... sam odblokowałem możliwość komentowania przez anonimowych uczestników ... i sa jestem temu winien ale jest to przykre ,że do takich dyskusji musiało dojść .
Może i masz rację "Van Anonimie " , że sam się tu znalazłem i sam może nieco ekschibicjonistycznie zacząlem pokazywać swoje życie ......ale widocznie było mi to potrzebne .....
Pewnie mając fajne i uporządkowane życie nie zrozumiesz tego ale przecież ja nie wymagam żeby wszyscy rozumieli .
Poradziłeś a raczej poradziłaś mi Anonimie , żebym przeprosił swoją żonę ...... ale .... nie bardzo mam za co ..... choć nie wiem czy jeśli dalej tak będzie to w tym krótkim czasie jaki mi został do mam nadzieję ostatniej rozprawy nie stanie się coś za co będę musiał przepraszać ...ale nie ją ..  tylko innych .
Nie piszę ostatnio za dużo, bo cóż mam pisać ???  to ,że Kfiatuszek po raz kolejny nazwal córkę " małą suczką ' ??? , że dziecko pisze do mnie sms " przejedź po mnie przed mamą bo mi sie łza w oku kręci " ?? , że po raz kolejny córa przychodzi i pyta dlaczego mama nie mówi o tobie inaczej jak "debil i głupek " ... mogę pisać o tym codziennie i codziennie opisywać te sytuacje i cóż ??     
Przyjdzie kolejny anonim i powie jesteś idealny    a z nie robisz ostatnią sukę .......    . A idealny nie jestem i mam wiele wad do których się mniej lub bardziej otwarcie przyznaję ale jednego mi nikt nie zarzuci ...          jestem dobrym ojcem !!!  I może czasem nie potrafię się odnaleźć w pewnych sytuacjach ale się uczę !  
Córka przechodzi przez to w miarę łagodnie  a konsekwencja i cierpliwość ..daje efekty . Ma swoje zdanie , broni go i tylko czasem woła o pomoc i o obecność bo nie potrafi sobie poradzić z tym ,że jej mama nazywa ją "małą suczką "  ale wtedy jestem ...  i jedyne o co dbam to o to żeby dziecko nie słyszało wszystkiego co mówię.
I  jeszcze jedno     masz prawo oceniać mnie ....anonimowo ...... ale anonimowych rad ..nie przujmuję .