Zaproszenie było jak najbardziej realne i chcąc nie chcąc musiałem się przespacerować do instytucji gdzie byłem tylko raz kiedy jakiś baran pożyczył sobie moje radio z samochodu cichą ciemną nocą , nie pytając mnie o zgodę . Na budynku przywitał mnie duży napis "POLICJA" .
Wszedłem sobie spokojnie bo jakoś tak jest , że nie czuję żebym zrobił coś złego i tu zaczyna się cały smaczek tej sytuacji . Policjant musi ... i żalu do niego mić nie można bo tylko swoją pracę wykonuje ale ja po raz kolejny musiałem przebrnąć przez wszystko co już gdzieś ta z tyłu zostało .
Całą historię od początku opowiadać . Wprawdzie dzisiaj to już nie te emocje i trochę inaczej się to wszystko odbiera ale siedzę oko w oko przed całkiem obcym facetem i po raz kolejny muszę opowiadać coś co nie jest łatwe , coś co dotyka mnie , mojego dziecka ......
Warunki mają policjanci takie jakie mają więc biurko obok siedzi policjantka i słucha tego wszystkiego kręcąc głową co chwila ze zdumienia .
W zasadzie to nie wiem po co to przesłuchanie bo przecież kfiat razem ze swoim mecenasikiem zawiadomienie złożył analizując akta sprawy rozwodowej wystarczyło by je załączyć do sprawy ale skoro trzeba to trzeba . Czasu tylko szkoda . Nic więcej niż na sprawie rozwodowej nie powiedziałem , niczego nie wniosłem i teraz ciekaw jestem co z tym zrobi prokuratura . Na skrzynkę się według kfiata włamałem ale jak to nikt nie wie ... skrzynki już dawno nie ma ... i robi się kolejny problem .
Zastanawiałem się przez chwilę nad tym jak niedoskonałe jest prawo . Policjant ze mną spędził ponad dwie godziny , z nią pewnie tyle samo , do tego jeszcze sześciu świadków których musiał przesłuchać , czas na opisanie tego wszystkiego i efekt jest taki że chłop będzie miał co opowiadać przy wódce a dziewczyna będzie miała o czy poplotkować z koleżankami .
A ja muszę swoje życie wybebeszać kolejny raz .
Złożyłem zeznania i teraz czekam ....w między czasie pani prokurator przejrzała sobie akta i już wiem , że będę miał konfrontację z kfiatem bo nasze zeznania się drastycznie różnią :))
Tak jak mogło by byc inaczej ...
Czasu szkoda i policji która powinna łapać przestępców i mojego i moich świadków których chcąc nie chcą muszę angażować .
Nie chciałem wkraczać na taką drogę ale nie sposób siedzieć spokojnie kiedy kfiat z braku argumentów w sprawie apelacyjnej zaczyna kąsać po kostkach jak kundel którego nie da się odstraszyć tupnięciem nogi . Musiałem zadziałać bo jeśli już wydeptała ścieżkę do prokuratury to na jednej sprawie się nie skończy i teraz kfiat ma sprawę o fałszywe oskarżenia . Jeśli zobaczę jeszcze jedno wezwanie a przeczucie ;) mówi mi , że nastąpi to za chwilę to dostanie jeszcze za składanie fałszywych zeznań i tym sposobem będziemy bawić się tak przez najbliższe trzy lata :)))
W międzyczasie dostałem bardzo niepokojący telefon od Quintusiowej .........
To co kończy się w naszym życiu czyni miejsce czemuś lepszemu. Mój blog jest formą podziękowania dla Krisa,który sprawił, że byłem w stanie dostrzec moją naiwność i samcze ogłupienie. Miło jest obudzić się ze stanu łosia i wkroczyć w stan świadomy :-) Ten blog poświęcam wszystkim łosiom na świecie. Łącznie z tym, który zastąpi mnie przy boku mojej żony. Miną lata zanim biedak zorientuje się,że ta niewinna, słabiutka istotka z uchyloną buzią w gruncie rzeczy jest cwana, wulgarna i wyrachowana.
sobota, 24 listopada 2012
piątek, 16 listopada 2012
Wojna
Pewnie , że chciałbym się z Wami podzielić tym co się dzieje ale póki co nie mogę dalej pisać . To co się zaczęło dziać da nam wiele tematów do dyskusji.
Jedno jest pewne ...... są na świecie ŹLI ludzie ...a nawet bardzo źli.........................
Jedno jest pewne ...... są na świecie ŹLI ludzie ...a nawet bardzo źli.........................
czwartek, 8 listopada 2012
uffffff
Żyję
nie opowiem jak było bo pani prokurator mogła by mieć uzasadnione pretensje ale powiem wam tylko jedno ...... jeden z zarzutów był taki , że ja to wszystko do dzisiaj robię z powodu zazdrości o nią i ona NAPRAWDĘ w to wierzy ..........
jesuuuusssss prze chwilą usłyszałem , że powinniśmy się rozstać .... i to jak najszybciej .... z uśmiechem powiedziałem , że jakoś tak jest , że trzy lata mijają od czasu jak powiedziałaś , że chcesz odejś i jakoś nie dochodzisz a przecież droga wolna ... ja cię nie trzymam .......................
Dowiedziałem się ,że skoro ja złożyłem pozew o rozwód to znaczy ,że to ja chciałem odejść :))))))))))))
czuję ,że jeszcze coś dzisiaj dopiszę :))
wtorek, 6 listopada 2012
art. 267 par 1 kk
No to już mam zaproszenie . Będę składał zeznania w charakterze świadka ... póki co bo zarzuty postawione są mnie .... w włamywanie się na skrzynki mailowe , nagrywanie , pozyskiwanie w nielegalny sposób informacji i udostępnianie ich osobom trzecim ...
Analizę tego kroku zostawię wam ... bo choć swój pogląd mam to wolę posłuchać waszej opinii bo patrzycie na to z dystansem . Co ciekawe oprócz przesłuchania w tej sprawie pani Quintowej wezwania zaczęły przychodzić również do moich świadków ze sprawy rozwodowej ....
Interesujące , prawda ???
Ponowiłem również prośbę o rozliczenie alimentów, - wydatków na córkę , ponieważ sytuacja w której nie zmieniając nic w swoim życiu , wożąc córę do szkoły , karmiąc ją i ubierając , kupując jej to co jej potrzebne jest do szkoły , płacąc alimenty widzę jednocześnie , że dziecko z własnych oszczędności kupuje sobie rower ( tekst do Quintusia : " kupiłam małej rower") czy też odzież jest kuriozalna.
Reakcja groteskowa . " Od jutra sama będę wozić małą do szkoły i ją odbierać skoro tobie to generuje koszty " ....
Nie będzie bo chyba ma problem z czytaniem ze zrozumieniem i nie może dostrzec tego ,że wyroku jest zapisane , że mam pełne prawa rodzicielskie , nieograniczony kontakt a jedyne terminy jakie tam są zapisane dotyczą zabierania dziecka poza miejsce zamieszkania matki. A rozliczenia jak nie było tak nie ma ......
No cóż .............. poczekam jeszcze do jutra i ostateczna prośba zostanie wyartykułowana a podaniem terminu a potem poprosimy oficjalnie przez stosowne instytucje .
A potem zadziałamy ;) .. póki co nie powiem jak ale pracy mam dużo a i zabawy tyleż samo :))
Analizę tego kroku zostawię wam ... bo choć swój pogląd mam to wolę posłuchać waszej opinii bo patrzycie na to z dystansem . Co ciekawe oprócz przesłuchania w tej sprawie pani Quintowej wezwania zaczęły przychodzić również do moich świadków ze sprawy rozwodowej ....
Interesujące , prawda ???
Ponowiłem również prośbę o rozliczenie alimentów, - wydatków na córkę , ponieważ sytuacja w której nie zmieniając nic w swoim życiu , wożąc córę do szkoły , karmiąc ją i ubierając , kupując jej to co jej potrzebne jest do szkoły , płacąc alimenty widzę jednocześnie , że dziecko z własnych oszczędności kupuje sobie rower ( tekst do Quintusia : " kupiłam małej rower") czy też odzież jest kuriozalna.
Reakcja groteskowa . " Od jutra sama będę wozić małą do szkoły i ją odbierać skoro tobie to generuje koszty " ....
Nie będzie bo chyba ma problem z czytaniem ze zrozumieniem i nie może dostrzec tego ,że wyroku jest zapisane , że mam pełne prawa rodzicielskie , nieograniczony kontakt a jedyne terminy jakie tam są zapisane dotyczą zabierania dziecka poza miejsce zamieszkania matki. A rozliczenia jak nie było tak nie ma ......
No cóż .............. poczekam jeszcze do jutra i ostateczna prośba zostanie wyartykułowana a podaniem terminu a potem poprosimy oficjalnie przez stosowne instytucje .
A potem zadziałamy ;) .. póki co nie powiem jak ale pracy mam dużo a i zabawy tyleż samo :))
niedziela, 4 listopada 2012
uuuu haaaa
Siły ciemności przystępują do ataku , zmrok pokrył umysł kfiata i za chwilę będę miał bliskie spotkania z niebieskimi smerfami . Imputuje mi , że włamuję się na jej skrzynkę mailową , w nielegalny sposób pozyskuję informację o niej i przekazuję je osobom trzecim ..............
No jaja jakieś , jeszcze mnie stróże porządku nie zdążyli zaprosić a już Quintusiowa u siebie na zlecenie moich była się spowiadać .
Najciekawsze z pytań jakie jej zadano : W jakim celu nawiązała pani kontakt z panem Bodo ?
a poza tym mamy psa :)))
No jaja jakieś , jeszcze mnie stróże porządku nie zdążyli zaprosić a już Quintusiowa u siebie na zlecenie moich była się spowiadać .
Najciekawsze z pytań jakie jej zadano : W jakim celu nawiązała pani kontakt z panem Bodo ?
a poza tym mamy psa :)))
czwartek, 1 listopada 2012
I już po losowaniu .........
Jak na losowanie koszyków przed mistrzostwami świata czekałem na jakikolwiek termin sprawy . Stan zawieszenia , niepewności jest chyba czymś najgorszym co może człowieka spotkać .
Dziś już wiem ... 11 grudnia jest termin i jest nadzieja . Nadzieja na to ,że pierwsza część się skończy i zacznie druga pewnie różnie przykra i obrzydliwa ale i z tym trzeba będzie się zmierzyć .
Trochę jestem podekscytowany . Kfiat już chyba odpuścił sobie boksowanie się na pisma bo odpowiedzi jak nie było tak nie ma choć wszystkiego mogę się spodziewać bo to prawo jest tak skonstruowane , że wszystko można ....
Staram się złapać jakiś dystans do tego wszystkiego ale jest trudno........
Siedząc w całym tym syfie po szyję zaczynam nabierać przekonania , że mimo wszystko życie narzucając pewne rozwiązania robi to dobrze .
Wspominałem kiedyś , że po złożeniu apelacji kfiat wystąpił o nakaz zabezpieczenia alimentów i zaczął skrupulatnie przestrzegać terminów weekendowych mimo ,że zapisane jest w wyroku : spotkania z możliwością zabierania poza miejsce zamieszkania . Kuriozalna sytuacja bo miejsce zamieszkania córki jest również moim miejscem zamieszkania ale cóż poradzić na to ,że z zimną satysfakcją potrafiła stwierdzić : "Teraz jest mój weekend " ...............
Nie potrwało to długo .... ostatnie trzy jej weekendy : 1. muszę iść do pracy , 2. koncert na który poszła z Quintusiem , 3. urodziny Quintusia i w związku z tym wyjazd ...........
Wyjazd ten jest ciekawy nie dlatego , że pojechała do Quintusia i gdzieś tam przedstawiana była w gronie znajomych jako jego przyszła żona ale ze względy na formę w jakiej był załatwiany i zakomunikowany .
Piątek wracam do domu i widzę ,że wyciaga z szafy swije ciuchy . Radość która mnie przepełniła szybko zgasła bo ich nikła ilość nie wskazywała na to , że chce się wyprowadzić ale specjalnie się tym nie przejmując zrobiłem sobie i małej kolację nie myśląc specjalnie o sobocie bo przecież to "Jej" weekend i w końcu gdzieś tak koło 20:30 wkracza kfiat i wygłasza kwestię bo pytaniem ciężko to strasznie nazwać : " Masz jakieś plany na jutro bi ja wyjeżdżam na weekend i jeśli masz to dziecko pojedzie do babci "
Troszkę starając się nie okazywać ironii odpowiedziałem jej ,że plany mam ale dziecko DLA MNIE jest najważniejsze i naprawdę jej nieobecność nie będzie nam przeszkadzać .
Rano w sobote kiedy już byliśmy sami z ciekawości zapytałem córkę czy mama jej powiedział gdzie jedzie , kiedy wróci ..... odpowiedź brzmiała : NIE .
Dziecko jak to dziecko mimo ,że sobotę spędziliśmy uroczą wieczorem próbowała się dodzwonić do mamy . Kładliśmy się już spać kiedy przytuliła się do mnie i powiedział : Wiesz tato ..... 16 razy dzwoniłam do mamy i nie odebrała telefonu ...........
W niedzielę też nie odbierała ............
Takie mam ambiwalentne uczucia bo z jednej strony cieszę się ,że już córa zaczyna jej przeszkadzać i tylko czekać kiedy przeszkadzać jej będzie w tygodniu a nie tylko w weekendy a z drugiej strony myslę sobie , że ..... można inaczej
Przypomniałem sobie uzasadnienie sądu i stwierdzenie ,że małej lepiej będzie z matką ale czy matka to ktoś kto urodził ????????????
Niestety ... niestety dla małej kfiat nie zasługuje żeby ją nazwać matką .
Nie mam nie czepiam si/e jej związku ale kuriozalne jest to , że ja zajmując się dzieckiem tak jakby to była opieka równoważna i płacąc łajzie alimenty muszę patrzeć na to , jak dziecko idzie z nią na zakupy i kupuje sobie odzież za swoje pieniądze wyjęte ze skarbonki ...........
Mama nie ma pieniędzy......................
Jeden z rachunków telefonicznych który dane było mi widzieć 850 zł a ma przecież też drugitelefon, służbowy .......
Ale mama nie ma pieniędzy .......................
Dziecko które kiedyś już usłyszało prosząc ją o kupno nowej szczoteczki do zębów "Jak jest za twarda to wyparz ją sobie we wrzątku " dzisiaj już nie prosi o wymianę . Pytam ją i sprawdzam te szczotki bo niby to taka pierdoła i widząc ,że czas kupuję nowe pytając ją czemu nie mówi ,że szczoteczka jest za twarda ...... z przekąsem powiedziała : Wiesz tato szkoda kasy ............
Tak przypominam sobie wkurwienie kolegi i niechęć do płacenia którą mu zarzucano ale w takich sytuacjach pojawia się żądza mordu ..........
Dziecko musi kupić sobie dwie bluzki za swoje a mamusia bez ograniczeń wypieprza kasę na siebie bo przecież będąc przedstawiana jako przyszłą żona Quintusia musiała mieć na sobie wszystko nowe od majtek do butów .
Ciekaw jestem tylko kiedy tusz do drukarki kupi ;) bo już nie wytrzymuję pytań dziecka ale zaparłem się w tej kwestii czekam ....................
Dziś już wiem ... 11 grudnia jest termin i jest nadzieja . Nadzieja na to ,że pierwsza część się skończy i zacznie druga pewnie różnie przykra i obrzydliwa ale i z tym trzeba będzie się zmierzyć .
Trochę jestem podekscytowany . Kfiat już chyba odpuścił sobie boksowanie się na pisma bo odpowiedzi jak nie było tak nie ma choć wszystkiego mogę się spodziewać bo to prawo jest tak skonstruowane , że wszystko można ....
Staram się złapać jakiś dystans do tego wszystkiego ale jest trudno........
Siedząc w całym tym syfie po szyję zaczynam nabierać przekonania , że mimo wszystko życie narzucając pewne rozwiązania robi to dobrze .
Wspominałem kiedyś , że po złożeniu apelacji kfiat wystąpił o nakaz zabezpieczenia alimentów i zaczął skrupulatnie przestrzegać terminów weekendowych mimo ,że zapisane jest w wyroku : spotkania z możliwością zabierania poza miejsce zamieszkania . Kuriozalna sytuacja bo miejsce zamieszkania córki jest również moim miejscem zamieszkania ale cóż poradzić na to ,że z zimną satysfakcją potrafiła stwierdzić : "Teraz jest mój weekend " ...............
Nie potrwało to długo .... ostatnie trzy jej weekendy : 1. muszę iść do pracy , 2. koncert na który poszła z Quintusiem , 3. urodziny Quintusia i w związku z tym wyjazd ...........
Wyjazd ten jest ciekawy nie dlatego , że pojechała do Quintusia i gdzieś tam przedstawiana była w gronie znajomych jako jego przyszła żona ale ze względy na formę w jakiej był załatwiany i zakomunikowany .
Piątek wracam do domu i widzę ,że wyciaga z szafy swije ciuchy . Radość która mnie przepełniła szybko zgasła bo ich nikła ilość nie wskazywała na to , że chce się wyprowadzić ale specjalnie się tym nie przejmując zrobiłem sobie i małej kolację nie myśląc specjalnie o sobocie bo przecież to "Jej" weekend i w końcu gdzieś tak koło 20:30 wkracza kfiat i wygłasza kwestię bo pytaniem ciężko to strasznie nazwać : " Masz jakieś plany na jutro bi ja wyjeżdżam na weekend i jeśli masz to dziecko pojedzie do babci "
Troszkę starając się nie okazywać ironii odpowiedziałem jej ,że plany mam ale dziecko DLA MNIE jest najważniejsze i naprawdę jej nieobecność nie będzie nam przeszkadzać .
Rano w sobote kiedy już byliśmy sami z ciekawości zapytałem córkę czy mama jej powiedział gdzie jedzie , kiedy wróci ..... odpowiedź brzmiała : NIE .
Dziecko jak to dziecko mimo ,że sobotę spędziliśmy uroczą wieczorem próbowała się dodzwonić do mamy . Kładliśmy się już spać kiedy przytuliła się do mnie i powiedział : Wiesz tato ..... 16 razy dzwoniłam do mamy i nie odebrała telefonu ...........
W niedzielę też nie odbierała ............
Takie mam ambiwalentne uczucia bo z jednej strony cieszę się ,że już córa zaczyna jej przeszkadzać i tylko czekać kiedy przeszkadzać jej będzie w tygodniu a nie tylko w weekendy a z drugiej strony myslę sobie , że ..... można inaczej
Przypomniałem sobie uzasadnienie sądu i stwierdzenie ,że małej lepiej będzie z matką ale czy matka to ktoś kto urodził ????????????
Niestety ... niestety dla małej kfiat nie zasługuje żeby ją nazwać matką .
Nie mam nie czepiam si/e jej związku ale kuriozalne jest to , że ja zajmując się dzieckiem tak jakby to była opieka równoważna i płacąc łajzie alimenty muszę patrzeć na to , jak dziecko idzie z nią na zakupy i kupuje sobie odzież za swoje pieniądze wyjęte ze skarbonki ...........
Mama nie ma pieniędzy......................
Jeden z rachunków telefonicznych który dane było mi widzieć 850 zł a ma przecież też drugitelefon, służbowy .......
Ale mama nie ma pieniędzy .......................
Dziecko które kiedyś już usłyszało prosząc ją o kupno nowej szczoteczki do zębów "Jak jest za twarda to wyparz ją sobie we wrzątku " dzisiaj już nie prosi o wymianę . Pytam ją i sprawdzam te szczotki bo niby to taka pierdoła i widząc ,że czas kupuję nowe pytając ją czemu nie mówi ,że szczoteczka jest za twarda ...... z przekąsem powiedziała : Wiesz tato szkoda kasy ............
Tak przypominam sobie wkurwienie kolegi i niechęć do płacenia którą mu zarzucano ale w takich sytuacjach pojawia się żądza mordu ..........
Dziecko musi kupić sobie dwie bluzki za swoje a mamusia bez ograniczeń wypieprza kasę na siebie bo przecież będąc przedstawiana jako przyszłą żona Quintusia musiała mieć na sobie wszystko nowe od majtek do butów .
Ciekaw jestem tylko kiedy tusz do drukarki kupi ;) bo już nie wytrzymuję pytań dziecka ale zaparłem się w tej kwestii czekam ....................
czwartek, 25 października 2012
żyję jeszcze
Wieczorem się odezwę i napiszę bo różnych spraw się skumulowało dużo , Spraw mało fajnych i zajmujących czas i umysł . Pozdrawiam wszystkich .
Bodo
Obiecałem i piszę. Jutro "losowanie koszyków" ..... wreszcie po takim czasie dowiedziałem się , że w całej łaskawości swej pan przewodniczący jutro będzie wyznaczał terminy spraw w których łapie się numer mojej sprawy . To jakaś wiadomość .... czy dobra jeszcze nie wiem bo szybciutko zgaszono moją radość mówiąc , że termin tak ale spodziewać się mogę na początku grudnia .
To wiekopomne wydarzenie wyrwało mnie dzisiaj z innego wymiaru do którego zaczynam odjeżdżać czasami bo i cały ten syf i jesień nie wpływa na mnie dobrze .
Te 3,5 a w zasadzie prawie 5 lat życia w syfie zaczyna mi się już nie czkawką ale pawiem odbijać i wygląda na to ,że skala zmian w moim życiu będzie znakomicie większa niż przewidywałem ... ale może to dobrze .
Straszenie mnie pismami i "wzywanie do dobrowolnej zapłaty " 50 tysi póki co się skończyło ale czekam może jakieś niespodzianki jeszcze życie przyniesie . Quintusiowa też otrzymała podobnej treści pismo :)) a nawet bardzo podobne tyle ,że od kfiata ale jakoś nie przestraszyła .. ani ona ani ja .
Zawsze przecież jak się będą upierać można stanąć na sądowej sali ale wtedy będzie to jeden z najgłośniejszych procesów w Polsce . Celebryci będą mi zazdrościć .
Dziś usłyszałem jak Quintowa mówiąc o swoich dzieciach , o tym co się z nimi teraz dzieje i co one przeżywają - płacze ......... płakała z bezsilności . Strasznie to przykre bo z jednej strony to obca mi kobieta a z drugiej jakoś tak przypomniałem sobie swoje reakcje .
Cholerni egocentrycy mają lepiej .
Kfitat nie odpisał i nie odpisze już raczej więc teraz tylko czekać pozostaje i modlić się ,żeby apelacyjny załatwił sprawę sam a nie próbował odesłać mnie do I instancji .
Mam taką nadzieję ... bi jeśli tego nie zamkną to oduczę się spać całkiem .....
Jakoś tak mi się przypomniało jak na początku sprawy przyjaciólka z zawodu sędzia powiedział mi, że jak to się skończy to będę nie tylko emocjonalnym ale i fizycznym wrakiem ...... nie chciałem jej wtedy wierzyć ............
Bodo
Obiecałem i piszę. Jutro "losowanie koszyków" ..... wreszcie po takim czasie dowiedziałem się , że w całej łaskawości swej pan przewodniczący jutro będzie wyznaczał terminy spraw w których łapie się numer mojej sprawy . To jakaś wiadomość .... czy dobra jeszcze nie wiem bo szybciutko zgaszono moją radość mówiąc , że termin tak ale spodziewać się mogę na początku grudnia .
To wiekopomne wydarzenie wyrwało mnie dzisiaj z innego wymiaru do którego zaczynam odjeżdżać czasami bo i cały ten syf i jesień nie wpływa na mnie dobrze .
Te 3,5 a w zasadzie prawie 5 lat życia w syfie zaczyna mi się już nie czkawką ale pawiem odbijać i wygląda na to ,że skala zmian w moim życiu będzie znakomicie większa niż przewidywałem ... ale może to dobrze .
Straszenie mnie pismami i "wzywanie do dobrowolnej zapłaty " 50 tysi póki co się skończyło ale czekam może jakieś niespodzianki jeszcze życie przyniesie . Quintusiowa też otrzymała podobnej treści pismo :)) a nawet bardzo podobne tyle ,że od kfiata ale jakoś nie przestraszyła .. ani ona ani ja .
Zawsze przecież jak się będą upierać można stanąć na sądowej sali ale wtedy będzie to jeden z najgłośniejszych procesów w Polsce . Celebryci będą mi zazdrościć .
Dziś usłyszałem jak Quintowa mówiąc o swoich dzieciach , o tym co się z nimi teraz dzieje i co one przeżywają - płacze ......... płakała z bezsilności . Strasznie to przykre bo z jednej strony to obca mi kobieta a z drugiej jakoś tak przypomniałem sobie swoje reakcje .
Cholerni egocentrycy mają lepiej .
Kfitat nie odpisał i nie odpisze już raczej więc teraz tylko czekać pozostaje i modlić się ,żeby apelacyjny załatwił sprawę sam a nie próbował odesłać mnie do I instancji .
Mam taką nadzieję ... bi jeśli tego nie zamkną to oduczę się spać całkiem .....
Jakoś tak mi się przypomniało jak na początku sprawy przyjaciólka z zawodu sędzia powiedział mi, że jak to się skończy to będę nie tylko emocjonalnym ale i fizycznym wrakiem ...... nie chciałem jej wtedy wierzyć ............
Subskrybuj:
Posty (Atom)
