sobota, 29 października 2011

Pozew i jak elektronika gubi.....

Minęły dwa tygodnie i przyszedł czas na działanie. Adwokat powitała mnie słowami  - "A jednak z pana twardziel" stawiałam , że dużo szybciej zjawi się pan u mnie " . Zna życie kobieta..... szybko też sklasyfikowała Kfiatuszka ...... aż oczy się otwierały ze zdumienia .Psycholog na terapii i adwokat po obejrzeniu paru dokumentów mówili jednym głosem. Dojrzałość emocjonalna na poziomie 15-latki, a przy tym mała rozpieszczona cwaniara, wymagająca ciągłej obsługi.
Nie sposób było się z tym nie zgodzić . Jedna rzecz rzuciła mi się w oczy............... kobiety mające okazję zapoznać się z aktami , oglądając zdjęcia Krisa i Kfiatuszka  ..... reagowały dość gwałtownie a niesmak to najdelikatniejsze słowo .....
A zdjęć Kfiatuszek robił sobie całkiem sporo . Wprawdzie widziałem , że zbiera czasami aparat do pracy ale jakoś szczególnie nie zwracałem no to uwagi . Tu też zagrał rolę przypadek . Jadę z córą ze szkoły do domu a mała znienacka zaczyna mi opowiadać ..."Wiesz co tatusiu ......obudziła się dziś rano  bo myślałam ,że jest burza, a wiesz ...wiesz ..., że ja się boje burzy......ale na szczęście to mama tylko robiła sobie zdjęcia ...... "   . Aż się prosiło żeby zajrzeć do aparatu i tu niespodzianka .......NIC......,, . Coś było nie halo .....zabiera do pracy bo chce tam jakieś zdjęcia porobić a tu żadnego zdjęcia ... sobie robi ...baaardzo wcześnie rano ,,,też nic ..... . Z koernspondencji którą wtedy już obserwowałem też niewiele wynikało bo wprawdzie Kris wspominał ciągle o zdjęciach i o tym w jakiej bieliźnie jest jej ładniej ale , odznaczyła opcję zapisz w wysłanych i nawet jak po cichu jej zaznaczyłem to  nie do końca czujnie ale za chwilę była znowu zaznaczona :)))
Cóż znaczy siła sieci ........znalezienie programu do odzyskiwania zdjęć zajęło mi niewiele czasu i przystąpiłem do działania ...... efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania..... wszystkie zdjęcia zrobione ,skasowane , nadpisane są do odzyskania .......  myślę ,że w niejednym związku było by małe trzęsienie ziemi po takich zabiegach ale nie życzę nikomu takich niespodzianek ........
Pakiet papierów rósł i pozew wraz z załącznikami wylądował w sądzie ........

Życie....

Śmiesznie się zrobiło i zabawnie przez moment...... i mnie parę rzeczy sprawiło duuużą radochę , Zdjęcia Krisa , wysłana paczka, koszulki ...... koszulkę muszę wam opisać bo jeszcze dziś wzbudza sensację .... .Na przodzie duże zdjęcie Krisa zwisającego z futryny ....ze słodkim napisem  " TARZAN ?????"
a na plecach zdjęcie w majtach z tyłu z napisem  "No.... Kris !" . Przyszedł taki dzień kiedy z upodobaniem chodziłem sobie w koszulce po domu obserwując minę Kfiatuszka usilnie starającego się zachować kamienną twarz . A plany przecież były szersze :))) . masowa produkcja . wczasy na Krecie i sprzedaż turystom ....... . W sumie jeśli z forfitra zrobiono produkt to i z Krisa może by się dało :))
Ale nie było to wszystko takie proste . Potrafiłem się już z wielu rzeczy śmiać ale jeszcze byłem pełen dylematów. Może faktycznie jestem dziwny ale gdzieś tam w głębi tliła się jeszcze iskierka nadziei ....... .
Kfiatuszek starał się być miły ale napięcie i tak dawało się wyczuć . Nie bardzo mieliśmy o czym rozmawiać. Ot takie służbowe sprawy dotyczące dziecka i  i jej pracy .... miała dużo dylematów bo zaproponowano jej awans i nie potrafiła się sama zdecydować. Pytałem wprawdzie co Kris na to ale tylko parsknięcie usłyszałem ... . Awansowała .. . W sprawie nie działo się nic . Czekałem sobie jeszcze jakiś czas i pytam ponownie czy złożyła pozew . ....NIE..... i znów ...NIE WIEM CZY TEGO ROZWODU CHCĘ ... No może kiedyś bym się ucieszył , ale tym razem nie wytrzymałem . Krisowi mówisz, że chcesz mieć to jak najszybciej za sobą , mnie mówisz ,że nie wiesz czy chcesz ...... kogo ty w końcu oszukujesz !!!!!!!!!!!!!
Żyć można w różnych związkach , w ciepłych pełnych miłości , i zimnych trącających układem ....ale w tak zakłamanych się nie da.  Tak tak ...Kris jeszcze się wtedy odzywał , rzadziej jakoś i nie tak chętnie a i rozmowy i plany o wspólnym życiu gdzieś zniknęły ...... ale jeszcze było go widać .  Sprawa została postawiona jasno . Masz dwa tygodnie na złożenie pozwu a jeśli nie to ja to zrobię ale to będzie rozwód z  orzeczeniem o winie .
Spełniły się prorocze słowa pani psycholog..... " Ona od pana odchodzi ale wymaga żeby to pan wszystko za nią załatwił "  Że też musiała te słowa wypowiedzieć w złą godzinę . W domu chłodnawo .... rozdział od łoża już dawno ( ciekawe czy Świętym zostanę za te dwa lata celibatu :)?) , rozdział choć nieformalny kaski też .......... oj zmieniło się zmieniło Kfiatuszkowi ........... . Ciuchów jeszcze pełna szafa ale nowych jakoś nie widzę , perfumki się pokończyły ... Chanell Chance jedyne odpowiednie .... teraz oszczędnie i juz nie setka na półce stoi tylko  25-a i też gdzieś na allegro kupowana .... . Wczoraj wreszcie skończyły jej się rajstopy z moich zakupów .. ulżyło mi przez moment ale teraz chodzi w pończochach bo jeszcze z 15 par leżało ....... też się kiedyś skończą..... Chciałem choć żeby jedzenie było wspólne ... bo przecież jeszcze pod jednym dachem i dziecko patrzy ... ale chyba uważa, że za dużo jem bo po jakimś czasie usłyszałem, że chce rozdzielić i kilka dni trzeba było czekać , żeby usłyszeć  wypowiedziane do dziecka " To jest ojca spytaj czy możesz wziąć. .......... Ile ja pracy w dziecko musiałem włożyć , żeby jej wytłumaczyć ,że nie musi o nic pytać ...., że może brać co chce i  z której półki chce..............

piątek, 28 października 2011

Grecka knajpka

Grecka knajpka  nabrała w naszym życiu symbolicznego znaczenia . Pierwsza randka, pierwszy pocałunek, pierwszy raz zatrzepotało serducho…… . Kiedy dziecko troszkę podrosło na pierwsze wspólne wczasy pojechaliśmy ….do Grecji … . Słoneczna Kreta, świetny hotel … było po prostu bajkowo .. . Często później wracaliśmy wspomnieniami do chwil kiedy włóczyliśmy się wąskimi uliczkami przepięknego greckiego miasteczka …..

Stare dobre czasy i pewnie kiedyś wspominał bym te chwile bo przecież nie zawsze było źle gdyby nie pewien fakt ….

Ale wróćmy do Krisa i  historii poznania . Przyszła do nas kiedyś moda na portale społecznościowe . Świetna sprawa . Sam też dobrze się początkowo bawiłem .Przyjaciele sprzed lat , spotkania klasowe i ludzi ze studenckich czasów ….miło było zobaczyć znajomych pogadać o starych beztroskich czasach , miło póki  portal społecznościowy nie skusił Kfiatuszka . Początkowo niewinnie , a potem pojawił się Kris . Znali się z czasów szkolnych z podstawówki , nawet nie z jednej klasy bo kilka lat starszy od niej ale gdzieś tam bywali ….jakieś obozy harcerskie ….. .  Kris po skończeniu szkoły gdzieś zniknął i jak się później dowiedziałem wyjechał do UK. Jakieś technikum budowlane podobno skończył ale podobno bo chwalił się też, że studiuje psychologię co okazało się totalnym blefem . W UK poznał Olgę … miłą dziewczynę kilka lat od siebie starszą , jak na angielkę nawet ładną i gdzieś ..kiedyś …. pobrali się .  Po ślubie poszukali sobie nowego miejsca do życia i wyjechali do……………………. Grecji J)…..

Olga prowadzi jakiś mały biznes a Kris pracuje na greckich tfuuu….. pracował na greckich budowach …

W kraju bywał co jakiś czas bo zostawił tu swoich rodziców i z tych rodzinnych odwiedzin pamięta ten Kfiatuszkowy „ Smak ..zapach …dotyk .. i kłucie agrestu „ …. Tego agrestu nie będę tłumaczył bo może dzieci czytają ….zostawie to waszej domyślności …. . Terminy wizyt w kraju potwierdzone przez Olgę jakos tak dziwnie pokrywają się z wyjazdami na szkolenia czy samotnym pozostawaniem w domu a i dokumentacji ździebko w tym temacie mam …. . Nie był to związek zbyt intensywnie konsumowany ale rachunki za telefon były straszne , a i komfort nijaki bo czucia w palcu nie ma i boli jak przyciska ……. . Krist też w swych mailach żalił się, że nie mógł zasnąć po tym jak kochał się z nią „ inaczej”  lecz tu wyłączcie już swoja wyobraźnię ……..chociaż ….. może to tłumaczyć dlaczego później gotował majty ……..

Była kiedyś taka piosenka „ragazzo da Napoli …..” nawet nie wiem jak to się pisze ale jeśli ktoś z was zastanawiał się za co Kfituszek pokochał Krisa to teraz już nie ma tajemnic .. . ZAGRANICZNY  był …………… nie tak pospolity jak ja odświętny i jakby egzotyczny ………

Mogę wam tylko powiedzieć , że na rozmowę z Kfiatuszkiem , tak tą o rozstaniu ….tą najważniejszą …. Żeby było miło i z klasą , przygotowałem grecką kolację i greckie wino J) . I tak Grecja  była z nami na początku , w trakcie i na końcu naszego związku ………

Nie wiem z kim żyję .... ( tylko dla dorosłych )

Fragmenty audiogramów z nagrań do dziś nie przestają mnie zadziwiać , żyłem z tą kobietą lat 10 i chyba nigdy tak naprawdę jej nie poznałem . Stare przysłowie " czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci " jest jednak prawdziwe ale jak można tak grać jest to do dziś dla mnie niepojęte ...... . 
Może ktoś dziwi się ,że nazywam kogoś kogo kochałem zimną i wulgarną suką  , ale tak już to jest ,że kiedy spadają z oczu różowe okulary świat czasem jest bardzo brzydki ......................................
Audiogram fragmenty z rozmowy tel. z xxxxxxxxxxx

Świadomość

Świadomość jest jednak bolesna. Żyłem sobie spokojnie w swoim wyimaginowanym świecie i świat wydawał mi się taki piękny. Odzyskiwanie jej było procesem nad wyraz bolesnym .
Docierało do mnie,  jak wiele mam słabych stroni ile jeszcze czeka mnie pracy nad sobą .
W kwestii mody przegrywałem z Krisem na całej linii …. Poczucie estetyki też chyba miałem zaburzone . A przede wszystkim nie znałem kobiet …… . Gdybym ja wcześniej wiedział, że lubicie takie koty pod pachami ………………………
Przyszedł już czas na te najtrudniejsze decyzje . Uspokajając jakiś taki wewnętrzny dygot poprosiłem Kwiatuszka o chwilę rozmowy . Spokojnej , przyjaznej …zapytałem jak ona to widzi czy mam mi do powiedzenia coś o czym powinienem wiedzieć , co dalej z naszym małżeństwem . Tym razem odpowiedź tyleż mnie zniesmaczyła co rozbawiła … „ NOOOO widzę ,że się zmieniłeś , teraz widać, że się starasz (….) nie mam ci nic do powiedzenia wszystko przecież powiedzieliśmy sobie na terapii , wszystko już wiesz „   ……
Może troszeczkę dramaturgii potrzebowałem ale wysłuchałem jej do końca i rozpocząłem swój monolog” W takim razie ja mam Ci kilka rzeczy do powiedzenia ……….”
Słuchając mnie Kwiatuszek coraz bardziej bladł …… zacytowanie jej słów wypowiedzianych do Krisa w zaciszu samochodu miałem wrażenie że nawet ją przeraziło . Ale ta kamienna twarz ….. Zero emocji ,zero uczuć …. Ta drżąca  i płaczące kobieta ,której emocje zawsze a szczególnie kiedy skarżyła się na mnie było tak doskonale widać, była zimna ….. jak jakaś cholerna Anktartyda . Nie było to miłe choć poczułem dużą ulgę … coś drgnęlo …nie ważne w jakim kierunku ale ten przedłużający się stan marazmu i zawieszenia chyba się kończył …
Może i jestem świnia ale dalej inwestowałem w baterie do dyktafonu . „ On już wszystko wie, nie wiem skąd ale wszystkiego się dowiedział „ skarżyła się Krisowi , „ Jak był sam na pewno wszystko jej( terapeutce) powiedział . ja już tam więcej nie pójdę , przecież ona mnie teraz wyśmieje „ , Kris obiecywał pomoc, chciał jej kupić dyktafon ale deklaracji wspólnego życia jakoś nie było widać …. Głupia cipa . Wiedział już ,że ją nagrywam ale cały czas nie miała pojęcia ,że czytam ich maile ….. powinna się już domyślić . Poczucie bezpieczeństwa rozleniwia i jest zabójcze dla tych co mają coś do ukrycia ….. . Co z tego ,że korzystała tylko z bankowego komputera , co z tego że zmieniała hasła na skrzynce i otwierała nowe konta na nk . Dla faceta, którego tak mocno zraniono i oszukano nie ma przeszkód … to co potrzebowałem wiedzieć wiedziałem .
Po kilku dniach Kris przysłał smutną wiadomość . „Twój mąż przysłał paczkę „ J))))
No może zamieszałem w dudzym garnku ale i w moim ktoś mieszał . Czułem się z tym bardzo dobrze i w ogóle nie miałem wyrzutów sumienia .
Poprosiłem Kwiatuszka, z uwagi na zaistniałą sytuację ,  żeby przeszła się do sądu i złożyła pozew o rozwód …”Da nam to szanse na jakieś ugodowe rozwiązanie tej sprawy „ i …….. nastała cisza ……………..

czwartek, 27 października 2011

Terapia cd.i co z teg wyniknęlo dla Olgi .........

Spotkanie z psychologiem sam na sam było dla mnie bardzo trudne. Nie miałem pojęcia jak kobieta odbierze moje zachowanie. Ale postanowiłem mówić . Opowiedziałem jej całą historię nie zatajając nic z tego co robię, ani niczego co czuję …. Kobiecie opadły ręce . Upewniła się tylko, że nie konfabuluję i stwierdziła, że jeszcze nikt nigdy w trakcie jej wieloletniej kariery jej tak nie oszukał. Rozmawialiśmy długo i tym razem bardzo szczerze …..nie musiałem już nic ukrywać . Zaskoczyło mnie, że powtórzyła słowa mojej żony wypowiedziane do Krisa …” O co ty chłopie jeszcze walczysz ??„  
Sam zacząłem się nad tym zastanawiać. Coraz wyraźniej docierało do mnie, że ten związek już się skończył, że nie ma o co walczyć.  Bolesna prawda ale i z tym trzeba było się zmierzyć. Najważniejsze dla mnie było to , że intuicja podpowiadała mi dobrze ……milczeć i zbierać te wszystkie papiery ………..
W między czasie udało się nam zlokalizować Olgę. Wprawdzie już w trakcie pierwszego odkrycia Krisa miałem jakieś namiary ale tym razem nie było wątpliwość ……… .
Zemsta jest ludzkim uczuciem a ja widząc mail  Kwiatuszka w którym utyskiwała, że stracił pracę wiedziałem, że nie ma lepszej okazji żaby mu przyłożyć J)
Nie błoto takie proste . Ona angielka a mój angielski słabiutki …..trzeba było zaangażować znajomych …. . Telefon W zasadzie nic nie dal bo twarda baba i żyjąc w nieświadomości potraktowała to jako głupi żart ….” Nie znamy nikogo takiego „ .. proszę do mnie nie dzwonić …… . W zasadzie kończyło to rozmowę ale ….. . Podważę twierdzenie jednego z komentatorów, że zupełnie nie znam kobiet …… .  Kobiety wytrzymają wszystko ale fakt , że ktoś wysyła gdzieś ich zdjęcia, ich i ich dzieci, bez autoryzacji jest dla nich nie do zniesienia J. Kilka maili wywołało telefon od Olgi . „ Proszę o więcej informacji „ ………..
Przetłumaczywszy kilka bardziej soczystych maili na angielski zapakowałem całkiem pokaźną paczkę dodając i informując ją o tym mały prezent który był moja osobistą wendettą .  Zdjęcia Krisa tak niefrasobliwie przesyłane Kwiatuszkowi znalazły swe miejsce na koszulce którą Olga miała i chyba założyła  na czas rozmowy ze swoim mężem ….  . Napięcie  i ciągle włączona strona firmy kurierskiej ... dojdzie ? czu nie ? odbierze Olga czy Kris ? Doszła . Podpis nie budził wątpliwości .
Po kilku dniach krótki mail „ Dziękuję , ja swoje sprawy załatwiłam , życzę spokoju i rozwiązania problemów „
Nie chciałem krzywdzić dziewczyny ale sam wolałem wiedzieć niż być nieświadomym łosiem, rogaczemi debilem , może dlatego założyłem, że ona też wolała by wiedzieć
Nie ukrywam sprawiło mi to zajebistą satysfakcję . A Kwiatuszek posmutniał ……………

Lans Krisa :)))