Pewnie , że chciałbym się z Wami podzielić tym co się dzieje ale póki co nie mogę dalej pisać . To co się zaczęło dziać da nam wiele tematów do dyskusji.
Jedno jest pewne ...... są na świecie ŹLI ludzie ...a nawet bardzo źli.........................
To co kończy się w naszym życiu czyni miejsce czemuś lepszemu. Mój blog jest formą podziękowania dla Krisa,który sprawił, że byłem w stanie dostrzec moją naiwność i samcze ogłupienie. Miło jest obudzić się ze stanu łosia i wkroczyć w stan świadomy :-) Ten blog poświęcam wszystkim łosiom na świecie. Łącznie z tym, który zastąpi mnie przy boku mojej żony. Miną lata zanim biedak zorientuje się,że ta niewinna, słabiutka istotka z uchyloną buzią w gruncie rzeczy jest cwana, wulgarna i wyrachowana.
piątek, 16 listopada 2012
czwartek, 8 listopada 2012
uffffff
Żyję
nie opowiem jak było bo pani prokurator mogła by mieć uzasadnione pretensje ale powiem wam tylko jedno ...... jeden z zarzutów był taki , że ja to wszystko do dzisiaj robię z powodu zazdrości o nią i ona NAPRAWDĘ w to wierzy ..........
jesuuuusssss prze chwilą usłyszałem , że powinniśmy się rozstać .... i to jak najszybciej .... z uśmiechem powiedziałem , że jakoś tak jest , że trzy lata mijają od czasu jak powiedziałaś , że chcesz odejś i jakoś nie dochodzisz a przecież droga wolna ... ja cię nie trzymam .......................
Dowiedziałem się ,że skoro ja złożyłem pozew o rozwód to znaczy ,że to ja chciałem odejść :))))))))))))
czuję ,że jeszcze coś dzisiaj dopiszę :))
wtorek, 6 listopada 2012
art. 267 par 1 kk
No to już mam zaproszenie . Będę składał zeznania w charakterze świadka ... póki co bo zarzuty postawione są mnie .... w włamywanie się na skrzynki mailowe , nagrywanie , pozyskiwanie w nielegalny sposób informacji i udostępnianie ich osobom trzecim ...
Analizę tego kroku zostawię wam ... bo choć swój pogląd mam to wolę posłuchać waszej opinii bo patrzycie na to z dystansem . Co ciekawe oprócz przesłuchania w tej sprawie pani Quintowej wezwania zaczęły przychodzić również do moich świadków ze sprawy rozwodowej ....
Interesujące , prawda ???
Ponowiłem również prośbę o rozliczenie alimentów, - wydatków na córkę , ponieważ sytuacja w której nie zmieniając nic w swoim życiu , wożąc córę do szkoły , karmiąc ją i ubierając , kupując jej to co jej potrzebne jest do szkoły , płacąc alimenty widzę jednocześnie , że dziecko z własnych oszczędności kupuje sobie rower ( tekst do Quintusia : " kupiłam małej rower") czy też odzież jest kuriozalna.
Reakcja groteskowa . " Od jutra sama będę wozić małą do szkoły i ją odbierać skoro tobie to generuje koszty " ....
Nie będzie bo chyba ma problem z czytaniem ze zrozumieniem i nie może dostrzec tego ,że wyroku jest zapisane , że mam pełne prawa rodzicielskie , nieograniczony kontakt a jedyne terminy jakie tam są zapisane dotyczą zabierania dziecka poza miejsce zamieszkania matki. A rozliczenia jak nie było tak nie ma ......
No cóż .............. poczekam jeszcze do jutra i ostateczna prośba zostanie wyartykułowana a podaniem terminu a potem poprosimy oficjalnie przez stosowne instytucje .
A potem zadziałamy ;) .. póki co nie powiem jak ale pracy mam dużo a i zabawy tyleż samo :))
Analizę tego kroku zostawię wam ... bo choć swój pogląd mam to wolę posłuchać waszej opinii bo patrzycie na to z dystansem . Co ciekawe oprócz przesłuchania w tej sprawie pani Quintowej wezwania zaczęły przychodzić również do moich świadków ze sprawy rozwodowej ....
Interesujące , prawda ???
Ponowiłem również prośbę o rozliczenie alimentów, - wydatków na córkę , ponieważ sytuacja w której nie zmieniając nic w swoim życiu , wożąc córę do szkoły , karmiąc ją i ubierając , kupując jej to co jej potrzebne jest do szkoły , płacąc alimenty widzę jednocześnie , że dziecko z własnych oszczędności kupuje sobie rower ( tekst do Quintusia : " kupiłam małej rower") czy też odzież jest kuriozalna.
Reakcja groteskowa . " Od jutra sama będę wozić małą do szkoły i ją odbierać skoro tobie to generuje koszty " ....
Nie będzie bo chyba ma problem z czytaniem ze zrozumieniem i nie może dostrzec tego ,że wyroku jest zapisane , że mam pełne prawa rodzicielskie , nieograniczony kontakt a jedyne terminy jakie tam są zapisane dotyczą zabierania dziecka poza miejsce zamieszkania matki. A rozliczenia jak nie było tak nie ma ......
No cóż .............. poczekam jeszcze do jutra i ostateczna prośba zostanie wyartykułowana a podaniem terminu a potem poprosimy oficjalnie przez stosowne instytucje .
A potem zadziałamy ;) .. póki co nie powiem jak ale pracy mam dużo a i zabawy tyleż samo :))
niedziela, 4 listopada 2012
uuuu haaaa
Siły ciemności przystępują do ataku , zmrok pokrył umysł kfiata i za chwilę będę miał bliskie spotkania z niebieskimi smerfami . Imputuje mi , że włamuję się na jej skrzynkę mailową , w nielegalny sposób pozyskuję informację o niej i przekazuję je osobom trzecim ..............
No jaja jakieś , jeszcze mnie stróże porządku nie zdążyli zaprosić a już Quintusiowa u siebie na zlecenie moich była się spowiadać .
Najciekawsze z pytań jakie jej zadano : W jakim celu nawiązała pani kontakt z panem Bodo ?
a poza tym mamy psa :)))
No jaja jakieś , jeszcze mnie stróże porządku nie zdążyli zaprosić a już Quintusiowa u siebie na zlecenie moich była się spowiadać .
Najciekawsze z pytań jakie jej zadano : W jakim celu nawiązała pani kontakt z panem Bodo ?
a poza tym mamy psa :)))
czwartek, 1 listopada 2012
I już po losowaniu .........
Jak na losowanie koszyków przed mistrzostwami świata czekałem na jakikolwiek termin sprawy . Stan zawieszenia , niepewności jest chyba czymś najgorszym co może człowieka spotkać .
Dziś już wiem ... 11 grudnia jest termin i jest nadzieja . Nadzieja na to ,że pierwsza część się skończy i zacznie druga pewnie różnie przykra i obrzydliwa ale i z tym trzeba będzie się zmierzyć .
Trochę jestem podekscytowany . Kfiat już chyba odpuścił sobie boksowanie się na pisma bo odpowiedzi jak nie było tak nie ma choć wszystkiego mogę się spodziewać bo to prawo jest tak skonstruowane , że wszystko można ....
Staram się złapać jakiś dystans do tego wszystkiego ale jest trudno........
Siedząc w całym tym syfie po szyję zaczynam nabierać przekonania , że mimo wszystko życie narzucając pewne rozwiązania robi to dobrze .
Wspominałem kiedyś , że po złożeniu apelacji kfiat wystąpił o nakaz zabezpieczenia alimentów i zaczął skrupulatnie przestrzegać terminów weekendowych mimo ,że zapisane jest w wyroku : spotkania z możliwością zabierania poza miejsce zamieszkania . Kuriozalna sytuacja bo miejsce zamieszkania córki jest również moim miejscem zamieszkania ale cóż poradzić na to ,że z zimną satysfakcją potrafiła stwierdzić : "Teraz jest mój weekend " ...............
Nie potrwało to długo .... ostatnie trzy jej weekendy : 1. muszę iść do pracy , 2. koncert na który poszła z Quintusiem , 3. urodziny Quintusia i w związku z tym wyjazd ...........
Wyjazd ten jest ciekawy nie dlatego , że pojechała do Quintusia i gdzieś tam przedstawiana była w gronie znajomych jako jego przyszła żona ale ze względy na formę w jakiej był załatwiany i zakomunikowany .
Piątek wracam do domu i widzę ,że wyciaga z szafy swije ciuchy . Radość która mnie przepełniła szybko zgasła bo ich nikła ilość nie wskazywała na to , że chce się wyprowadzić ale specjalnie się tym nie przejmując zrobiłem sobie i małej kolację nie myśląc specjalnie o sobocie bo przecież to "Jej" weekend i w końcu gdzieś tak koło 20:30 wkracza kfiat i wygłasza kwestię bo pytaniem ciężko to strasznie nazwać : " Masz jakieś plany na jutro bi ja wyjeżdżam na weekend i jeśli masz to dziecko pojedzie do babci "
Troszkę starając się nie okazywać ironii odpowiedziałem jej ,że plany mam ale dziecko DLA MNIE jest najważniejsze i naprawdę jej nieobecność nie będzie nam przeszkadzać .
Rano w sobote kiedy już byliśmy sami z ciekawości zapytałem córkę czy mama jej powiedział gdzie jedzie , kiedy wróci ..... odpowiedź brzmiała : NIE .
Dziecko jak to dziecko mimo ,że sobotę spędziliśmy uroczą wieczorem próbowała się dodzwonić do mamy . Kładliśmy się już spać kiedy przytuliła się do mnie i powiedział : Wiesz tato ..... 16 razy dzwoniłam do mamy i nie odebrała telefonu ...........
W niedzielę też nie odbierała ............
Takie mam ambiwalentne uczucia bo z jednej strony cieszę się ,że już córa zaczyna jej przeszkadzać i tylko czekać kiedy przeszkadzać jej będzie w tygodniu a nie tylko w weekendy a z drugiej strony myslę sobie , że ..... można inaczej
Przypomniałem sobie uzasadnienie sądu i stwierdzenie ,że małej lepiej będzie z matką ale czy matka to ktoś kto urodził ????????????
Niestety ... niestety dla małej kfiat nie zasługuje żeby ją nazwać matką .
Nie mam nie czepiam si/e jej związku ale kuriozalne jest to , że ja zajmując się dzieckiem tak jakby to była opieka równoważna i płacąc łajzie alimenty muszę patrzeć na to , jak dziecko idzie z nią na zakupy i kupuje sobie odzież za swoje pieniądze wyjęte ze skarbonki ...........
Mama nie ma pieniędzy......................
Jeden z rachunków telefonicznych który dane było mi widzieć 850 zł a ma przecież też drugitelefon, służbowy .......
Ale mama nie ma pieniędzy .......................
Dziecko które kiedyś już usłyszało prosząc ją o kupno nowej szczoteczki do zębów "Jak jest za twarda to wyparz ją sobie we wrzątku " dzisiaj już nie prosi o wymianę . Pytam ją i sprawdzam te szczotki bo niby to taka pierdoła i widząc ,że czas kupuję nowe pytając ją czemu nie mówi ,że szczoteczka jest za twarda ...... z przekąsem powiedziała : Wiesz tato szkoda kasy ............
Tak przypominam sobie wkurwienie kolegi i niechęć do płacenia którą mu zarzucano ale w takich sytuacjach pojawia się żądza mordu ..........
Dziecko musi kupić sobie dwie bluzki za swoje a mamusia bez ograniczeń wypieprza kasę na siebie bo przecież będąc przedstawiana jako przyszłą żona Quintusia musiała mieć na sobie wszystko nowe od majtek do butów .
Ciekaw jestem tylko kiedy tusz do drukarki kupi ;) bo już nie wytrzymuję pytań dziecka ale zaparłem się w tej kwestii czekam ....................
Dziś już wiem ... 11 grudnia jest termin i jest nadzieja . Nadzieja na to ,że pierwsza część się skończy i zacznie druga pewnie różnie przykra i obrzydliwa ale i z tym trzeba będzie się zmierzyć .
Trochę jestem podekscytowany . Kfiat już chyba odpuścił sobie boksowanie się na pisma bo odpowiedzi jak nie było tak nie ma choć wszystkiego mogę się spodziewać bo to prawo jest tak skonstruowane , że wszystko można ....
Staram się złapać jakiś dystans do tego wszystkiego ale jest trudno........
Siedząc w całym tym syfie po szyję zaczynam nabierać przekonania , że mimo wszystko życie narzucając pewne rozwiązania robi to dobrze .
Wspominałem kiedyś , że po złożeniu apelacji kfiat wystąpił o nakaz zabezpieczenia alimentów i zaczął skrupulatnie przestrzegać terminów weekendowych mimo ,że zapisane jest w wyroku : spotkania z możliwością zabierania poza miejsce zamieszkania . Kuriozalna sytuacja bo miejsce zamieszkania córki jest również moim miejscem zamieszkania ale cóż poradzić na to ,że z zimną satysfakcją potrafiła stwierdzić : "Teraz jest mój weekend " ...............
Nie potrwało to długo .... ostatnie trzy jej weekendy : 1. muszę iść do pracy , 2. koncert na który poszła z Quintusiem , 3. urodziny Quintusia i w związku z tym wyjazd ...........
Wyjazd ten jest ciekawy nie dlatego , że pojechała do Quintusia i gdzieś tam przedstawiana była w gronie znajomych jako jego przyszła żona ale ze względy na formę w jakiej był załatwiany i zakomunikowany .
Piątek wracam do domu i widzę ,że wyciaga z szafy swije ciuchy . Radość która mnie przepełniła szybko zgasła bo ich nikła ilość nie wskazywała na to , że chce się wyprowadzić ale specjalnie się tym nie przejmując zrobiłem sobie i małej kolację nie myśląc specjalnie o sobocie bo przecież to "Jej" weekend i w końcu gdzieś tak koło 20:30 wkracza kfiat i wygłasza kwestię bo pytaniem ciężko to strasznie nazwać : " Masz jakieś plany na jutro bi ja wyjeżdżam na weekend i jeśli masz to dziecko pojedzie do babci "
Troszkę starając się nie okazywać ironii odpowiedziałem jej ,że plany mam ale dziecko DLA MNIE jest najważniejsze i naprawdę jej nieobecność nie będzie nam przeszkadzać .
Rano w sobote kiedy już byliśmy sami z ciekawości zapytałem córkę czy mama jej powiedział gdzie jedzie , kiedy wróci ..... odpowiedź brzmiała : NIE .
Dziecko jak to dziecko mimo ,że sobotę spędziliśmy uroczą wieczorem próbowała się dodzwonić do mamy . Kładliśmy się już spać kiedy przytuliła się do mnie i powiedział : Wiesz tato ..... 16 razy dzwoniłam do mamy i nie odebrała telefonu ...........
W niedzielę też nie odbierała ............
Takie mam ambiwalentne uczucia bo z jednej strony cieszę się ,że już córa zaczyna jej przeszkadzać i tylko czekać kiedy przeszkadzać jej będzie w tygodniu a nie tylko w weekendy a z drugiej strony myslę sobie , że ..... można inaczej
Przypomniałem sobie uzasadnienie sądu i stwierdzenie ,że małej lepiej będzie z matką ale czy matka to ktoś kto urodził ????????????
Niestety ... niestety dla małej kfiat nie zasługuje żeby ją nazwać matką .
Nie mam nie czepiam si/e jej związku ale kuriozalne jest to , że ja zajmując się dzieckiem tak jakby to była opieka równoważna i płacąc łajzie alimenty muszę patrzeć na to , jak dziecko idzie z nią na zakupy i kupuje sobie odzież za swoje pieniądze wyjęte ze skarbonki ...........
Mama nie ma pieniędzy......................
Jeden z rachunków telefonicznych który dane było mi widzieć 850 zł a ma przecież też drugitelefon, służbowy .......
Ale mama nie ma pieniędzy .......................
Dziecko które kiedyś już usłyszało prosząc ją o kupno nowej szczoteczki do zębów "Jak jest za twarda to wyparz ją sobie we wrzątku " dzisiaj już nie prosi o wymianę . Pytam ją i sprawdzam te szczotki bo niby to taka pierdoła i widząc ,że czas kupuję nowe pytając ją czemu nie mówi ,że szczoteczka jest za twarda ...... z przekąsem powiedziała : Wiesz tato szkoda kasy ............
Tak przypominam sobie wkurwienie kolegi i niechęć do płacenia którą mu zarzucano ale w takich sytuacjach pojawia się żądza mordu ..........
Dziecko musi kupić sobie dwie bluzki za swoje a mamusia bez ograniczeń wypieprza kasę na siebie bo przecież będąc przedstawiana jako przyszłą żona Quintusia musiała mieć na sobie wszystko nowe od majtek do butów .
Ciekaw jestem tylko kiedy tusz do drukarki kupi ;) bo już nie wytrzymuję pytań dziecka ale zaparłem się w tej kwestii czekam ....................
czwartek, 25 października 2012
żyję jeszcze
Wieczorem się odezwę i napiszę bo różnych spraw się skumulowało dużo , Spraw mało fajnych i zajmujących czas i umysł . Pozdrawiam wszystkich .
Bodo
Obiecałem i piszę. Jutro "losowanie koszyków" ..... wreszcie po takim czasie dowiedziałem się , że w całej łaskawości swej pan przewodniczący jutro będzie wyznaczał terminy spraw w których łapie się numer mojej sprawy . To jakaś wiadomość .... czy dobra jeszcze nie wiem bo szybciutko zgaszono moją radość mówiąc , że termin tak ale spodziewać się mogę na początku grudnia .
To wiekopomne wydarzenie wyrwało mnie dzisiaj z innego wymiaru do którego zaczynam odjeżdżać czasami bo i cały ten syf i jesień nie wpływa na mnie dobrze .
Te 3,5 a w zasadzie prawie 5 lat życia w syfie zaczyna mi się już nie czkawką ale pawiem odbijać i wygląda na to ,że skala zmian w moim życiu będzie znakomicie większa niż przewidywałem ... ale może to dobrze .
Straszenie mnie pismami i "wzywanie do dobrowolnej zapłaty " 50 tysi póki co się skończyło ale czekam może jakieś niespodzianki jeszcze życie przyniesie . Quintusiowa też otrzymała podobnej treści pismo :)) a nawet bardzo podobne tyle ,że od kfiata ale jakoś nie przestraszyła .. ani ona ani ja .
Zawsze przecież jak się będą upierać można stanąć na sądowej sali ale wtedy będzie to jeden z najgłośniejszych procesów w Polsce . Celebryci będą mi zazdrościć .
Dziś usłyszałem jak Quintowa mówiąc o swoich dzieciach , o tym co się z nimi teraz dzieje i co one przeżywają - płacze ......... płakała z bezsilności . Strasznie to przykre bo z jednej strony to obca mi kobieta a z drugiej jakoś tak przypomniałem sobie swoje reakcje .
Cholerni egocentrycy mają lepiej .
Kfitat nie odpisał i nie odpisze już raczej więc teraz tylko czekać pozostaje i modlić się ,żeby apelacyjny załatwił sprawę sam a nie próbował odesłać mnie do I instancji .
Mam taką nadzieję ... bi jeśli tego nie zamkną to oduczę się spać całkiem .....
Jakoś tak mi się przypomniało jak na początku sprawy przyjaciólka z zawodu sędzia powiedział mi, że jak to się skończy to będę nie tylko emocjonalnym ale i fizycznym wrakiem ...... nie chciałem jej wtedy wierzyć ............
Bodo
Obiecałem i piszę. Jutro "losowanie koszyków" ..... wreszcie po takim czasie dowiedziałem się , że w całej łaskawości swej pan przewodniczący jutro będzie wyznaczał terminy spraw w których łapie się numer mojej sprawy . To jakaś wiadomość .... czy dobra jeszcze nie wiem bo szybciutko zgaszono moją radość mówiąc , że termin tak ale spodziewać się mogę na początku grudnia .
To wiekopomne wydarzenie wyrwało mnie dzisiaj z innego wymiaru do którego zaczynam odjeżdżać czasami bo i cały ten syf i jesień nie wpływa na mnie dobrze .
Te 3,5 a w zasadzie prawie 5 lat życia w syfie zaczyna mi się już nie czkawką ale pawiem odbijać i wygląda na to ,że skala zmian w moim życiu będzie znakomicie większa niż przewidywałem ... ale może to dobrze .
Straszenie mnie pismami i "wzywanie do dobrowolnej zapłaty " 50 tysi póki co się skończyło ale czekam może jakieś niespodzianki jeszcze życie przyniesie . Quintusiowa też otrzymała podobnej treści pismo :)) a nawet bardzo podobne tyle ,że od kfiata ale jakoś nie przestraszyła .. ani ona ani ja .
Zawsze przecież jak się będą upierać można stanąć na sądowej sali ale wtedy będzie to jeden z najgłośniejszych procesów w Polsce . Celebryci będą mi zazdrościć .
Dziś usłyszałem jak Quintowa mówiąc o swoich dzieciach , o tym co się z nimi teraz dzieje i co one przeżywają - płacze ......... płakała z bezsilności . Strasznie to przykre bo z jednej strony to obca mi kobieta a z drugiej jakoś tak przypomniałem sobie swoje reakcje .
Cholerni egocentrycy mają lepiej .
Kfitat nie odpisał i nie odpisze już raczej więc teraz tylko czekać pozostaje i modlić się ,żeby apelacyjny załatwił sprawę sam a nie próbował odesłać mnie do I instancji .
Mam taką nadzieję ... bi jeśli tego nie zamkną to oduczę się spać całkiem .....
Jakoś tak mi się przypomniało jak na początku sprawy przyjaciólka z zawodu sędzia powiedział mi, że jak to się skończy to będę nie tylko emocjonalnym ale i fizycznym wrakiem ...... nie chciałem jej wtedy wierzyć ............
poniedziałek, 15 października 2012
Savoir vivre........
Pisząc swojego bloga miałem nadzieję, zdawałem sobie sprawę ,że blogosfera zwabia jak ćmy różnych ludzi i , że komentarze nie zawsze będą przyjazne . Komentarze dotyczące mnie mojego życia i moich ! problemów jakie opisuję .
Zawrzało już kilka razy na blogu. Kiedyś zawrzało tak , że musiałem wyłączyć możliwość zamieszczania komentarzy a potem jak pewnie pamiętacie długo ta możliwość była tylko dla zarejestrowanych użytkowników .
Dziś w tych komentarzy jest kilkakrotnie więcej ...czasem dzieje się tyle ,że mimo najszczerszych chęci nie daję rady wszystkiego przeczytać i to jest złe, bo nadrabiając zaległości widzę ,że czasami robi się mało fajnie . Nie da się wszystkiego pozamiatać pod dywan szczególnie czegoś co nabrzmiewa i pęcznieje jak balon albo raczej pierdzący gumowy worek , który za chwilę wyda złowieszczy dźwięk a w powietrzu rozejdzie się smrodliwy zapach ........
Ironia , sarkazm ,cynizm są zjadliwe ale tylko podane z KLASĄ .
Odrobina pokory i dystansu do siebie da wielu z was szansę zauważenia, że onanizując się swoją erudycją , elokwencją i dowcipem jesteście postrzegani przez otoczenie jak troglodyci - staram się tu za wszelką cenę uniknąć słowa prostak.
Cholernie trudno jest mi znaleźć granicę między gorącą dynamiczną dyskusją a zupełnie nieuprawnioną agresją ale spróbuję tą granicę wyznaczyć .
Proszę o powstrzymanie się na blogu od wycieczek ad personam !
Nigdy nie moderowałem wpisów i nie usuwałem i nie chciałbym tego robić dlatego mam nadzieję , że uszanujecie moją prośbę . Skoncentrujmy się na meritum problemu , ignorujmy w irytujący sposób niereformowalnych, nie kompromitujmy się wdawaniem się w pyskówki nie przystające do naszego poziomu . A nade wszystko nie kompromitujmy się - klasa przede wszystkim i w życiu i na blogu ale klasa którą zauważa otoczenie :)
Zawrzało już kilka razy na blogu. Kiedyś zawrzało tak , że musiałem wyłączyć możliwość zamieszczania komentarzy a potem jak pewnie pamiętacie długo ta możliwość była tylko dla zarejestrowanych użytkowników .
Dziś w tych komentarzy jest kilkakrotnie więcej ...czasem dzieje się tyle ,że mimo najszczerszych chęci nie daję rady wszystkiego przeczytać i to jest złe, bo nadrabiając zaległości widzę ,że czasami robi się mało fajnie . Nie da się wszystkiego pozamiatać pod dywan szczególnie czegoś co nabrzmiewa i pęcznieje jak balon albo raczej pierdzący gumowy worek , który za chwilę wyda złowieszczy dźwięk a w powietrzu rozejdzie się smrodliwy zapach ........
Ironia , sarkazm ,cynizm są zjadliwe ale tylko podane z KLASĄ .
Odrobina pokory i dystansu do siebie da wielu z was szansę zauważenia, że onanizując się swoją erudycją , elokwencją i dowcipem jesteście postrzegani przez otoczenie jak troglodyci - staram się tu za wszelką cenę uniknąć słowa prostak.
Cholernie trudno jest mi znaleźć granicę między gorącą dynamiczną dyskusją a zupełnie nieuprawnioną agresją ale spróbuję tą granicę wyznaczyć .
Proszę o powstrzymanie się na blogu od wycieczek ad personam !
Nigdy nie moderowałem wpisów i nie usuwałem i nie chciałbym tego robić dlatego mam nadzieję , że uszanujecie moją prośbę . Skoncentrujmy się na meritum problemu , ignorujmy w irytujący sposób niereformowalnych, nie kompromitujmy się wdawaniem się w pyskówki nie przystające do naszego poziomu . A nade wszystko nie kompromitujmy się - klasa przede wszystkim i w życiu i na blogu ale klasa którą zauważa otoczenie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
