To co kończy się w naszym życiu czyni miejsce czemuś lepszemu. Mój blog jest formą podziękowania dla Krisa,który sprawił, że byłem w stanie dostrzec moją naiwność i samcze ogłupienie. Miło jest obudzić się ze stanu łosia i wkroczyć w stan świadomy :-) Ten blog poświęcam wszystkim łosiom na świecie. Łącznie z tym, który zastąpi mnie przy boku mojej żony. Miną lata zanim biedak zorientuje się,że ta niewinna, słabiutka istotka z uchyloną buzią w gruncie rzeczy jest cwana, wulgarna i wyrachowana.
sobota, 7 lipca 2012
czwartek, 5 lipca 2012
Postrzeganie 2
Popełniłem ten poprzedni wpis celowo i z premedytacją :))) . Bo po raz kolejny obserwuję jak zmienia się postrzeganie ...........
Sfrustrowany sexistowski samiec zaczyna być postrzegany jako facet którego można polubić :). Odkurzyłem ostatnio "W co grają ludzie " a komentarz który przypomniał mi sytuację kiedy próbowałem łagodzić pewne napięcia i przypomnienie porównania Romka do grubej baby w szlafroku :)) sprowokowały ten wpis .
Mógłbym długo pisać o tym , jak ze skorupy stworka najeżonej kolcami i plującego żółcią na wszystkie strony wychylił się normalny miły człowiek ... , może lekko zakompleksiony , może z lekką tendencją do mitomaństwa choć można to również podciągnąć pod koloryt i fikcję literacką ale przede wszystkim bardzo zraniony człowiek . Nie mnie oceniać relacje , bo przecież kulisów nie znam a pisać każdy może wszystko i mówić ...tak ,tak pamiętam jeszcze bardzo dobrze swojego Kfiatuszka jak płakał na terapii rodzinnej , drżąc i mając wszystkie emocje na wierzchu mówił : to jego wina ! ja nikogo nie mam , to on przypomina mi ciągle tą chwilę słabości ale to wszystko jest już dawno skończone !. I wychodziła z terapii a minutę później relacjonowała kochasiowi jak dzielnie się zachowała i jaką piękną rolę zagrała . Nie mnie oceniać i nie wam .........
W tym wszystkim ucieka wszystkim sedno poprzedniego wpisu . Fakt jak ciężko zabliźniają się rany , jak ciężko jest się wyleczyć , jak trudno pozbyć się emocji i do czego czasem posuwają się ludzie w swoim ukrytym masochiźmie prowokując bo kopania . Fakt jak łatwo jest ocenić człowieka po pozorach , bo po cóż zadawać sobie trud dotarcia do niego skoro on pozakładał na siebie te wszystkie pancerzyki .... trudne ? ..jak widać dla niektórych za trudne .
Sensacja jest lepsza , harlequin i to jeszcze z wątkiem sensacyjnym .... kurwa mać .......
O dziwo wierzę Romkowi choć wiele rzeczy celowo przejaskrawia . Może dlatego ,że tyle jest między nami podobieństw . Facet , który jak widać dba o dzieci i dobro dziecka jest dobrem najwyższym , cholernie zraniony i nie wyleczony ale jak już ktoś sobie dotrze i poczyta blog Tosi to niech zwróci uwagę na to co jest drobnym drukiem ...... na komentarze podpisane z sarkazmem "Ten zły " . Ooooo tam nie ma agresji ,jadu i zółci ...... w bardzo subtelny sposób , żeby tylko swojej księżniczki Tosi nie urazić odpowiada a najczęściej wkleja cytaty z niej samej pokazując jak i gdzie mija się z prawdą . Choroba .... i to w tym przypadku niewyleczalna ........ . Zachorował kiedyś na Tosię i nie chce się wyleczyć a ból i frustracje wyładowuje szlajając się po forach blogach i głosząc kontrowersyjne poglądy szuka sobie tam kogoś do boksowania ...... . I również tu nie robi nikomu krzywdy ......
Sorry Tosiu ale ten "emocjonalny wpis "DAJ MI JUŻ SPOKÓJ " nie przemawia do mnie bo przecież to TY przyszłaś tu za Romkiem .........................
Dwa lata , dwa lata zajęło mi leczenie się i uwalnianie od swojego Kfiatuszka . Dwa lata pracy nad sobą i pracy nade mną . Terapia , przyjaciele , rodzina i mój Anioł Stróż który nadstawiał ramię kiedy wyrzygiwałem swoje żale a potem skurwiel kupił sobie glany i zaczął kopać postawili mnie na nogi . Również wy ..goście mojego bloga i wspieraliście mnie i czasem kopniakami podnosiliście z ziemi ....... było mi łatwiej .
Łatwiej bo nie byłem sam tak jak mój kuzyn kiedy rok temu założył sobie stryczek na szyję bo za bardzo kochał i nie był w stanie znieść tego , że jego żona odchodzi , tak jak sam jest Romek i choć jest twardzielem to musi gdzieś te swoje frustracje rozładować i wybrał miejsce nie raniące nikogo ..internet...
I nawet kiedy pisze o kasie którą wszak inwestuje w dzieci , co i mnie czasem wkurza to przecież widać ,że to tylko inaczej wypowiedziana prośba żeby go ktoś pochwalił i docenił i powiedział jesteś fajny mądry chłop , bo nie ma go kto pochwalić a domyślać się tylko mogę ,że jego Tosio-Kfiatuszek przez całe lata tego nie robił .
Może ktoś powie ,że jestem skrzywiony i patrzę na świat przez pryzmat własnych doświadczeń ale bardziej do mnie przemawia widok ojca który w domu dba o dzieci kreując swoje życie niż matki która odreagowuje na karaoke mając ciągłe pretensje ,że życie nie jest takie jak jej się wydawało ......
Zmieniło mi się postrzeganie :)))
Sfrustrowany sexistowski samiec zaczyna być postrzegany jako facet którego można polubić :). Odkurzyłem ostatnio "W co grają ludzie " a komentarz który przypomniał mi sytuację kiedy próbowałem łagodzić pewne napięcia i przypomnienie porównania Romka do grubej baby w szlafroku :)) sprowokowały ten wpis .
Mógłbym długo pisać o tym , jak ze skorupy stworka najeżonej kolcami i plującego żółcią na wszystkie strony wychylił się normalny miły człowiek ... , może lekko zakompleksiony , może z lekką tendencją do mitomaństwa choć można to również podciągnąć pod koloryt i fikcję literacką ale przede wszystkim bardzo zraniony człowiek . Nie mnie oceniać relacje , bo przecież kulisów nie znam a pisać każdy może wszystko i mówić ...tak ,tak pamiętam jeszcze bardzo dobrze swojego Kfiatuszka jak płakał na terapii rodzinnej , drżąc i mając wszystkie emocje na wierzchu mówił : to jego wina ! ja nikogo nie mam , to on przypomina mi ciągle tą chwilę słabości ale to wszystko jest już dawno skończone !. I wychodziła z terapii a minutę później relacjonowała kochasiowi jak dzielnie się zachowała i jaką piękną rolę zagrała . Nie mnie oceniać i nie wam .........
W tym wszystkim ucieka wszystkim sedno poprzedniego wpisu . Fakt jak ciężko zabliźniają się rany , jak ciężko jest się wyleczyć , jak trudno pozbyć się emocji i do czego czasem posuwają się ludzie w swoim ukrytym masochiźmie prowokując bo kopania . Fakt jak łatwo jest ocenić człowieka po pozorach , bo po cóż zadawać sobie trud dotarcia do niego skoro on pozakładał na siebie te wszystkie pancerzyki .... trudne ? ..jak widać dla niektórych za trudne .
Sensacja jest lepsza , harlequin i to jeszcze z wątkiem sensacyjnym .... kurwa mać .......
O dziwo wierzę Romkowi choć wiele rzeczy celowo przejaskrawia . Może dlatego ,że tyle jest między nami podobieństw . Facet , który jak widać dba o dzieci i dobro dziecka jest dobrem najwyższym , cholernie zraniony i nie wyleczony ale jak już ktoś sobie dotrze i poczyta blog Tosi to niech zwróci uwagę na to co jest drobnym drukiem ...... na komentarze podpisane z sarkazmem "Ten zły " . Ooooo tam nie ma agresji ,jadu i zółci ...... w bardzo subtelny sposób , żeby tylko swojej księżniczki Tosi nie urazić odpowiada a najczęściej wkleja cytaty z niej samej pokazując jak i gdzie mija się z prawdą . Choroba .... i to w tym przypadku niewyleczalna ........ . Zachorował kiedyś na Tosię i nie chce się wyleczyć a ból i frustracje wyładowuje szlajając się po forach blogach i głosząc kontrowersyjne poglądy szuka sobie tam kogoś do boksowania ...... . I również tu nie robi nikomu krzywdy ......
Sorry Tosiu ale ten "emocjonalny wpis "DAJ MI JUŻ SPOKÓJ " nie przemawia do mnie bo przecież to TY przyszłaś tu za Romkiem .........................
Dwa lata , dwa lata zajęło mi leczenie się i uwalnianie od swojego Kfiatuszka . Dwa lata pracy nad sobą i pracy nade mną . Terapia , przyjaciele , rodzina i mój Anioł Stróż który nadstawiał ramię kiedy wyrzygiwałem swoje żale a potem skurwiel kupił sobie glany i zaczął kopać postawili mnie na nogi . Również wy ..goście mojego bloga i wspieraliście mnie i czasem kopniakami podnosiliście z ziemi ....... było mi łatwiej .
Łatwiej bo nie byłem sam tak jak mój kuzyn kiedy rok temu założył sobie stryczek na szyję bo za bardzo kochał i nie był w stanie znieść tego , że jego żona odchodzi , tak jak sam jest Romek i choć jest twardzielem to musi gdzieś te swoje frustracje rozładować i wybrał miejsce nie raniące nikogo ..internet...
I nawet kiedy pisze o kasie którą wszak inwestuje w dzieci , co i mnie czasem wkurza to przecież widać ,że to tylko inaczej wypowiedziana prośba żeby go ktoś pochwalił i docenił i powiedział jesteś fajny mądry chłop , bo nie ma go kto pochwalić a domyślać się tylko mogę ,że jego Tosio-Kfiatuszek przez całe lata tego nie robił .
Może ktoś powie ,że jestem skrzywiony i patrzę na świat przez pryzmat własnych doświadczeń ale bardziej do mnie przemawia widok ojca który w domu dba o dzieci kreując swoje życie niż matki która odreagowuje na karaoke mając ciągłe pretensje ,że życie nie jest takie jak jej się wydawało ......
Zmieniło mi się postrzeganie :)))
Etykiety:
anonim,
byłem rogaczem,
dziecko,
kłamstwo,
kobieta,
niesmak,
rozstanie,
rozwód,
terapia małżeńska,
zdrada,
zdrada.niewierność,
żona
środa, 4 lipca 2012
z innej beczki ...
Wprawdzie to mój blog i oisuję moje życie ale staram się też korzystać z doświadczeń innych . Poczytałem sobie wczoraj blog Romka i Blog jego żony . Nasunęło mi się parę refleksji .....
Czytając bloga ex żony mojego wirtualnego kolegi utwierdzam się w przekonaniu ,że Romek nie jest, jak usiłuje się przedstawiać złym facetem . Żółć która się z niego wylewa czasem jest, jak sądzę wynikiem zranionej bardzo wielkiej miłości . Prowokacyjny charakter wpisów w których wrzuca do jednego worka wszystkie kobiety to tylko element autokreacji i próby leczenia ran . Może to zbyt daleko posunięte twierdzenie ale ...Romek chyba wciąż kocha swoją żonę .........
Blog ..TOSI ... tak będę ją tu nazywał jest lekko infantylny ....taki Kfiatuszkowaty . Wpradzie mój Anioł Stróż który zaglądając mi przez ramię również zatopił się w lekturze ... w dość bezpośredni i brutalny sposób zdefiniował różnicę poziomów intelektualnych i emocjonalnych , ale ja jeszcze się nad tym zastanawiam .........
Tosia relacjonując przez lata rzeczywistość opisuje ją w taki sposób ,że zastanawiam się od wczoraj cóż stało się takiego, że doszło do tak burzliwego rozstania ..... . Nie było jej w tym małżeństwie źle ...... ot tak czasem przypomni sobie ,że jest samicą i powinna być uciemiężona przez samca na potrzeby czytających ale tylko od czasu do czasu ..
Nie mogę się natomiast pozbyć wrażenia ,że Romek gdyby można było jakimś cudownym pilotem wyłączyć teściową , tłumacząc sobie ,że robi to dla dobra dzieci .... przyjął by Tosię pod swój dach ..i ponownie otoczył opieką :)
Można tu mówić o zranionym ego ,ale mam wrażenie ,że nie o ego tu chodzi a raczej o zawiedzione nadzieje ,o zranioną miłość o żal ,że wkładając w związek tyle serca coś nie wyszło ............ zawalił się wielki życiowy projekt ........
Znam te uczucia bo sam musiałem się z nimi zmierzyć . Wiedząc przecież wszystko o swoim Kfiatuszku walczyłem o związek ze wszystkich sił mimo uczucia upokorzenia którego nie sposób było uniknąć . Sam mówiłem ,że dla dobra dziecka jestem w stanie wszystko wybaczyć ..... dwa lata ..dwa lata minęły a może i dłużej bo nawet jeszcze na początku sprawy rozwodowej czasami wracały wątpliwości zanim sie wyleczyłem.
Dziś czytając historię nie znanych mi przecież ludzi a jednocześnie tak bardzo podobną zacząłem się zastanawiać czy jest to wyleczalne czy tylko zaleczalne :)))) .
Mam nadzieję ,że , na co wskazują wszystkie symptomy , wyleczyłem się całkowicie :). Ogrom pracy mojej , godziny rozmów z psychologami i przyjaciłmi pozwolił mi na pozbycie się uczucia utracenia a chyba w moim przypadku pomógł mi też Kfiatuszek , bo swoim zachowaniem każdego dnia udowadniał mi ,że rozstając się z nią nie tracę NIC !
Potrzeba mi było Tosiowego bloga i potrzeba mi było Romka ,żeby zrozumieć , że mimo tego kawałka wyboistej drogi jaki mam do przejścia jestem w naprawdę komfortowej sytuacji :) . Widzę już koniec ,który jest początkiem czegoś nowego ....lepszego fajniejszego , innego ? ....
Romek ...... patrzę na ciebie zupełnie inaczej ..... zapraszam na piwo :)
Czytając bloga ex żony mojego wirtualnego kolegi utwierdzam się w przekonaniu ,że Romek nie jest, jak usiłuje się przedstawiać złym facetem . Żółć która się z niego wylewa czasem jest, jak sądzę wynikiem zranionej bardzo wielkiej miłości . Prowokacyjny charakter wpisów w których wrzuca do jednego worka wszystkie kobiety to tylko element autokreacji i próby leczenia ran . Może to zbyt daleko posunięte twierdzenie ale ...Romek chyba wciąż kocha swoją żonę .........
Blog ..TOSI ... tak będę ją tu nazywał jest lekko infantylny ....taki Kfiatuszkowaty . Wpradzie mój Anioł Stróż który zaglądając mi przez ramię również zatopił się w lekturze ... w dość bezpośredni i brutalny sposób zdefiniował różnicę poziomów intelektualnych i emocjonalnych , ale ja jeszcze się nad tym zastanawiam .........
Tosia relacjonując przez lata rzeczywistość opisuje ją w taki sposób ,że zastanawiam się od wczoraj cóż stało się takiego, że doszło do tak burzliwego rozstania ..... . Nie było jej w tym małżeństwie źle ...... ot tak czasem przypomni sobie ,że jest samicą i powinna być uciemiężona przez samca na potrzeby czytających ale tylko od czasu do czasu ..
Nie mogę się natomiast pozbyć wrażenia ,że Romek gdyby można było jakimś cudownym pilotem wyłączyć teściową , tłumacząc sobie ,że robi to dla dobra dzieci .... przyjął by Tosię pod swój dach ..i ponownie otoczył opieką :)
Można tu mówić o zranionym ego ,ale mam wrażenie ,że nie o ego tu chodzi a raczej o zawiedzione nadzieje ,o zranioną miłość o żal ,że wkładając w związek tyle serca coś nie wyszło ............ zawalił się wielki życiowy projekt ........
Znam te uczucia bo sam musiałem się z nimi zmierzyć . Wiedząc przecież wszystko o swoim Kfiatuszku walczyłem o związek ze wszystkich sił mimo uczucia upokorzenia którego nie sposób było uniknąć . Sam mówiłem ,że dla dobra dziecka jestem w stanie wszystko wybaczyć ..... dwa lata ..dwa lata minęły a może i dłużej bo nawet jeszcze na początku sprawy rozwodowej czasami wracały wątpliwości zanim sie wyleczyłem.
Dziś czytając historię nie znanych mi przecież ludzi a jednocześnie tak bardzo podobną zacząłem się zastanawiać czy jest to wyleczalne czy tylko zaleczalne :)))) .
Mam nadzieję ,że , na co wskazują wszystkie symptomy , wyleczyłem się całkowicie :). Ogrom pracy mojej , godziny rozmów z psychologami i przyjaciłmi pozwolił mi na pozbycie się uczucia utracenia a chyba w moim przypadku pomógł mi też Kfiatuszek , bo swoim zachowaniem każdego dnia udowadniał mi ,że rozstając się z nią nie tracę NIC !
Potrzeba mi było Tosiowego bloga i potrzeba mi było Romka ,żeby zrozumieć , że mimo tego kawałka wyboistej drogi jaki mam do przejścia jestem w naprawdę komfortowej sytuacji :) . Widzę już koniec ,który jest początkiem czegoś nowego ....lepszego fajniejszego , innego ? ....
Romek ...... patrzę na ciebie zupełnie inaczej ..... zapraszam na piwo :)
Etykiety:
anonim,
byłem rogaczem,
dziecko,
kłamstwo,
kobieta,
nasza klasa,
niesmak,
rozstanie,
rozwód,
terapia małżeńska,
wiara,
zdrada,
zdrada.niewierność,
żona
wtorek, 3 lipca 2012
cd.......
Etykiety:
anonim,
byłem rogaczem,
kłamstwo,
kobieta,
nasza klasa,
niesmak,
rdok,
rozstanie,
rozwód,
terapia małżeńska,
wiara,
zdrada,
zdrada.niewierność,
zemsta,
żona
cd......
Etykiety:
anonim,
byłem rogaczem,
dziecko,
kłamstwo,
kobieta,
nasza klasa,
niesmak,
rdok,
rozstanie,
rozwód,
terapia małżeńska,
wiara,
zdrada,
zdrada.niewierność,
żona
czwartek, 28 czerwca 2012
środa, 27 czerwca 2012
Bez tytułu ........................
"Teoretycznie istnieje ryzyko, że
pani będzie się spotykać z panem w Twoim domu. Jeżeli jest zameldowana
to w normalnych godzinach może przecież przyjmować gości. Nie wiem jak
na Ciebie wpłynęłaby obecność innego pana na mojej krwawicy. Pewnie
posłałbym go ze schodów a następnie został wyprowadzony w obrączkach
przez panów w mundurach ;-)"
@Romek , póki nie zaczniemy mieszkać oddzielnie , nie przewiduję takiej sytuacji . Gości podejmować może ..... a na miejscu gachów ciężko bym się zastanowił :)) . W domu awantur się nie robi ale gospodarz powinien odprowadzić "gości" co niewątpliwie bym uczynił :)) . Wyglądem budzę respekt a jeśli już komuś uda się mnie wyprowadzić z równowagi ( ostatnim był gość który rzucił we mnie fotelem klubowym ) to ciężko jest mnie zatrzymać ....
Kfiatuszek daje sobie doskonale radę. I choć z zadowoleiem stwierdzam , że jej życie seksualne zupełnie mnie nie wzrusza to wkurwiają mnie inne rzeczy .
Pt ttak zupełnie na świeżo . Od niedzieli przygotowania jak przed Euro.... pazurki , obróbka racic , golenie futra i usuwanie godzinami pensetą pozostałości , bo maszynke kiedyś kupiłem ale taką dla ludzi , trzy kąpiele dziennie i takie tam ..... . Śmiałem się , że jak ktoś ma brudne wnętrze to nawet kąpiel co godzina nie pomoże ale widać było ,że przygotowania w pełni ))
W poniedziałek wróciłem do domu i wieczorkiem słyszę jak mówi do dziecka ... i naszykuj sobie piżamkę i ciuszki .
Pytam się grzecznie co to znaczy naszykuj ......... , ale mała podbiegła i mówi ,że jutro nocuje u koleżanki . No luz ..... przecież dziecku nie będę zabrabraniał bo wiem ,że się lubią i nie widzę w tym nic złego ale jak mała poszła się myć to grzecznie , ciągle grzecznie bo przecież wampir ma uszy nietoperza mówię tłukowi ,że takie rzeczy powinna ze mną uzgadniać a jeśli nie było czasu czy możliwości to przy najmniej mnie informować . I jak bym mówił do ściany .... tłuk pancerny po prostu udaje ,że nie słyszy. Poczucie bezkarności ma takie ,że przez moment zagotowało się we mnie i to tak ,że niewiele brakowało ,żebym zrealizował opowiadaną przez siebie dykteryjkę i trzasnął ją o kant zlewu ale... nie dałem się sprowokować .
Rano w wizę dziecko do szkoły i rozmawiamy z małą o sytuacji , mówię jej ,że jest problem z komunikacją i , że jeśli chodzi o tą koleżankę to niech wie , że nie mam nic przeciw spotkaniom i nocowaniu u siebie ale muszę o takich rzeczach wiedzieć . I co słyszę ????
" Tato ale ja też doiedziałam się przypadkiem . Wracałyśmy ze szkoły i mama powiedziała : JUTRO NOCUJESZ U XXXXXXX" "
To mi się zagotowało , bo fakt ,że jest ex i g.... mi do tego co robi ze swoim obisłym zadem ale niech nie traktuje dziecka jak psa którego można wpuścić do domu albo wyrzucić na dwór , bo ona ma ochotę na pieoprzenie.
Rozdarty byłem strasznie bo z jednej strony nie ma powodu ,żeby dziecku robić przykrość kiedy jiż jedzie z torbą spakowaną i planami na wspólną zabawę , a z drugie jak pomyślałem sobie ,że ten cholerny lachociąg teraz sobie tak poczyna ... kiedy jeszcze mieszkamy razem i kiedy nie ma problemu ,żeby poszła sobie w pizdu bo dziecko tylko się z tego ucieszy i jak zawsze po zamknięciu drzwi przez nią wydaje okrzyk "Hurra wreszcie sami" uskutecznia pokazówkę , żeby zadbać o swój WIZERUNEK i wkurwić mnie jednocześnie .
No przecież dziecko nie widziało ,że mamusia wróciła o 6 rano i wizerunek świętej Cecyli został zachowany.
A tata , jak radzi Stworek i psycholog nie powinien mówić złych rzeczy o matce . Ale ciężko sie powstrzymać .
Jak sobie przypomnę ile żalu miała do swojej matki , że siedział w pokoju zamknięta kiedy gach przychodził i wpieprzala chleb z pietruszką a na na kolację dla gacha mamusi była szyneczka ,jajka z groszkiem i Campari bo lubił i pomyślę sobie ,że widzę początki takich samych zachowań to przerażenie i bezsilna wściekłość mnie ogarnia .. i wiem ,że ta walka nigdy się nie skończy ........
Ile jeszcze przede mną ?? nie wiem ale wiem , skąd czasem w ludziach jest tyle goryczy ....
.
@Romek , póki nie zaczniemy mieszkać oddzielnie , nie przewiduję takiej sytuacji . Gości podejmować może ..... a na miejscu gachów ciężko bym się zastanowił :)) . W domu awantur się nie robi ale gospodarz powinien odprowadzić "gości" co niewątpliwie bym uczynił :)) . Wyglądem budzę respekt a jeśli już komuś uda się mnie wyprowadzić z równowagi ( ostatnim był gość który rzucił we mnie fotelem klubowym ) to ciężko jest mnie zatrzymać ....
Kfiatuszek daje sobie doskonale radę. I choć z zadowoleiem stwierdzam , że jej życie seksualne zupełnie mnie nie wzrusza to wkurwiają mnie inne rzeczy .
Pt ttak zupełnie na świeżo . Od niedzieli przygotowania jak przed Euro.... pazurki , obróbka racic , golenie futra i usuwanie godzinami pensetą pozostałości , bo maszynke kiedyś kupiłem ale taką dla ludzi , trzy kąpiele dziennie i takie tam ..... . Śmiałem się , że jak ktoś ma brudne wnętrze to nawet kąpiel co godzina nie pomoże ale widać było ,że przygotowania w pełni ))
W poniedziałek wróciłem do domu i wieczorkiem słyszę jak mówi do dziecka ... i naszykuj sobie piżamkę i ciuszki .
Pytam się grzecznie co to znaczy naszykuj ......... , ale mała podbiegła i mówi ,że jutro nocuje u koleżanki . No luz ..... przecież dziecku nie będę zabrabraniał bo wiem ,że się lubią i nie widzę w tym nic złego ale jak mała poszła się myć to grzecznie , ciągle grzecznie bo przecież wampir ma uszy nietoperza mówię tłukowi ,że takie rzeczy powinna ze mną uzgadniać a jeśli nie było czasu czy możliwości to przy najmniej mnie informować . I jak bym mówił do ściany .... tłuk pancerny po prostu udaje ,że nie słyszy. Poczucie bezkarności ma takie ,że przez moment zagotowało się we mnie i to tak ,że niewiele brakowało ,żebym zrealizował opowiadaną przez siebie dykteryjkę i trzasnął ją o kant zlewu ale... nie dałem się sprowokować .
Rano w wizę dziecko do szkoły i rozmawiamy z małą o sytuacji , mówię jej ,że jest problem z komunikacją i , że jeśli chodzi o tą koleżankę to niech wie , że nie mam nic przeciw spotkaniom i nocowaniu u siebie ale muszę o takich rzeczach wiedzieć . I co słyszę ????
" Tato ale ja też doiedziałam się przypadkiem . Wracałyśmy ze szkoły i mama powiedziała : JUTRO NOCUJESZ U XXXXXXX" "
To mi się zagotowało , bo fakt ,że jest ex i g.... mi do tego co robi ze swoim obisłym zadem ale niech nie traktuje dziecka jak psa którego można wpuścić do domu albo wyrzucić na dwór , bo ona ma ochotę na pieoprzenie.
Rozdarty byłem strasznie bo z jednej strony nie ma powodu ,żeby dziecku robić przykrość kiedy jiż jedzie z torbą spakowaną i planami na wspólną zabawę , a z drugie jak pomyślałem sobie ,że ten cholerny lachociąg teraz sobie tak poczyna ... kiedy jeszcze mieszkamy razem i kiedy nie ma problemu ,żeby poszła sobie w pizdu bo dziecko tylko się z tego ucieszy i jak zawsze po zamknięciu drzwi przez nią wydaje okrzyk "Hurra wreszcie sami" uskutecznia pokazówkę , żeby zadbać o swój WIZERUNEK i wkurwić mnie jednocześnie .
No przecież dziecko nie widziało ,że mamusia wróciła o 6 rano i wizerunek świętej Cecyli został zachowany.
A tata , jak radzi Stworek i psycholog nie powinien mówić złych rzeczy o matce . Ale ciężko sie powstrzymać .
Jak sobie przypomnę ile żalu miała do swojej matki , że siedział w pokoju zamknięta kiedy gach przychodził i wpieprzala chleb z pietruszką a na na kolację dla gacha mamusi była szyneczka ,jajka z groszkiem i Campari bo lubił i pomyślę sobie ,że widzę początki takich samych zachowań to przerażenie i bezsilna wściekłość mnie ogarnia .. i wiem ,że ta walka nigdy się nie skończy ........
Ile jeszcze przede mną ?? nie wiem ale wiem , skąd czasem w ludziach jest tyle goryczy ....
.
Etykiety:
anonim,
byłem rogaczem,
dziecko,
kłamstwo,
kobieta,
nasza klasa,
niesmak,
rdok,
rozstanie,
rozwód,
terapia małżeńska,
zdrada,
zdrada.niewierność,
zemsta,
żona
Subskrybuj:
Posty (Atom)
