sobota, 19 listopada 2011

Kiedy chcę poprawić sobie humor ....... słucham muzyki :)))))


coraz częściej słucham ostatnio ale lubię :))) . To wczoraj pożyczyłem a w zasadzie zawłaszczyłem sobie bez pytania ....................... .
Ostatnio wyciekła ze mnie chęć do pisania i rozlała się  wokół kałużą o zapachu uryny .... . Jakoś tak dziwnie  się zrobiło .  Moja intuicja znowu mnie nie zawiodła ..... wszelkie przypuszczenia potwierdziły się i poczułem się strasznie zbrzydzony .. . Nie wiem sam czy bardziej brzydzę się Kfiatuszkiem czy sobą ..... . Z jednej strony jakoś łatwiej było by mi przejść do porządku dziennego gdyby odeszła do kogoś jednego, jedynego ..gdyby to była jakaś wielka miłość a tak to jakiś taki niesmak czuję . Kurlewna jedna i rycerzy trzech .... fuck  ,  fuck, fuck..... . Tarpie mi jeszcze wnętrzności i sam nie wiem , czy bardziej brzydzę się jej czy siebie .. bo chciałem być takim ślepym głupcem .....
Świadomość, że stawiałem na cokół kogoś kogo uważałem za księżniczkę a w zasadzie gdyby naruszyć cienką warstwę politury zostało by samo szambo jest momentami nie do zniesienia .......
Są chwile kiedy pulsują mi skronie  a wściekłość na samego siebie odbiera zdolność myślenia....
Kiedyś słyszałem takie określenie ....porneia     i lepszego słowa na jej zachowanie znaleźć nie potrafię. Tak jak już osiągnąłem spokój tak znów coś niedostrzegalnego powbijało szpilki wokół mego serca i jak strzyga odeszło zostawiając mnie z tą goryczą ..
"Położyłem się wieczorem i obudziłem rano . Przecież to zmartwychstanie !To cud !"- powiedział Janek ...i  mnie ten cud dzisiaj się zdarzył . Oderwałem się od demonów przeszłości i poszedłem poznawać ludzi..normalnych ludzi.... . Strasznie to fajne zajęcie , chyba już zapomniałem jak to jest.....a świat jest taki fajny ... i ludzie się uśmiechają do mnie ...

a ja słucham nowej muzyki i też się uśmiecham ...a tamto ...no cóż ...
mój Anioł Stróż zatrwożył się , że mnie to jeszcze rusza ...
ale jeśli nie ruszało by mnie to to znaczyło by , że to nie było prawdziwe... , że tego wszystkiego nie było... , że nic się nie zaczęło a jeśli się nie zaczęło to tak naprawdę nie ma prawa się skończyć  , a jeśli się skończy to po długiej drodze ....... drodze którą trzeba przejść boso   i poczuć .....

jest mi lepiej:)) i nawet jeśli czasami coś jeszcze uwiera i skręca w środku to i tak się cieszę , że czuję cokolwiek , nawet nienawiść jest szczera i prawdziwa a przecież o prawdę  tak naprawdę chodzi........

środa, 16 listopada 2011

Kąpiel .....

Kąpiele z dzieckiem jakoś próbuję opanować ale ten rytuał warto chyba opisać ......
Ja rozumiem , też dbam o higienę i myję się często .... powiedział bym nawet ,że znacznie podwyższam średnią zużycia mydła w Polsce ale .... no właśnie ...ale ..
Kfiatuszek kąpiel traktuje jako swego rodzaju rytuał .... włazi do tej wanny i siedzi tam ... godzinę .. dwie a czasem dłużej . Pomijam już zupełnie fakt ,że leży w zasadzie we wrzątku ale to może być kwestią upodobań . Dziwny jest dla mnie czas !. 
Na początku małżeństwa nie zwracałem na to uwagi . Dziecko po kąpieli kładłem do łóżka i usypiałem , drapanie po plecach wywoływało u niej pomruki zadowolenia a kiedy już była większa zawsze jakiś czas jeszcze sobie rozmawialiśmy . Przed snem dzieciak ma zawsze jeszcze coś do opowiedzenia a ja zachłannie słuchałem tego co się w trakcie dnia wydarzyło czy też jakie problemy i dylematy ma i z czym nie może sobie poradzić .... Bajki , opowiadania , rozmowy tak nam schodziła zawsze jakaś godzina . Potem kiedy już dziecko zasypiało byłem " wzywany " do łazienki bo Kfiatuszek zawsze chciał porozmawiać .
Opowiadała co w pracy, radziła się i było to nawet takie sympatyczne .. w ciągu dnia było mało czasu na rozmowy ... gdyby nie czas ... .
Dwie  godziny......
Jeśli kiedyś przeszło mi przez myśl ,że to z powodu rozmów to baaardzo mocno się pomyliłem .
Teraz kiedy jest taka a nie inna proceder :) trwa dalej :))
Godzina ,dwie.trzy...... leży w  wannie i pekluje się jak szynka na święta .... codziennie . No ileż można leżeć w takiej zupie ?? Ponieważ płyn do demakijażu jest jej obcy to myje paszczę w wannie i pływają w wodzie takie czarne boby ...widok dla mnie obrzydliwy ...
Żeby chociaż książkę jakąś czytała , gazetę ... to może byłbym w stanie to zrozumieć ale leżeć dwie godziny i patrzeć się w sufit ???
Gonię jak mogę , bo choć późno się kładę to czasami szlag mnie trafia jak zwalnia łazienkę o 11 lub 12 . Wymogłem już ,żeby usuwała resztki futra z odpływu  bo brzydzę się samego widoku ale z myciem wanny po sobie jeszcze ma problemy . Muszę przypominać ,że te czarne boby , chyba tusz do rzęs to nie jest coś co powinno zostawać w wannie .
Mycie , prysznic a czasem kąpiel , 10 -15 minut jakoś mieści sie w moim rozumie ale takiego moczenia nie jestem w stanie zrozumieć do dziś ........... .

wtorek, 15 listopada 2011

Czasami bywa trudno.....

Niestety ,życie nie jest takie proste jakby się wydawało . Myślałem już , że doszedłem do porozumienia z Kfiatuszkiem w sprawie kąpania dziecka ale wczoraj znów wyprowadziła mnie  z równowagi .
Córa późno wróciła wczoraj z zajęć , coś jeszcze chciała zjeść i chwila oddechy też jej się należała .... niech odpoczywa maluch...
Woda do wanny nalana i prawie wszystko normalnie już było ale minutę przed tym jak kończył się program który z zainteresowaniem dziecko oglądało mamusia wskoczyła do wanny .
Czysta kurwa złośliwość . Po 12 godzinach na nogach mała ziewając poszła do łazienki i słyszę : chcesz to wskakuj !
Szlag mnie trafił ale przecież nie będę wchodził do łazienki kiedy dziecko się kąpie . Czekam aż wyjdzie i po raz kolejny zwracam uwagę ,że mogła by uszanować intymność dziecka a poza tym to niestosowne i niehigieniczne .......
"Skoro masz uwagi do mojej higieny to informuję cię ,że kąpię się dwa razy dziennie "
Jak bym nie wiedział ! Zachowuję spokój i tłumaczę ,że nie chodzi mi o jej codzienną higieną ale o całą sytuację ...... jakbym gadał ze ścianą . Dziecko mówi ,że weszło do wanny bo było bardzo zmęczone i bało się ,że mama będzie się długo kąpać a ta sucz nic z tego nie rozumie ... albo nie chce zrozumieć .....
Widzi ,że mnie to wkurza i bawi się tym ...... to milczenie i pełen wyższości uśmieszek jest nad wyraz prowokujące .
Wytrzymam jeszcze chwilę , i będę tłumaczył tej "najlepszej na świecie mamie " ale w końcu chyba nie wytrzymam i pójdę z tym do sądu ....... jakaś paranoja ..... sąd będzie rozstrzygał sprawę kąpania dziecka ...
masakra........................
Dziś rano miałem z dzieckiem rozmowę ... chce pieska na urodziny . Matka jest przeciwna a ja choć cały za wstrzymuję się decyzją o kupnie do zakończenia sprawy .  Tłumaczę małej dlaczego musi jeszcze poczekać . Że za niedługo wszystko się pozmienia i najpierw musimy my dorośli poukładać swoje życie , ogarnąć obowiązki i wtedy pomyślimy o piesku ale pada pytanie : DLACZEGO?
Muszę mówić i mówię , szczerze , przypominam jej jaka jest sytuacja ,że się rozstajemy , że mama podjęła taką decyzję i chce ode mnie odejść ..... kurwa jakie to trudne ......
Mała milczy i tylko cichutko płacze ......bezgłośnie ...słucha i o nic nie pyta ......................
Wczoraj rozmawiałem z sąsiadką . Nie wiedziała ,że się rozwodzimy ..już wie . Opowiedziała mi , że kiedy mała była jeszcze malutka i pilnowała ją czasem prababcia wychodziła na balkon i czasmi cichutko wołała  " Tatuńciu przyjedź , ja cię wołam a ty nie przyjeżdżasz , tatuńciu gdzie jesteś ........ " mamy nie zawołała nigdy ...........
Kurwa jak mi smutno.................

niedziela, 13 listopada 2011

Mama .....

Próbując opisać stosunek Kfiatuszka do ludzi muszę zacząć od najważniejszej osoby w jej życiu- mamy. Nigdy nie miałem żadnych problemów z teściową ale może dlatego , że granice były jasno zaznaczone . W żartach zawsze mówiłem , że od teściowej trzeba mieszkać na tyle blisko żeby mogła zajrzeć od czasu do czasu i na tyle daleko żeby się pieszo nie przywlokła . Taki komfort miałem .
Nasze życia się nie mieszały choć obserwując ją z dystansu miałem zawsze swoje spostrzeżenia .
Kfiatuszek kocha mamę ...bardzo . Kiedy na początku naszego małżeństwa mama była bez pracy, a Kfiatusze ka na urlopie macierzyńskim oddawała jej cały zasiłek ... bo mamie jest ciężko ......
Jej pieniądze , niech robi co chce  i choć nam też w tym okresie nie było łatwo starałem sie nie odzywać .
Obserwowałem tylko ich wzajemne relacje . I tu taki jeden przykład .
Któregoś dnia na zakupach znaleźliśmy fajny sklep z butami . Zbliżało się lato i Kfiatuszek wybrał sobie jakieś buty ale ponieważ były ładne skończyło się na zakupie trzech par . Po powrocie do domu kiedy już rozpakowaliśmy zakupy odwiedziła nas mama Kfiatuszka . I tu zdziwienie .... buty zostały schowane szybko za szafę i padło hasło : Pokażę mamie tylko jedną parę bo będzie jej przykro !
To już było dla mnie niezrozumiałe , tak czy tak w trakcie wizyty spowodowałem,że musiała się pochwalić pozostałymi ........ mina wiele mi powiedziała ............   .
Nie podobało mi się to .....z jednej strony nie skrywana zazdrość  ....z drugiej jakieś ograniczenia "mamie będzie przykro" ...coś tu było nie tak ......
Te same mechanizmy widziałem niestety u Kfiatuszka ... wracamy z córą z zakupów radośni i pytanie : a co mnie kupiliście ??????  I brak radości a nawet zainteresowania tym co dziecko sobie kupiło ...... totalny brak reakcji......
Dla mamy Kfiatuszek robił wszystko .... mama musi zrobić remont , może jej pomożemy .....i pomagaliśmy ....... auto się psuje ... naprawiamy, akumulator zdechł .... to ja ci kupie ten akumulator ...
Nigdy wprost nie  mówiła daj. Nie było takich sytuacji, ale narzekać i skarżyć się córce potrafiła jak jej ciężko i źle  .
Nie ma nic złego w pomaganiu rodzicom . Sam jeżdżę do swojej mamy i pomagam kiedy tylko trzeba , ale tu było coś chorego .  Z jednej strony ciuchy przynoszone tonami , zawsze okazja zawsze od koleżanki, zawsze za pól ceny a z drugiej strony pernamentny brak kasy na wszystko ..... na jedzenie , czynsz ...opłaty .....
Kfiatuszek kupuje sobie płaszcz ...za dwa dni mama ma podobny .....  , bluzka .... za chwilę jest taka sama ... . I to ciągłe mamie trzeba pomóc .
Kiedy już byliśmy w trakcie terapii psycholog powiedział mi znamienne słowa : "Pana żona prezentuje bardzo specyficznie pojętą lojalność wobec swojej matki . Mamo nie będę miała lepszego losu niż ty żeby tylko nie było ci przykro".
Dziś widzę początki takich zachowań u córki . Tato nie mogłam ucieszyć się z nowego biurka bo mamie było by przykro ............
Geny czy nawyk ???  nieporadna paprotka całą sobą krzycząca : zaopiekuj się mną .... i nie ważne czy do kolejnego partnera czy do własnego dziecka .... dbaj o mnie ... bo będę smutna , nieszczęśliwa , zła ....
Nie zrób mi przykrości ...niczym ....swoja radością i szczęściem też ...........
Pokolenie za pokoleniem ..

sobota, 12 listopada 2011

Zaścianek

Jakoś tak dziwnie i śmiesznie zrobiło się w komentarzach . Czytając niektóre z nich po raz kolejny dochodzę do wniosku że poziom hipokryzji niektórych jest zastraszający . W trakcie procesu odchodzenia od Kfiatuszka przechodziłem już różne etapy . Zamykałem się w sobie żując gorycz i ból , płakałem , dzieliłem się swym bólem z przyjaciółmi . Doszedłem taż do etapu kiedy zacząłem mówić o tym głośno . Zdziwienie niektórych budził fakt ,że potrafiłem powiedzieć " Żona mnie zdradza " , że zacząłem mówić o tym jak i z kim . Tak w życiu jak i w komentarzach sieci zdarzają się osoby mówiące : uszanuj intymność , nie mów o tym ...nie pisz ......
A niby to czemu mam nie mówić ??
Czytając komentarze JAK mam wrażenie ,że nie jest winien ten kto zdradził tylko ten kto śmie o tym mówić !!!!! Bo przecież to powinno zostać tajemnicą , bo wywlekanie takich spraw na światło dzienne jest upokarzające ........
A co z moim upokorzeniem ???   
Odłóżmy na bok wszystkie teorie , że wina jest po obu stronach .
Ktoś tu w tym związku zdradził , nasrał na całe nasze dotychczasowe życie w sposób wyjątkowo obrzydliwy i nie mam z tego tytułu żadnych wyrzutów sumienia . Ja miałem . Szukałem winy w sobie i w swoim zachowaniu . Szukałem pomocy i ratunku wszędzie ...w rozmowach z Kfiatuszkiem , w rozmowach z jej matką bo miałem nadzieję , że może jej powiedział o co tak naprawdę chodzi ... . Kiedy juz nie widziałem szansy udałem się po pomoc do specjalisty , sam i razem z nią .
W zamian dostałem drwinę , śmiech i lekceważenie .
Mówię i pisze o swoim życiu i pisze prawdę ...subiektywną ale prawdę . 
Rodzina była świętością i z szacunkiem dziś patrzę na przyjaciela mojej żony , męża Asi który potrafił przyjść i powiedzieć : Wypaliłem się w tym związku - odchodzę .
Przeżył chłopak swoją wielką miłość . Coś się skończyło i odszedł . Zrobił to z klasą .
Pruderia i zaściankowość . Można dawać dupy na prawo i lewo ale nie wolno o tym powiedzieć . I winny jest ten co mówi . Jak on śmie !!!!!!!!!!!!!!!
A dziecko .... cóż dzieci wiedzą i widzą więcej niż nam się wydaje . Mam nic nie mówić ??? Utrzymywać małą w przekonaniu , że jej mama jest idealną osobą !? . Mógłbym ale ... dziecko bez krytycznie przyjmie wzorce zachowań i będzie uważało ,że tak właśnie powinno być .  Tak wychowała się moja żona . Babcia która do dziś co niedziela chodzi na grób kochanka a na męża raz w roku . Matka która nie widziała nic złego w tym żeby ojca wsadzać do izby wytrzeźwień i na dołek mimo ,że babci głowę rozbiła sobie o regał -SAMA .
Obraz mężczyzny który jest potrzebny tylko po to żeby coś dać , coś przynieść , pomóc dostarczyć , obsłużyć ........ . Obraz świata kobiet które wymagają opieki bo są biedne nieporadne i zagubione  i trzeba im wszystko wybaczyć a on - mężczyzna jest kwintesencją zła .
Tym ma przesiąknąć moje dziecko - bo  nie wolno mi nic złego powiedzieć o matce ??? Nie wolno mi powiedzieć prawdy ?????????
Oszczędzę jej drastycznych szczegółów ...ale prawdę powiem jeśli spyta . A, że spyta wiem .
Do diabła z zaściankową moralnością i ukrywaniem pewnych rzeczy . Nie ja zdradziłem nie ja wrzuciłem do szamba dom , rodzinę , spokój i szczęście dziecka .. .  I nie czuję się winny .Śpię spokojnie i nie mam wyrzutów sumienia . A jeśli kiedyś dziecko będzie miało okazje poczytać tego bloga to też łatwiej jej będzie zrozumieć co przeżywałem , jakie emocje mną targały ile miałem dylematów i jak ciężko było mi podjąć tą decyzję . 
Pewnie, że będzie boleć ......ale zawsze boli . Dobre lekarstwa są gorzkie a operacji nie da się przeprowadzić bez zranienia kogoś . Ale rana się zabliźnia a pacjent jest zdrowy ...........
A ślad nie zawsze zostaje ..........................

piątek, 11 listopada 2011

Kfiatuszek i przyjaciele ................................

Zawsze prowadziłem dom otwarty .... znajomych bez liku , wpadli niezapowiedziani i spędzaliśmy czas w miłej atmosferze . Czasami przy dobrej kolacji a czasami wypijając flaszeczkę pod miskę suszonych moreli . Jezu jakie po tym są bąki :)) .   Wieczorkami jakiś kosz albo piłka na hali inni ludzie ale tez fajni . Czasem wychodziliśmy na miasto i bawiliśmy się jak za studenckich czasów . Zawsze było fajnie i ludzie w około .
Po ślubie zaczęło się wszystko zmieniać . Wprawdzie jeszcze przed poznałem kilkoro znajomych Kfiatuszka ale te znajomości były jakieś inne , luźniejsze i takie bardziej oficjalne . f
My po koncercie inauguracyjnym kumpla szliśmy ekipą na główny deptak ubrani w smokingi i szokowaliśmy sprzedawczynie w sklepie kupując  najtańszego pryta za skrzynki i zaczynaliśmy biesiadę na ławkach w pasażu kończąc ja w dobrej knajpie a znajomi Kfiatuszka mimo ,że tyle lat młodsi nakryty stół i jajka z groszkiem ....
Ciężko się było przestawić ale akceptować trzeba wszystkich .
Życie towarzyskie było takie różne , z mojej strony szybki kontakt i spontaniczne spotkania i oficjalne Kfiatuszkowe . Jakoś tak szybko okazało się ,że Kfiatuszkowych znajomych jest jakoś tak niewiele ... ktoś nas odwiedził było  fajnie ale jak już widziałem szansę na jakiś fajny kontakt to Kfiatuszek strzelał focha i szans na podtrzymanie nie było ...... Coś było nie tak ..... swoich znajomych nie chciała odwiedzać ....... . Przyjaciółkę miała tylko jedną , Asie . Fajna dziewczyna , bardzo sympatyczna z przeszłością podobna jeśli nie gorszą od Kfiatuszkowej . Mąż Asi też miły gość. Informatyk ale nie tak do końca jajogłowy . Miał pasję - fotografię więc szybko złapaliśmy kontakt i mieliśmy o czym pogadać . Musiałem czasem cisnąć Kfiatuszka ,żeby ruszyć tyłek z domu i spotkać się ze znajomymi ale dawało się to jakoś załatwić i najczęściej umawialiśmy się na jakieś spotkania stawiając Kfiatuszka przed faktem dokonanym .... . Wspólne tematy , dzieci w podobnym wieku . robiłem wszystko ,żeby spotykać się nie tylko z moimi znajomymi ale również z jej największą i jak okazało się jedyną przyjaciołką .
Wszystko było dobrze do czasu kiedy u Asi i Michała nie zakotłowało się w związku . Któregoś dnia Michał wrócił do domu i stwierdził ,że wypalił się w  tym związku   , spakował torbę i odszedł .
Nie dociekałem przyczyn choć jakieś spostrzeżenia miałem ale nie w tym problem .......
Zaraz po odejściu Michała choć jeszcze dużo czasu do ich rozwodu przyjaźń Kfituszka z Asią przygasła . Parę razy spotkaliśmy się i pogadaliśmy , dzieci pobawiły się razem ale któregos dnia usłyszałem : nie podoba mi się jak się z nia witasz !.
Jeszcze wtedy nie zwróciłem na to uwagi ale po którejś próbie ( Wiesz może zaprosimy Asie bo trochę samotna jest teraz ) zauważyłem już nie skrywaną niechęć .  Asia do mnie nie dzwoni , Asia jest interesowna , czeka tylko żeby ją zaprosić .. nie będę do niej dzwonić ......... .
Ostatnia i jedyna przyjaciółka odeszła w nicość ......
Nie miałem zamiaru koncentrowac się na imprezach rodzinnych bo imieniny u cioci nie są dla mnie jakąś szczególnie zabawną imprezą a przy tym nieprzyzwyczajony byłem do takiego mieszania pokoleń ... próbowałem zaktywizować moich znajomych . I znowu nie ...... nie będę tam z tobą jeżdzić , nie chce mi się , za późno , jestem nieprzygotowana ... tysiące wykrętów żeby tylko nie wyjść nigdzie .
Nagle jest !!!! Nowa dziewczyna w pracy . Marzenka . Fajna, miła , oczami wyobraźni widziałem już szansę na jakieś rozruszanie Kfiatka i  nawet przez jakiś czas się udawało . Parę razy spokalismy się rodzinnie i znowu dupa . Marzenka zmieniła pracę i przeprowadziła się do innego miasta . Jakiś tam kontakt maja głównie telefoniczny ale .......... . Kiedy jechaliśmy kiedyś na krótki wypoczynek nad morze , sami bez dziecka pomyślałem ,że przejeżdżając obok możemy zajrzeć do Marzenki i zobaczyć jak żyje , jak jej się powodzi ..... . Akceptacja a nawet radość ...a po drodze ..: Tylko nie mów Marzance ,że te odwiedziny to był twój pomysł bo będzie jej przykro ! ... nie powiedziałem .... ale ze zdumienia do dziś jeszcze nie wyszedłem .
I tu  kończy się życie towarzyskie mojej byłej połowy .     Nooooo oprócz oczywiście kolejnych giermków i "kolegów"  poznawanych w internecie ...... .
Trzydzieści sześć lat i zero przyjaciół     ............. zastanawiające i tragiczne ....  dlaczego ????? to juz chyba temat na następny odcinek " Kfiatuszek i ludzie " ............................
Zapomniałem .Asia jest dalej moją znajomą i choc bardzo rzadko się widzimy ,najczęciej służbowo to zawsze znajdujemy czas na wypicie herbaty i chwile rozmowy .
I nie jest interesowna . Głupia też nie . Zachowuje dystans i chodź zna naszą obecną sytuację skomentowała ja tylko jednym zdaniem : Spodziewałam się, że tak będzie ...............................
A ja po latch w sądzie usłyszałem : Nigdzie nie wychodziliśmy!!!!!! Nigdzie nie bywalismy !!!

czwartek, 10 listopada 2011

Postrzeganie .....

Postrzeganie otoczenia determinują jednak emocje .....
Przypominam sobie początki swojego małżeństwa ........ w telefonie żony wpisany byłem jako "diabełek " , po jakimś czasie zapis był już tylko imieniem ,,,,,, teraz nie wiem czy chciałbym wiedzieć co tam jet zapisane . ..
Słuchanie rozmów mojej jakże już emocjonalnie byłej partnerki również dostarcza wrażeń . Po dość długim okresie kiedy dość ciepły głosem potrafiła jeszcze używać mojego imienia stałem się nagle panem "B" . Jakoś to przeżyłem choć pomijając wszystkie emocje związane z odkryciem romansu Kfiatuszka , przykro jakoś cholernie było kiedy zostałem tak odczłowieczony . Zostałem literą . Tak jak ludzie w Oświęcimiu zostawali numerami bo odzierało ich to z człowieczeństwa ...
Teraz mówi już o mnie "TEN" , "ON" i to jest jeszcze pieszczotliwe ...bo to ,że jestem "pierdolonym chujem " zaczyna coraz mocniej przeważać w jej słownictwie ......  wszystko się zmienia .....
Muszę słuchać tego co mówi , przedzierać się przez te szumu i trzaskanie garami i czasami tylko jakoś tak mała fajnie się robi jak słyszę ,że mam wielką i osraną dupę ... Aż poleciałem do lustra ,żeby się obejrzeć .
Nie dostrzegłem .....  o higienę dbam i średnią zużycia mydła w tym kraju znacząco przekraczam a czy wielką ???????
Testuję ślubny smoking...    i tonę . Jakoś tak dziwnie się czuję jak w ciuchu ze starszego brata . Więc jak to jest . Byłem większy i było wszystko dobrze a teraz ?
Łapie sie na tym , że i ja jakoś inaczej patrzę na swoją byłą kobietę . Kiedyś ideał ..bez skazy , była dla mnie najpiękniejsza na świecie . Nie pozwoliłem nikomu na najdrobniejszą uwagę co do jej urody a mój zachwyt był tak przytłaczający ,że wszyscy mu przyklaskiwali i utwierdzali mnie w poczuciu ,że mam rację ....
Teraz patrzę z jakiejś innej perspektywy .......... wpływ upływającego czasu czy mojego postrzegania ........... ?
Piersi kiedyś jak grapejfruty jakoś dziwnie oklapły , na tyłku do któregoś kiedyś tak sie śliniłem widoczne ślady celulitu i rzadkiej struktury ,którą tylko dobra bielizna formuje w coś co budziło mój zachwyt  ......... , coś sie zmieniło ..ona ? czy ja ????
nogi jak słupy i wprawdzie w jeansach jeszcze jakoś wygląda ale spódnica jest bezlitosna . Są przecież kobiety , które maja pęcinki jak arabskie klaczki  a teraz widzę ,że obwód łydki jest niewiele większy .
  Buty porozpychane halluksami i jakie by nie były to po miesiącu noszenia są już zdeformowane i ślady po usuniętym futrze na nogach które budzą w mnie odruch wymiotny ....
Kiedy człowiek jest zakochany nie widzi nic !!!!. Nie przeszkadzają mu nawet zrośnięte brwi bo kiedy są starannie wyskubane to przecież tak jak by ich nie było .
 Patrzy na kobietę która tak nie dawno była ósmym cudem świata ... a dzisiaj bez makijażu jakaś taka mdła , bez wyrazu ....zupełnie nie podobna do osoby ze zdjęć czy z zakamarków pamięci

Postrzeganie ? Polaryzacja przez doznania czy bielmo na oczach które nosiłem przez tyle lat ????