Zawsze prowadziłem dom otwarty .... znajomych bez liku , wpadli niezapowiedziani i spędzaliśmy czas w miłej atmosferze . Czasami przy dobrej kolacji a czasami wypijając flaszeczkę pod miskę suszonych moreli . Jezu jakie po tym są bąki :)) . Wieczorkami jakiś kosz albo piłka na hali inni ludzie ale tez fajni . Czasem wychodziliśmy na miasto i bawiliśmy się jak za studenckich czasów . Zawsze było fajnie i ludzie w około .
Po ślubie zaczęło się wszystko zmieniać . Wprawdzie jeszcze przed poznałem kilkoro znajomych Kfiatuszka ale te znajomości były jakieś inne , luźniejsze i takie bardziej oficjalne . f
My po koncercie inauguracyjnym kumpla szliśmy ekipą na główny deptak ubrani w smokingi i szokowaliśmy sprzedawczynie w sklepie kupując najtańszego pryta za skrzynki i zaczynaliśmy biesiadę na ławkach w pasażu kończąc ja w dobrej knajpie a znajomi Kfiatuszka mimo ,że tyle lat młodsi nakryty stół i jajka z groszkiem ....
Ciężko się było przestawić ale akceptować trzeba wszystkich .
Życie towarzyskie było takie różne , z mojej strony szybki kontakt i spontaniczne spotkania i oficjalne Kfiatuszkowe . Jakoś tak szybko okazało się ,że Kfiatuszkowych znajomych jest jakoś tak niewiele ... ktoś nas odwiedził było fajnie ale jak już widziałem szansę na jakiś fajny kontakt to Kfiatuszek strzelał focha i szans na podtrzymanie nie było ...... Coś było nie tak ..... swoich znajomych nie chciała odwiedzać ....... . Przyjaciółkę miała tylko jedną , Asie . Fajna dziewczyna , bardzo sympatyczna z przeszłością podobna jeśli nie gorszą od Kfiatuszkowej . Mąż Asi też miły gość. Informatyk ale nie tak do końca jajogłowy . Miał pasję - fotografię więc szybko złapaliśmy kontakt i mieliśmy o czym pogadać . Musiałem czasem cisnąć Kfiatuszka ,żeby ruszyć tyłek z domu i spotkać się ze znajomymi ale dawało się to jakoś załatwić i najczęściej umawialiśmy się na jakieś spotkania stawiając Kfiatuszka przed faktem dokonanym .... . Wspólne tematy , dzieci w podobnym wieku . robiłem wszystko ,żeby spotykać się nie tylko z moimi znajomymi ale również z jej największą i jak okazało się jedyną przyjaciołką .
Wszystko było dobrze do czasu kiedy u Asi i Michała nie zakotłowało się w związku . Któregoś dnia Michał wrócił do domu i stwierdził ,że wypalił się w tym związku , spakował torbę i odszedł .
Nie dociekałem przyczyn choć jakieś spostrzeżenia miałem ale nie w tym problem .......
Zaraz po odejściu Michała choć jeszcze dużo czasu do ich rozwodu przyjaźń Kfituszka z Asią przygasła . Parę razy spotkaliśmy się i pogadaliśmy , dzieci pobawiły się razem ale któregos dnia usłyszałem : nie podoba mi się jak się z nia witasz !.
Jeszcze wtedy nie zwróciłem na to uwagi ale po którejś próbie ( Wiesz może zaprosimy Asie bo trochę samotna jest teraz ) zauważyłem już nie skrywaną niechęć . Asia do mnie nie dzwoni , Asia jest interesowna , czeka tylko żeby ją zaprosić .. nie będę do niej dzwonić ......... .
Ostatnia i jedyna przyjaciółka odeszła w nicość ......
Nie miałem zamiaru koncentrowac się na imprezach rodzinnych bo imieniny u cioci nie są dla mnie jakąś szczególnie zabawną imprezą a przy tym nieprzyzwyczajony byłem do takiego mieszania pokoleń ... próbowałem zaktywizować moich znajomych . I znowu nie ...... nie będę tam z tobą jeżdzić , nie chce mi się , za późno , jestem nieprzygotowana ... tysiące wykrętów żeby tylko nie wyjść nigdzie .
Nagle jest !!!! Nowa dziewczyna w pracy . Marzenka . Fajna, miła , oczami wyobraźni widziałem już szansę na jakieś rozruszanie Kfiatka i nawet przez jakiś czas się udawało . Parę razy spokalismy się rodzinnie i znowu dupa . Marzenka zmieniła pracę i przeprowadziła się do innego miasta . Jakiś tam kontakt maja głównie telefoniczny ale .......... . Kiedy jechaliśmy kiedyś na krótki wypoczynek nad morze , sami bez dziecka pomyślałem ,że przejeżdżając obok możemy zajrzeć do Marzenki i zobaczyć jak żyje , jak jej się powodzi ..... . Akceptacja a nawet radość ...a po drodze ..: Tylko nie mów Marzance ,że te odwiedziny to był twój pomysł bo będzie jej przykro ! ... nie powiedziałem .... ale ze zdumienia do dziś jeszcze nie wyszedłem .
I tu kończy się życie towarzyskie mojej byłej połowy . Nooooo oprócz oczywiście kolejnych giermków i "kolegów" poznawanych w internecie ...... .
Trzydzieści sześć lat i zero przyjaciół ............. zastanawiające i tragiczne .... dlaczego ????? to juz chyba temat na następny odcinek " Kfiatuszek i ludzie " ............................
Zapomniałem .Asia jest dalej moją znajomą i choc bardzo rzadko się widzimy ,najczęciej służbowo to zawsze znajdujemy czas na wypicie herbaty i chwile rozmowy .
I nie jest interesowna . Głupia też nie . Zachowuje dystans i chodź zna naszą obecną sytuację skomentowała ja tylko jednym zdaniem : Spodziewałam się, że tak będzie ...............................
A ja po latch w sądzie usłyszałem : Nigdzie nie wychodziliśmy!!!!!! Nigdzie nie bywalismy !!!