Czytam sobie wasze komentarze i widzę jak są różne ...... . Nie jestem " panem idealnym " i wad mam pewnie bez liku ale kto tak do końca jest idealny ?????/ Związek to również tolerancja i akceptacja . Tak wad jak i zalet . Podobnie jak Romek wyśniłem sobie własny sen .Sen o szczęśliwym związku...opartym na zaufaniu , lojalności i miłości . Jak każdy patrzyłem na świat przez pryzmat własnych potrzeb i tak chcę go widzieć . A widziałem go zawsze tak jakim był w moim dzieciństwie gdzie dwoje kochających się ludzi wychowywało dzieci i zawsze wspierając się budowało swoją przyszłość . Czasami się kłócąc czasami godząc ale zawsze będąc z sobą . Taki miałem wzorzec .
Popełniłem parę błędów . Nie zauważyłem jak szybko i niepostrzeżenie wszedłem w rolę "tatusia" ...tatusia , którego nigdy nie miała ale taki był sygnał . Tego potrzebowała. Prawdą jest ,że traktowałem ją jak dziecko ...za które trzeba wszystko zrobić ,załatwić bo przecież ona taka nieporadna ....
Biję się w piersi. To był mój błąd . Popełniłem błąd zbyt lekko wybaczając kiedy raz pierwszy dostrzegłem jej romans . Nie było kary - było przyzwolenie . Błędem też była tak długa walka.... . Ja walczyłem a ona śmiała się mówiąc " O co on jeszcze walczy "........i tylko teraz poczucie straconego czasu bije się czasami z poczuciem ,że zrobiłem wszystko co w mojej mocy .
Błąd ... podstawowy błąd jaki zrobiłem ja i jaki i innym nie jest obcy to to ,że walczyłem .
Bo kto tu powinien walczyć ? komu powinno zależeć ???
A trzeba było wystawić za drzwi i wtedy jest jasne albo ktoś chce ,stara się i wraca albo odchodzi. Proste , logiczne i klarowne ...dzisiaj to wiem ale uczyłem się tego długo .
Uczę się dalej ...chcę się uczyć .... nawet jak boli , kiedy przyjaciel mówi ,że zachowywałem się jak zaśliniony kundel przy suce z cieczką to też jest to nauka .......
Nie zgodzą się z Romkiem ,że nie mam szans w tej walce . Można mi wszystko zarzucić , że byłem cipą a nie facetem w tym związku , że dalem się wziąć pod pantofel, ale tego ,że byłem złym ojcem NIE!
Wywalczę sobie ten dar jakim jest możliwość wychowywania dziecka .. i wiem ,że jest to możliwe . Choćby dlatego ,że chcę !!!
Tylko dlatego ,że jestem ojcem a nie matką nikt mnie tej szansy nie pozbawi ....bo na to ja po prostu nie pozwolę .
Przyjaciołom zawdzięczam fakt ,że nie jestem dziś emocjonalnym i fizycznym wrakiem i zawsze będę o tym pamiętał . A świat nie jest tak wredny jak go Romek przedstawia . Są na nim ludzie normalni i to ,że trafiłem na taki egzemplarz nie odbiera mi nadziei ,że jeszcze kiedyś będzie pięknie .
Finansowo pewnie też straty poniosę ....ale nie to jest najważniejsze . Kasa jest zawsze do zarobienia . Umiem , potrafię , chcę ....... dam radę a najważniejsze jest teraz dziecko . I nie dlatego ,że chcę je mieć . Chcę tylko mieć szansę i możliwość wychowywania jej bo nie zrobiłem nic !!!!!! za co można by mi tą szansę odebrać .
To co kończy się w naszym życiu czyni miejsce czemuś lepszemu. Mój blog jest formą podziękowania dla Krisa,który sprawił, że byłem w stanie dostrzec moją naiwność i samcze ogłupienie. Miło jest obudzić się ze stanu łosia i wkroczyć w stan świadomy :-) Ten blog poświęcam wszystkim łosiom na świecie. Łącznie z tym, który zastąpi mnie przy boku mojej żony. Miną lata zanim biedak zorientuje się,że ta niewinna, słabiutka istotka z uchyloną buzią w gruncie rzeczy jest cwana, wulgarna i wyrachowana.
piątek, 4 listopada 2011
Ania........
Kolejna sprawa i moje zdziwienie jest coraz większe .. . Wśród świadków powołanych przez Kfiatuszka widzę nazwisko koleżanki Ani .... . Kolejna zagwozdka ....... . Nie znam dziewczyny , widziałem ją może trzy razy w życiu ... w domu też u nas nie bywała ... coś tu dziwnego . Pewnie znów solidarność jajników ...pomyślałem , bo przecież wiem ,że Ania po rozwodzie , mąż alkoholik więc mają dziewczyny o czym pogadać ale i tak nie mogę sobie uzmysłowić ,cóż Ania może powiedzieć na temat naszego małżeństwa .....
Kfiatuszek przed sądem wita mnie promiennym uśmiechem pytając : Jak nastrój ?? .. jak przed sprawą mówię , ale widzę że ty masz dobry ... Tak ci się tylko wydaje ............
Sprawa ja sprawa ... powoli chyba zaczynam przywykać i nie budzi to już takich emocji .... po pierwszej rzygałem godzinę czasu a fakt ,że człowiek może przez kilka dni obyć się bez snu daje nadzieję ,że na fotosyntezę też da się przejść .
Zaczyna się spektakl . Kasia , tylko ,Kasia , zawsze Kasia ...... skąd pani to wie ?? Kasia opowiadała ??? ale cóż pani może powiedzieć z własnych obserwacji ???? ochhh zapłakana przychodziła do pracy i opowiadała jak mąż ją gnębi psychicznie i ZMUSZA do rozwodu ..........
Zaczynam pytać i ja .. Czy w trakcie tych opowiadań wspominała dlaczego mąż zażądał rozwodu ?? nieeeeee, czy wspominała o swoim romansie z Krisem , który był przyczyną rozwodu ?? niieeeeee ... cze jeśli są panie takimi przyjaciół kami wspominała o swoim związku i kontaktach z panem Szurkiem ;)???
No chyba były to tylko kontakty służbowe ...żachnęla się ale plecki jej się wyprostowały i cala uwaga była skierowana na mnie a nie na sąd . A poza tym wiem ,że pan Sznurek wyjechał do Kanady i z tego co wiem to wyjechał tam do kobiety !!!
A to niespodzianka :)) i dla mnie i dla Kfiatuszka . Obserwowanie ich min dawało mi cholerną satysfakcję . Mam wrażenie ,że i sąd był zainteresowany bo nie przerywał tej ciekawej dyskusji ...więc pytam dalej .... Czy w państwa banku obowiązują takie standardy ,że w kontaktach służbowych używa się określeń .. Kocham Cię Sznureczku ?? Tęsknie za tobą ..........
Tu już nie było odpowiedzi ......Ania wyszła z sali a misternie zbudowany plan poszedł zupełnie nie w tym kierunku ..... . Mogę się tylko domyślać co działo się dalej :))))))))))))
Kfiatuszek przed sądem wita mnie promiennym uśmiechem pytając : Jak nastrój ?? .. jak przed sprawą mówię , ale widzę że ty masz dobry ... Tak ci się tylko wydaje ............
Sprawa ja sprawa ... powoli chyba zaczynam przywykać i nie budzi to już takich emocji .... po pierwszej rzygałem godzinę czasu a fakt ,że człowiek może przez kilka dni obyć się bez snu daje nadzieję ,że na fotosyntezę też da się przejść .
Zaczyna się spektakl . Kasia , tylko ,Kasia , zawsze Kasia ...... skąd pani to wie ?? Kasia opowiadała ??? ale cóż pani może powiedzieć z własnych obserwacji ???? ochhh zapłakana przychodziła do pracy i opowiadała jak mąż ją gnębi psychicznie i ZMUSZA do rozwodu ..........
Zaczynam pytać i ja .. Czy w trakcie tych opowiadań wspominała dlaczego mąż zażądał rozwodu ?? nieeeeee, czy wspominała o swoim romansie z Krisem , który był przyczyną rozwodu ?? niieeeeee ... cze jeśli są panie takimi przyjaciół kami wspominała o swoim związku i kontaktach z panem Szurkiem ;)???
No chyba były to tylko kontakty służbowe ...żachnęla się ale plecki jej się wyprostowały i cala uwaga była skierowana na mnie a nie na sąd . A poza tym wiem ,że pan Sznurek wyjechał do Kanady i z tego co wiem to wyjechał tam do kobiety !!!
A to niespodzianka :)) i dla mnie i dla Kfiatuszka . Obserwowanie ich min dawało mi cholerną satysfakcję . Mam wrażenie ,że i sąd był zainteresowany bo nie przerywał tej ciekawej dyskusji ...więc pytam dalej .... Czy w państwa banku obowiązują takie standardy ,że w kontaktach służbowych używa się określeń .. Kocham Cię Sznureczku ?? Tęsknie za tobą ..........
Tu już nie było odpowiedzi ......Ania wyszła z sali a misternie zbudowany plan poszedł zupełnie nie w tym kierunku ..... . Mogę się tylko domyślać co działo się dalej :))))))))))))
czwartek, 3 listopada 2011
Co sie nagrało .........................................
Audiogram z rozmowy
telefonicznej 24 grudnia 2010 .
……Kochany Sznurku …….moje świeta są takie smutne i bolesne ….tak chciałabym
to zmienić [klikanie klawiatury] mam nadzieję ,że Twoje będą bardziej radosne
…….Kocham Cię ..kocham ..każdą każdą………………
….moje święta nigdy
nie były takie smutne i bolesne ….Halo halo
cześć Kochanie wiesz co Sznureczku
…powiem Ci szczerze (tu odgłosy płaczu)
,że siedzę po prostu w pokoju i gapię się
w choinkę którą sama ubrałam ze swoim dzieckiem i
nie wiem po prostu co z sobą zrobić (szloch) , wiesz nie wiem nawet co z sobą zrobić (szloch)……………było
inaczej ,wiesz byłam ,z dzieckiem byłam z córką
byłam u teściowej , której nienawidzę ale byłam tam z dzieckiem…..teraz (szloch) …chore
to wszystko …muszę Ci powiedzieć
,że …….wiem , po prostu dla mnie to jest zupełnie nowa sytuacja i ja o prostu
nie potrafię sobie z tym poradzić(szloch)
(…………..)
(……) dostałam od męża książkę w prezencie
……..recenzję , to jest książka o człowieku który odniósł życiowy sukces
…..sukces taaaa… i ….no i jak już odniósł życiowy sukces ….niestety ale ….mimo,
że odniósł jakiś tam sukces to życie zakończyło się skandalem i upokorzeniem na
końcu , książkę od męża ….dość wymowne!…………
……………wiesz co nawet
nie zadzwoniłam ………..ona mi nigdy nie zrobiła nic złego, wysłałam jej życzenia
,dlaczego miałabym jej nie wysłać życzeń ,przecież Ela nigdy nie zrobiła mi nic złego ,nie mam
powodu żeby się na nią gniewać , czy tak w sumie wiesz …nie można powiedzieć o
Teściowej , nie……….. . Cześć , haloo jestem sama ,naprawdę sama……
Kiedyś już chyba pisałem jak Kwiatuszek powiedział mi
patrząc mi prosto w oczy ,że ona nie chce tego rozwodu . Dzień wcześniej
słyszałem jak mówi do Krisa
„Chciała bym żeby on się o wszystkim dowiedział ,
przynajmniej wszystko było by już jasne …ale wiem,wiem kochanie ,że dla Ciebie
było by to niewygodne , będę grać, grać , udawać dobrą żonę „.
Naflugałem jej wtedy ,że każde kłamstwo ma swoje granice ,
że można kłamać, ale okłamuje i mnie i kochanka, a to już jest jakaś choroba
…….a tu kolejny kfiatek J))
Sznurka też okłamuje ….. ten szloch w trakcie tej rozmowy
był tak przekonujący ,że każdy by się
dał na to nabrać , skrzywdzona kurwa sarenka……. . No rozumiem ,że czuła się samotna,
to prawda, ale choinki nawet palcem nie
dotknęła . Przywykłem już do tego ,że mnie okłamuje , z trudem przywykłem do
tego ,że okłamuje dziecko tłumacząc mu ,że jedzie ,że nie ma gdzie zaparkować a
stoi wtedy pod śmietnikiem słodko
pierdząc z Krisem przez telefon, przywykłem, że kłamie znajomym i swojej matce
opowiadając jaki ciężki ma los z awanturującym się codziennie mężem ………..
Ale teraz mnie zatkało ……..
Nowy kochaś , nowa „miłość „ i też zaczyna od kłamstwa
???!!!!
Jak chory trzeba mieś umysł żeby tak kłamać , każdemu i
wszędzie a przy tym jak gra …. Jeszcze chwilę i mnie zrobiło by się jej żal .
Biedna samotna opuszczona ……maltretowana przez męża krucha istotka tak bardzo
samotna w ten wigilijny wieczór ………
A przy tym jaka dobra !!!! choinkę ubrała !!!! i jaka drobna krucha i nieporadna …. Nie wie co ma z sobą zrobić …. ale potrafi krzyczeć z każdym chlipnięciem ......
Przybywaj , przybywaj
Sznurku !!!!!!!! Siodłaj konia i kląskając kopytami pędź mnie ratować pędź !!!
Zły smok Bodo zamknął mnie w wieży i ja tu taka samotna i nieszczęśliwa ……….
RATUJ mnie RATUJ !!!!!!!!! ja tak cię
kocham a ty tak daleko …………
Trudne chwile ....
Zbliżały się Święta …. Czas trudny szczególnie dla mnie …. Musiałem przygotować się na spotkanie z rodziną i przekazanie im mało fajnych wiadomości a i tak ogólnie jakoś przykro mi było . Wszyscy w przedświątecznym pędzie , zakupy, sprzątanie ,prezenty a u nas zimno i nijako . Czas refleksji ….i znów poukładany jakoś umysł rozpada się na kawałki …………
Nie rozmawiamy ale jakoś trzeba się zorganizować więc zapraszam ją do rozmowy …co ze świętami ? jak one mają wyglądać ? musimy to jakoś uzgodnić … Kwiatuszek milczy ….. . Po dwóch dniach pytam ponownie i tu już jest przygotowana . Zabiorę dziecko na wigilię do mamy skończymy wcześniej a potem ty pojedziesz z nią do swojej. OK. . mówię …wrócimy wieczorem pierwszego dnia i drugi dzień będziesz mogła spędzić z dzieckiem . Poszło jakoś ale atmosfera całkiem nie świąteczna ………
Tak być nie może pomyślałem i choć namiastkę świąt dziecku trzeb stworzyć . Kupuję choinkę która znajduje tymczasowe miejsce na balkonie , kupuję prezenty ….. no tak dla Kfiatuszka też …symbolicznie ..książkę ale przecież to gest się liczy . Wigilia wolna więc biegnę jeszcze do sklepu … ot tak kilka potraw , połamać się opłatkiem choć wiemy oboje co się dziej ale dziecko będzie się lepiej czuło jeśli choć na chwile usiądziemy razem przy stole . .Kfiatuszek w pracy… może to lepiej bo mamy czas z małą dla siebie . Śniadanie dziecko wysmyrane po plecach ..(taki rytuał J) i ustawiamy choinkę . Mamy radochę choć smutno momentami tak ,że ciężko łzy powstrzymać .
Choinka stoi , wieszam światełka i dalej już dzielimy się na role . Mała ubiera ,ja trochę pomagam a trochę rozrabiam w kuchni . Cztery pięć potraw ,symbolicznie ale tak żeby było , drzewko ubrane …niech dom wygląda na normalny …czasu niewiele …przecież jak wróci z pracy zabierze dziecko i pojedzie ..ale dajemy radę .
Trochę zamieszania ale karp usmażony , pierogi i łazanki są ….wieszam ostatnie ozdoby na górnych gałęziach bo mała nie sięga sprzątamy i jeszcze tylko stół trzeba nakryć …
Dzwonek … wróciła … zdziwiona tym co zastała ale nie o to chodziło żeby ją zdziwić .Mała się cieszy bo jest choinka , prezenty …. Nasze …małe ale nasze święta ….
Strofując dziecko ..bo przecież zaraz jedziemy trochę niechętnie ale usiadła z nami do stołu . Milcząco , zimno … atmosfery brak ale jeszcze wytrzymuję .
Opłatek …. hmm …. Nic mi nie życz mówię cicho bo jeśli masz skłamać to szkoda się wysilać … Powodzenia ! słyszę ……
Poukładaj sobie życie i bądź szczęśliwa mówię i już w zasadzie koniec …
Idziemy! ….Tato a Ty ??? pyta dziecko ….. . Przyjadę po ciebie później . Jedź z nami nie będziesz tu przecież siedział sam ?? Nie mogę myszko ….. tym razem nie …. . Płacze , płacze , tuli się i prosi …jedź , zrób to dla mnie …… Nie mogę .. zrozum .. zrobię dla Ciebie wszystko ale nie mogę jechać …. Nie będę im psuł wigilii …
Ubieraj się !Wychodzimy !...
Tylko szloch dziecka rozdziera ciszę a ja ………….. ja ją zaczynam nienawidzieć ….
Wychodząc już wieczorem z domu …tak na wszelki wypadek zostawiam włączony dyktafon…………
Sznurek ,Ania Kfiatuszek
Sznurek przewijała się ostatnio w opowiadaniach Kfituszka ale zawsze jakoś w kontekście koleżanki Ani . Ania pracowała razem z Kfiatuszkiem . Oj nasłuchałem się o niej różnych rzeczy......, że tylko imprezki ją interesują , w pracy nierób i tłuk któremu się nie chce nic robić ..., że matka gówniana bo o dzieciaka nie dba .. . Kiedyś ją sobie obejrzałem . Ładna dziewczyna ...no troszkę może zbyt mocny makijaż , może styl ubierania się lekko trącający dyskotekowym lansem ale dziewczyna miła . Kfiatuszek opowiadał ,że ma sieczkę w głowie bo tylko lans się dla niej liczy ....dziecko (podobno) tylko w angielski ciuch ubiera , że z drugiej ręki to nie ważne ale angielski i jedyne co ją interesuje to clubbing ... łazi z koleżankami po klubach i szuka swojego łosia :))). Opowieści o Ani były na porządku dziennym ..a to zagięła parol na kolegę z pracy i rywalizuje z sekretarką a to ślini się do kogoś tam innego ........ i w te opowieści zaczął wkradać się Sznurek .
Współpracujący bank, przyjeżdża taki kolega , wszystko załatwia ,miły przystojny ..i ta Ania..... , która na niego zagięła parol i strasznie chce się z nim umówić .........
Tym większe było moje zdziwienie jak zobaczyłem obecność Sznurka w Kfiatuszkowym otoczeniu .... . Krisa wywiało ... zniknął jak mgła poranna ...a może czegoś nie wiem bo tak naprawdę to już nie bardzo mi się chciało monitorować przepływ informacji . Ale mus to mus .
Wyjścia kontakt w pracy dawał im wiele możliwości a i po pracy zaczęły się znowu telefony i pisane już całkiem jawnie sms-ki.
Któregoś dnia szykując się na wieczorne spotkanie słyszę ,jak dziecku tłumaczy ,że idzie na spotkanie pożegnalne bo kolega z pracy -Sznurek wyjeżdża do Kanady .
Nieszczęśliwa kobieta .... . Jeden w Grecji drugi do Kanady się zwija ....... jedyne co mnie wkurwiło to to , że szykując się na spotkanie znowu użyła mojej maszynki do golenia w celu usunięcia futra . Powiedziałem co myślę i co może teraz sobie z tym nożykiem zrobić ...i ... ucieszyła się ! " Dobrze będę miała ten bo mój już był taki tempy " . Chyba muszę zamykać maszynkę na klucz ...bo nie sposób upilnować ....
Późny powrót , książka z dedykacją " Kobiecie która pozwoliła mi uwierzyć ,że istnieje miłość ...." czy jakoś tak ..... pożegnanie było chyba czułe .........
Sms który przyszedł z numeru sprytnie zapisanego jako "Nowy numer " nie pozostawiał wątpliwości co do tego jak Sznurek wdepnął ....
"Kocham Cię .Kocham Cię bardzo .Każdy dzień bez Ciebie jest jak więzienie. Nie mam nawet jak do Ciebie maila napisać bo ciągle ktoś wchodzi. Tęsknię bardzo"
Machnąłem już na to ręką bo w sumie co chłopak winien , bycie łosiem przychodzi jakoś tak naturalnie ..a on jak widać ma wszelkie zadatki . Dla mnie w zasadzie to nawet niezła informacja bo może zacznie Kfiatuszkowi zależeć na nowym związku i zacznie coś robić żeby mnie od swojej obecności uwolni ale marzyć można a Ania i Sznurek jeszcze w moim życiu zaistnieli .....
Współpracujący bank, przyjeżdża taki kolega , wszystko załatwia ,miły przystojny ..i ta Ania..... , która na niego zagięła parol i strasznie chce się z nim umówić .........
Tym większe było moje zdziwienie jak zobaczyłem obecność Sznurka w Kfiatuszkowym otoczeniu .... . Krisa wywiało ... zniknął jak mgła poranna ...a może czegoś nie wiem bo tak naprawdę to już nie bardzo mi się chciało monitorować przepływ informacji . Ale mus to mus .
Wyjścia kontakt w pracy dawał im wiele możliwości a i po pracy zaczęły się znowu telefony i pisane już całkiem jawnie sms-ki.
Któregoś dnia szykując się na wieczorne spotkanie słyszę ,jak dziecku tłumaczy ,że idzie na spotkanie pożegnalne bo kolega z pracy -Sznurek wyjeżdża do Kanady .
Nieszczęśliwa kobieta .... . Jeden w Grecji drugi do Kanady się zwija ....... jedyne co mnie wkurwiło to to , że szykując się na spotkanie znowu użyła mojej maszynki do golenia w celu usunięcia futra . Powiedziałem co myślę i co może teraz sobie z tym nożykiem zrobić ...i ... ucieszyła się ! " Dobrze będę miała ten bo mój już był taki tempy " . Chyba muszę zamykać maszynkę na klucz ...bo nie sposób upilnować ....
Późny powrót , książka z dedykacją " Kobiecie która pozwoliła mi uwierzyć ,że istnieje miłość ...." czy jakoś tak ..... pożegnanie było chyba czułe .........
Sms który przyszedł z numeru sprytnie zapisanego jako "Nowy numer " nie pozostawiał wątpliwości co do tego jak Sznurek wdepnął ....
"Kocham Cię .Kocham Cię bardzo .Każdy dzień bez Ciebie jest jak więzienie. Nie mam nawet jak do Ciebie maila napisać bo ciągle ktoś wchodzi. Tęsknię bardzo"
Machnąłem już na to ręką bo w sumie co chłopak winien , bycie łosiem przychodzi jakoś tak naturalnie ..a on jak widać ma wszelkie zadatki . Dla mnie w zasadzie to nawet niezła informacja bo może zacznie Kfiatuszkowi zależeć na nowym związku i zacznie coś robić żeby mnie od swojej obecności uwolni ale marzyć można a Ania i Sznurek jeszcze w moim życiu zaistnieli .....
środa, 2 listopada 2011
Co ma Sznurek do kfiatkowych majtek..
Czas mijał od sprawy do sprawy bo na takie okresy zacząłem go już w pewnym momencie dzielić . Niechęć i obrzydzenie do Kfiatuszka narastało we mnie coraz bardziej. W domu atmosfera grobowa … praktycznie ze sobą nie rozmawiamy. Póki co nie ma problemu podziału majątku ….. . Skłonny jestem nawet odstąpić od orzeczenia winy jeśli tylko dojdziemy do porozumienia w sprawie dziecka . I tu jest ciągły pat …….Ona chce wszystko ! propozycja kontaktu z dzieckiem weekend co dwa tygodnie rozśmiesza mnie i oburza .
Niby dlaczego ja mam rezygnować z możliwości opieki i wychowania swojego dziecka ……..dlatego, że ją przepraszam za kolokwializm „cipa zaswędziała „????
Patologiczny nie jestem, dysfunkcyjny też nie …kocham dziecko i chcę się nią opiekować więc weekend co dwa tygodnie to każdy pieprzony są nawet w dzikim afrykańskim kraju mi przyzna …………………
Próby mediacji które podejmuję spełzają na niczym . Mediator sądowy ….już była szansa na porozumienie i nawet Kwiatuszek wyraził swoją „łaskawą” zgodę…….. układ nad wyraz niekorzystny …miałem chwilę słabości … trzy weekendy dziecko u mnie w tygodniu i jeden u niej …….. . Ale też nie ….. musiała się jeszcze zastanowić , porozmawiać z podpowiadaczami i …NIE . Nie zgadza się . Argumentacja taka jak poprzednio . BO MAŁA DZIEWCZYNKA POWINNA BYĆ Z MATKĄ .
Zmęczenie upływającym czasem i napięciem, które temu towarzyszy daje o sobie znać . Nie jest łatwo . Próbuję jeszcze raz ….może mediacja z adwokatami . Zapraszamy ich z panią Mecenas na rozmowę i próbujemy merytorycznie i bez emocji dojść do porozumienia …. Niee.. nie da się …… znów słyszę to samo ..weekend co dwa tygodnie a poza tym mogę co drugi tydzień odwozić i przywozić dziecko ze szkoły …. jaka kurwa łaskawa dla mnie ….. mam dość ustępstw z nią się tak nie da . Podejście jak żula z bramy …jak jestem grzeczny to uważa, że jestem słaby. Ja pół kroku do tyłu …ona dwa naprzód ….. nieeee na to sobie nie pozwolę ………..Żadnych ustępstw! .Chce walki to będzie ją miała . Mam to w dupie . Wynik może być różny, ale przynajmniej będę miał świadomość, że zrobiłem wszystko co w moje mocy i sobie i dziecku będę mógł kiedyś spojrzeć w twarz …..
Źle się z tym czuję …poczucie bezsilności i straconego czasu i przede wszystkim tego ,że na tej wojnie dorosłych najbardziej ucierpi dziecko jest przerażające …… . Ciężko jest normalnie egzystować …
Kfiatuszek jakoś dziwnie spokojny , wraca do domu w normalnych porach .. telefon też rzadziej w użyciu .. sprawdzam …….
Kris gdzieś chyba zniknął … nawet nowa skrzynka mailowa i szybko po akcji z Olgą utworzone nowe konto na Nk jakoś dziwnie martwe ….. ma czas dla dziecka… nawet dużo czasu … na dajstówępójdęnapazurki już nie chodzi ..z fitnesu zrezygnowała ….dziwne ….
Coś jednak mnie niepokoi …. Firmowa impreza …wraca nachlana co raczej się nie zdarzało … paw prawie , że w drzwiach , i jakaś dziwna regularność …. zapałała miłością do łyżew …. Uśmiech nie schodzi jej z twarzy …kompletny luz …jakby się nic nie działo …… pełen komfort …co przy stresach jakie ja przeżywam jest aż szokujące .
Rozmawiam z dzieckiem jak było na łyżwach … i słyszę ..fajnie …..pojeździłam ,mama też i jeszcze był wujek „Sznurek” ( tak pieszczotliwie będę go tu nazywał). Zawsze jest ? zawsze…….……
Jakoś tak od pewnego czasu to nazwisko pojawia się w jej rozmowach. Odświeżam pamięć …jakieś niby służbowe sprawy … jakieś wyjście wieczorem bo niby w ramach rewanżu za załatwienie jakiejś trudnej sprawy ….zaczyna mi się to układać w jakąś całość …………..
Pękam ….. zachowywałem do tej pory stoicki spokój ale teraz już przesadziła . Wiem, że dziecko słyszy ale emocje tym razem wzięły górę . Słuchaj suko mówię …umawiać możesz się z kim chcesz … i tak się z tobą rozwodzę ale do kurwy nędzy dziecka na swoje randki nie będziesz zabierać i z żadnymi wujkami nie będzie póki mieszkamy w jednym domu przebywać …………
Krzyk ,foch, obraza majestatu godne były Oskara J)))))) a po czasie okazało się , że po raz kolejny intuicja mnie nie zawiodła ……… .Zaczęła się era SZNURKA……………..
CZego sie można (....) (4) ....czyli dowiaduję sie ,że mam kochankę :)
Mam kochankę J …….szkoda ,że o tym nie wiedziałem …może wtedy moje życie erotyczne było by bogatsze w doznania J
Ale do rzeczy ….. kiedy już wyczerpuje się amunicja , wyciąga się ostatnie trupy z szafy . Z wąskiego grona przyjaciół jakie mi zostało i z którymi nie udało się jej wymóc na mnie ograniczenia kontaktu wybrała sobie JĄ .
Nooo .. pewne skojarzenia mogła mieć …. Imię takie samo jak mojej byłej dziewczyny, z którą mieszkałem przez prawie rok zanim poznałem Kfiatuszka . Ale choć osoba nie ta, to zawsze można się do czegoś przyczepić ..
Znamy się z X od dzieciństwa , pamiętam jeszcze jak latała w śmiesznej czapce robionej na szydełku kiedy przyjeżdżała odwiedzać swoją ciotkę. Kontakt mieliśmy mizerny i okres dzieciństwa pozostał tylko bladym wspomnieniem .
Nasze drogi skrzyżowały się dużo później … przypadek …ale po latach mieliśmy okazję się spotkać . Polubiliśmy się …. Wspólne imprezy , spotkania w gronie znajomych były początkiem naszej przyjaźni . Przyjaźni czasami szorstkiej, ale takiej która przetrwała lata . Byliśmy gdzieś tam obok siebie, każdy w swoim życiu i w swoich związkach, ale blisko. Służyć sobie radą ? pomagać w trudnych sytuacja ? normalne …. Pośmiać się czasami z czegoś również … Kontakt raz był, raz nie, bo każdy miał swoje życie, ale nie zapominaliśmy o sobie. Była na moim ślubie, ja byłem na jej. Mam dwie takie przyjaciółki i jeśli ktoś mówi ,że przyjaźń między mężczyzną a kobieta jest niemożliwa - jest w błędzie .
Przez kilka lat nie mieliśmy kontaktu wcale. Zaaferowani nowo założonymi rodzinami skupiliśmy się całkowicie na swoim życiu prywatnym. Ona urodziła dziecko, dwa lata później urodziła się moja córka. Kiedy odnowiliśmy kontakty – byliśmy rodzicami małych dziewczynek.
Budowy domów znów nas zbliżyły …. Oni budowali dom , my również …. Pierwszy dom . Uczyliśmy siebie nawzajem , korzystaliśmy ze swojej wiedzy i doświadczenia … Odbywaliśmy po kilka telefonów dziennie, w stylu: „Słuchaj, gdzie mają dobry beton?” Dylatacje na parterze w jakiej robisz odległości? Jak gęsto kotwić styropian w ścianie trójwarstwowej? … Tak, tak – takie pytania zadawała kobieta – prawnik z wykształcenia J
… i nagle szok …. X jest moją kochanką !
No fakt Kfiatuszek nie po raz pierwszy żądał zerwania kontaktów z przyjaciółmi….ostatnią ostoją mojej niezależności. Teraz, chciała mi odebrać ten ostatni kawałek przestrzeni jaki miałem …powiedziałem NIE…… .
Spotykaliśmy się , rzadko bo rzadko ale jednak ..X z mężem i ja plus kilkoro wspólnych znajomych . Kfiatuszek absolutnie nie życzył sobie w tym uczestniczyć. X miała świadomość, że Kwiatuszek ma na jej tle problem. Było jej nieprzyjemnie. Zastanawiała się wiele razy co może zrobić, żeby Kfiatuszka przekonać, że nie dybie na moją cnotę i nie zamierza zamieszkać w moim domu (co Kfiatuszek uporczywie insynuował). Odwiodłem ją od zamiaru napadnięcia Kwiatuszka pod pracą i dawania słowa honoru, próbowała więc zwabić nas oboje do siebie, żeby Kwiatuszek zobaczył na własne oczy, mógł poczuć się pewnie i bezpiecznie, żeby pokazać Kwiatuszkowi, że sama żyje w szczęśliwym związku, że buduje dom, który jest spełnieniem jej marzeń i nie poluje na nic, ani na nikogo. Kwiatuszek wielokrotne zaproszenia zlał z pogardą, a propozycję zaproszenia do nas rodziny X – kwitował: „Rób co chcesz, ja wychodzę”
Obecność X w moim życiu dawała mi poczucie normalności . Ktoś kto cię lubi , z kim można pogadać …o życiu, o budowie, o dzieciach .. i nagle sztandar powiewający nad całą sprawą …BODO MA KOCHANKĘ !!!!!!...... żadne tłumaczenia nie pomagały , chodź mówię zapraszają nas do siebie …chcą się spotkać i Ciebie poznać …. NIE ! ..dlaczego ? …NIE BĘDĘ SPĘDZAĆ CZASU Z TWOJĄ KOCHANKĄ I JEJ MĘŻEM !!!!.......
No jeszcze żeby mąż był jakiś pizdowaty …ale to samiec …ALFA!!!!!!!!!!! I to jaki !!!!!!!!!!!!!!…… nie dało się przetłumaczyć J
Pismo procesowe nie pozostawiało wątpliwości dla nikogo . Dowód ??? „Widziałam biling na którym było kilka połączeń z tym numerem telefonu „
Cóż było zrobić , upokarzające to było ale proszę przyjaciół o stawiennictwo w sądzie . Zgadzają się i przychodzą ..oboje . Oboje mówią o tym jak długo się znamy jakie są między nami relacje , że się lubimy i akceptujemy , że nie ma w tym żadnych podtekstów ani drugiego dna …………… . Moja „kochanka „ i jej mąż ..świadkami w mojej sprawie …… Paranoiczne ? Chore? Obsesyjne ?? Wyrachowane ? Jak jeszcze można nazwać takie zagranie ??????????
Subskrybuj:
Posty (Atom)